Blog > Komentarze do wpisu

Tramwaj pasuje do ul. Dekabrystów

Zbliżająca się milowymi krokami budowa linii tramwajowej na Parkitkę stwarza znakomitą sposobność do wykreowania przyjaznej ul. Dekabrystów - typowo miejskiej a nie uciążliwej dla mieszkańców arterii. Czy miasto wykorzysta tę okazję i zaproponuje nowoczesne rozwiązania a nie sprzed trzech czy czterech dekad?

Na początek mała zabawa: spójrzcie na zdjęcie satelitarne (nie jest to Częstochowa!) i zastanówcie się, którą ulicą poprowadzić linię tramwajową - z góry na dół:

W Polsce dla tramwaju najczęściej wybrano by ulicę po lewej stronie, na skraju osiedla - bo tam jest rezerwa terenowa (na poboczu). No i tramwaj nie jeździłby pod samymi domami. Pokutuje u nas bowiem kalka myślowa jeszcze z epoki lat 70. (mimo, iż minęły cztery dekady a po drodze zmienił się system!): tramwaj musi mieć szeroki pas terenu i powinien towarzyszyć wielopasmowej arterii takiej jak al. Wyzwolenia. A domy mają stać jak najdalej. Do dziś wielu osobom w Polsce wydaje się, że na tym polega nowoczesność. Nic bardziej mylnego! Te idee Europa już dawno wyrzuciła na śmietnik.

Wybór trasy w prezentowanym mieście - a jest to Wiedeń - był typowy dla budowanych w ostatnim ćwierćwieczu linii tramwajowych w Europie: nie opłotkami lecz przez sam środek dzielnicy. Bo to ruch samochodowy, jako uciążliwy, ma iść bokiem a nie komunikacja publiczna. Technologia budowy torów pozwala dziś przy tym na uniknięcie wibracji i hałasu. Tramwaj ma być blisko, pod ręką, nie dalej niż auto. Inaczej nie będzie konkurencyjny wobec motoryzacji indywidualnej.

Linię w Wiedniu - oznaczoną numerem 25 - otwarto miesiąc temu (w październiku 2013 r.), Wygląda ona tak:

Proszę zwrócić uwagę, jak podzielono dostępny teren: w środku tramwaj, obok szpalery drzew, po bokach po jednym pasie dla samochodów plus pasy rowerowe (na tej fotografii mało je widać, ale są). Oraz miejsca postojowe, bo mamy do czynienia z ulicą a nie drogą. W ten właśnie sposób współcześnie tworzy się nowoczesne miasto.

Podobnych przykładów (przez osiedle a nie obok osiedla) można znaleźć dziesiątki - czas wyjaśnić, jak się to ma do naszej ul. Dekabrystów. Ma ona charakter ulicy dzielnicowej z rozwijającymi się usługami i gastronomią w jej północnej pierzei i akademikami po południowej stronie. Biegnie środkiem dzielnicy mieszkaniowej, nie może więc tworzyć bariery skutkującej poszatkowaniem zabudowy zachodniego Tysiąclecia na wyizolowane fragmenty. Techniczne parametry ulicy muszą być więc dobrane nie tylko pod kątem przepustowości ale też wymuszać zachowania kierowców zgodne z zasadami jazdy w terenie zabudowanym. Uwzględnione muszą być potrzeby rowerzystów - obustronne ścieżki lub pasy rowerowe, oraz pieszych - szerokie chodniki oraz zebry w odpowiedniej do warunków miejskich gęstości.

Ul. Dekabrystów ma zresztą drogową klasę „Z” - tzw. zbiorczą, predysponując ją przede wszystkim do obsługi dzielnicy. Stąd pożądana eliminacja międzydzielnicowego ruchu tranzytowego, w czym mogłoby pomóc wprowadzenie tramwaju oraz przekroju 2x1 z pasami autobusowo-tramwajowymi pośrodku.

Zamiast tłumaczyć, co to jest 2x1, posłużę się... częstochowskim przykładem, bo i nasze miasto ma w tym względzie dobre - i pozytywnie oceniane przez mieszkańców - doświadczenia. Mam na myśli ulicę Orkana:

(Fot. Sebastian Struski)

Różnica na ul. Dekabrystów polegałaby jedynie na tym, że po torowisku mogłyby jeździć także autobusy - by lepiej wykorzystać zarezerwowany dla komunikacji pas oraz nie „zagracać” jezdni dla samochodów. Nie chodzi o jakieś autobusy dublujące tramwaj, lecz typu linie 16 i 22, przeplatające się z tramwajem na krótkim odcinku, umożliwiając przesiadki na tym samym peronie.

Kilka krajowych i zagranicznych przykładów pasów autobusowo-tramwajowych:

Amsterdam (Fot. zm.org.pl)

Łódź

Kraków

Warszawa - trasa WZ, znacznie ruchliwsza od naszej ul. Dekabrystów (Fot. Jacek Lagowski / Agencja Gazeta)

Gdy nie ma potrzeby puszczać ulicą autobusów, to można zrobić to jak na poniższych zdjęciach. Wszystkie inwestycje przeprowadzono w ostatnich 10 latach, wydzielając miejsce dla tramwaju z istniejących ulic. I wszędzie dla aut pozostaje jeden pas ruchu w każdą stronę, uzupełniony często pasami rowerowymi (zdjęcia 2, 3 i 4):

1. Kto zgadnie jakie to miasto? Odpowiedź brzmi: Paryż

2. Orlean

3. Le Mans - ulica zbliżona charakterem do naszej ul. Dekabrystów

4. Również Le Mans

A co z ewentualnymi obawami o zbyt małą przepustowość ul. Dekabrystów?

- przykład ul. Orkana na Wrzosowiaku pokazuje, że wprowadzenie tramwaju zmienia zachowania kierowców, którzy wybierają inną drogę. W przypadku Tysiąclecia połączenia międzydzielnicowe w ruchu kołowym na osi wschód-zachód powinny być (niezależnie od ewentualnej budowy tramwaju na ul. Dekabrystów) prowadzone przez biegnące równolegle ciągi o dużo wyższych parametrach i korzystniejszym usytuowaniu względem zabudowy mieszkalnej: przez dwupasmowe ul. Obrońców Westerplatte i al. Jana Pawła II (obie klasy G - główne)

- miasto konsekwentnie buduje kolejne odcinku ciągu wschód-zachód o jeszcze wyższych parametrach, tj. klasy GP - główna ruchu przyspieszonego. Mamy na myśli „korytarz północny”, który jeszcze przed rozpoczęciem budowy linii tramwajowej na Parkitkę zostanie dociągnięty do ul. Ludowej a za jej pośrednictwem umożliwi dojazd do ul. Szajnowicza-Iwanowa, co da kolejną możliwość ominięcia gęsto zabudowanego Tysiąclecia w ruchu międzydzielnicowym czy tranzytowym

- w planie jest budowa autostradowej obwodnicy, która przejmie tranzyt na kierunku Warszawa - Opole - Wrocław, przyczyniając się do większej swobody ruchu w al. Jana Pawła II, na ul. Szajnowicza-Iwanowa, ul. Obrońców Westerplatte i „korytarzu północnym”

- kluczowa dla przepustowości jest nie liczba pasów lecz tzw. wąskie gardła, czyli skrzyżowania. W ich rejonie istnieją możliwości wyznaczenia dodatkowych pasów do skrętu w lewo - w ul. Dąbrowskiego i Kilińskiego - nawet po wprowadzeniu pasów autobusowo-tramwajowych.

- nawet jeśli nie doszłoby do budowy na ul. Dekabrystów linii tramwajowej to i tak za kilka lat niezbędne stanie się wyznaczenie buspasów - co spowoduje pozostawienie dla ruchu ogólnego po jednym pasie ruchu w każdą stronę. Logiczne jest więc lepsze wykorzystanie wydzielonych części jezdni nie tylko dla autobusów ale i dla tramwajów.

Oto schematy z najważniejszych fragmentów ul. Dekabrystów:

Odgałęzienie nowej linii od istniejącej na skrzyżowaniu przy Hali Polonia. Lokalizacja nowych przystanków autobusowo-tramwajowych na zachodnim wlocie ul. Dekabrystów z przekrojem jezdni 2x2 - po dwa pasy ruchu w każą stronę (na dalszym odcinku Dekabrystów po jednym). Do tego obustronne dojścia do peronów. Do rozważenia jest pozostawienie lewoskrętu z ul. Dekabrystów w Gałczyńskiego

Skrzyżowanie ul. Dekabrystów z ul. Dąbrowskiego i Kilińskiego. Jest miejsce na pasy do skrętu w lewo z ul. Dekabrystów w Kilińskiego (kierunek zachód - północ) i z ul. Dekabrystów w ul. Dąbrowskiego (kierunek wschód - południe). Zespół skrzyżowań wyposażony byłby w sygnalizację świetlną, zapewniającą bezpieczeństwo manewrów. Obustronne dojścia do peronów tramwajowo-autobusowych

Lokalizacja przystanków autobusowo-tramwajowych przy skrzyżowaniu z ul. Szajnowicza-Iwanowa. Z prawej strony dojście (oznaczone kolorem żółtym) do istniejącej „zebry” przy ul. Okólnej. Wlot na skrzyżowanie z ul. Szajnowicza z dwoma pasami plus pas autobusowo-tramwajowy.

I jeszcze jedna sprawa. Zgodnie z uchwaloną przez radę miasta Polityką transportową, budowa wydajnego, sprawnego i nowoczesnego systemu transportowego, jakim jest tramwaj - ma na celu nie tylko zastąpienie autobusów, ale także zachęcenie właścicieli samochodów do korzystania z komunikacji publicznej. Dziesiątki przykładów europejskich, ale także polskich, pokazują, że budowa linii tramwajowej wiąże się właśnie z zmianą przekroju jezdni, stanowi bowiem element przemyślanej polityki (bardzo ciekawy przykład z warmińskiego Olsztyna wkrótce opiszę).

Przedstawiona koncepcja jest obecnie analizowana przez służby miejskie.

PS Oczywiście tramwaj na ul. Dekabrystów byłby nie po to, by ładnie się komponował - ale przede wszystkim do sprawnego połączenia Parkitki z Tysiącleciem i Śródmieściem. Dlaczego trasa przez ul. Dekabrystów a nie np. al. Jana Pawła II byłaby lepsza - o tym w którymś z kolejnych wpisów.

piątek, 29 listopada 2013, haladyj

Polecane wpisy

Komentarze
2013/11/29 20:06:41
jestem za tramwajem przez Dekabrystów ale pod jednym warunkiem- tramwaj ma iść jak stara linia obok jezdni a nie środkiem- może i jest to w/g autora nienowoczesne podejście ale nie może odmówić jednego: bezpieczeństwa takiego rozwiązania- dzięki temu auta sobie jadą spokojnie swoją częścią a tramwaje swoją. To jak puszczona drugą linię w Częstochowie to najgłupsze co można było zrobić. To, że na zachodzie tramwaje puszcza się środkiem to nie oznacza, że jest to dobre rozwiązanie.
Kolejny plus takiego rozwiązania to odpadnie rozkopywanie niedawno wyremontowanej Dekabrystów....

co do autobusów: jak powstanie tramwaj to większość autobusów straci rację bytu więc będzie ich jeździć mniej niż teraz więc nie ma przeszkody by jeździły razem z innymi autami a tramwaj bokiem...
-
2013/12/02 10:49:25
Ależ mówimy o TOROWISKU WYDZIELONYM - tyle, że na środku (jak w al. Wyzwolenia, czy na ul. Jagiellońskiej) - więc w czym miało by być to niebezpieczne? Właśnie puszczanie torów poboczem bywa niebezpieczne przez wyjazdy z bocznych uliczek przez które tramwaj na pełnym gazie nie powinien przejeżdżać. Mamy z tym przecież doświadczenie - złe - w al. Kościuszki i Wolności, gdzie są wyjazdy bramowe. Na Tysiącleciu, by poprawić bezpieczeństwo, pozamykano swego czasu wyjazdy z Księżycowej i Kurpińskiego (dawniej Chochriakowa) - na Dekabrystów przy wersji bokiem też wchodziłoby to w grę. Tylko po co utrudniać mieszkańcom życie?
Tak więc torowisko wydzielone ale z umożliwieniem jazdy po nim autobusów. Nie chodzi o linie dublujące tramwaj, lecz przeplatające się na dystansie jednego-dwóch przystanków (np. 16 czy 22). Chodzi przecież o lepsze wykorzystanie przestrzeni przyznanej komunikacji publicznej. Po co autobus ma zaśmiecać część jezdni dla aut osobowych?
-
2013/12/03 00:34:39
jeśli o Wyzwolenia chodzi to jest niewielki fragment linii, jej reszta biegnie obok jezdni.

"Właśnie puszczanie torów poboczem bywa niebezpieczne przez wyjazdy z bocznych uliczek"
przecież jak tramwaj puścimy środkiem (jak 3 linię) to samochody wyjeżdżające z bocznych ulic w lewo też muszą przeciąć torowisko- bo chyba nie proponuje Pan zakazania lewoskrętów? albo co gorsza stawiania sygnalizacji świetlnych średnio co 100m (wliczam w to ewentualne przejścia do tramwaju- bez sygnalizacji pieszy się nie przeciśnie na środek bądźmy realistami)- torowisko puszczone obok jezdni, poza nielicznymi, źle zrobionymi skrzyżowaniami sprawdza się bardzo dobrze i jest mniej kolizyjne- najpierw kierowca przepuszcza tramwaj, potem samochody.
W wariancie "środek" kierowca musi naraz przepuszczać auta i jeszcze patrzeć czy tramwaj nie jedzie. Oczywiście, większość "da radę" ale nie oznacza to, że tak jest ok. Proszę doliczyć do tego jeszcze pieszych, którzy na te wyspy z przystankami na środku jakoś muszą się dostać- a raczej nie liczyłbym na dobroć kierowców, z drugiej postawienie na tej ulicy kolejnych sygnalizacji spowoduje murowany korek- już teraz liczaba świateł licząc od obi do Armii Krajowej jest zdecydowanie za duża i tamuje nie potrzebnie ruch.

Co do autobusów to zawsze można je też puścić po torowisku puszczonym obok jezdni- wszystko jest do dogrania i dla chcącego inżyniera nic trudnego.

"Na Tysiącleciu, by poprawić bezpieczeństwo, pozamykano swego czasu wyjazdy z Księżycowej i Kurpińskiego"
tyle tylko, że przecież to nie tramwaje były problemem a bardzo zwiększony ruch samochodowy utrudniający wyjazd z tych uliczek. AK jest bodajże drogą wojewódzką i związku z tym nie można tam porobić sygnalizacji/rond co 100-200m więc siłą rzeczy musiano co niektóre wyjazdy pozamykać.
-
2013/12/03 00:36:41
a tu filmik pokazujący, że nie jest bezpieczne torowisko między jezdniami :
www.youtube.com/watch?v=t2BjxsxhgZs
-
2013/12/03 10:48:54
Zgadza się, przy torowisku pośrodku problemem są lewoskręty. Ale wszystko zależy od konkretnej sytuacji więc przeanalizujmy, co na Dekabrystów mamy (patrząc od wschodu na zachód):

- GAŁCZYŃSKIEGO: tu powinny być światła, skoordynowane ze skrzyżowaniem
Dekabrystów/AK. Właściwie chodzi o jedną instalację tak jak na skrzyżowaniu JP2/Kilińskiego/Dąbrowskiego. Już dziś wyjazd z Gałczyńskiego w stronę al. AK jest trudny, wiec przydałby się światła niezależnie od tramwaju.
Co do lewoskrętu Dekabrystów-Gałczyńskiego (zachód-północ) to mam wątpliwości czy jest niezbędny, bo można skręcić przecznicę wcześniej w Kilińskiego a następnie w Broniewskiego. Ale zakładając, że jednak ten skręt ma być utrzymany, to trzeba wyznaczyć po prostu wydzieloną fazę do skrętu w lewo. Na schemacie przy tekście jest zaznaczony pas do skrętu w lewo
- AKADEMICKA - wylot działa na zasadzie prawoskrętów, więc nie jest kolizyjny z tramwajem pośrodku i nic by się tu nie zmieniło
- DĄBROWSKIEGO/KILIŃSKIEGO - tu są światła. Skręt z Dekabrystów w Dąbrowskiego (wschód-pd) ma odrębną fazę świetlną i jest bezkolizyjny wobec tramwaju. Tak samo trzeba zrobić skręt Dekabrystów - Kilińskiego (zachód-pn). Innych kolizji auto-tramwaj nie ma
- SOWIŃSKIEGO - wylot działa na zasadzie prawoskrętów, więc nie jest kolizyjny z tramwajem pośrodku i nic by się tu nie zmieniło
- WODZICKIEGO: tu należałoby ograniczyć manewry do prawoskrętów
- OKÓLNA - wyloty (oba) działają na zasadzie prawoskrętów, więc nie są kolizyjne z tramwajem pośrodku i nic by się tu nie zmieniło

A teraz torowisko Z BOKU. Jeśli wlot uliczki znajduje się poza przystankiem, to powinien zostać zlikwidowany. Przypominam Księżycową i Kurpińskiego przy al. AK oraz wielkie problemy z ul. Worcella:
- GAŁCZYŃSKIEGO - tu bez zmian, wlot po przeciwnej stronie niż tory (ale czy i tak nie powinny być tu światła sprzężone ze skrzyżowaniem Dekabrystów/AK?)
- AKADEMICKA - wyjazd i wjazd do miasteczka akademickiego do likwidacji
- DĄBROWSKIEGO/KILIŃSKIEGO - sygnalizacja. Ale warto pamiętać, że wyjazd na zielonej strzałce z Kilińskiego w Dekabrystów (południe-wschód) w tym wariancie odbywałby się przez tory, co może blokować tramwaj przez czekający samochód i kto wie czy inżynieria ruchu nie zdecydowałaby o likwidacji zielonej warunkowej strzałki. Z kolei skręt w prawo na zielonym z Dekabrystów w Dąbrowskiego (zachód - pd) to taka sama sytuacja jak od centrum w JP2 czy z al. Pokoju w al. WP, gdzie zdarzają się stłuczki z nadjeżdżającym zza pleców tramwajem
- SOWIŃSKIEGO - wylot do zaślepienia
- WODZICKIEGO - wylot południowy do zaślepienia, północny umożliwia manewry z wyjątkiem na wprost (pn-pd)
- OKÓLNA - tu chyba dałoby się ocalić wylot południowy pod warunkiem, że przystanki byłyby na odcinku między Szajnowicza a Okólną. Bo gdyby przystanek tramwajowy do centrum ulokować na Okulickiego przed skrzyżowaniem z Szajnowicza, to wówczas południowy wylot ul. Okólnej też do likwidacji
- WJAZDY BRAMOWE Z POSESJI po stronie południowej Dekabrystów między Sowińskiego a Okólną - muszą pozostać, czyli mamy casus Kościuszki-Wolności

Podsumowując:
* w wariancie z torami pośrodku trzeba by wyloty ul. Wodzickiego urządzić na zasadzie prawoskrętów. Innych kolizji z tramwajem NIE MA
* w wariancie z boku do zaślepienia są wyloty ul. Akademickiej, Sowińskiego, Wodzickiego (południowy) i być może Okólnej oraz pozostaną problematyczne wjazdy bramowe.

Bilans wad i zalet (dla kierowców a przecież priorytetem powinna być analiza wad i zalet z punktu widzenia pasażera) - wskazuje w moim przekonaniu na torowisko pośrodku. Zwłaszcza, że wówczas mogłoby służyć także autobusom.

Pozdrawiam
-
2013/12/03 12:38:54
Dawno nie spotkałem się z równie absurdalną argumentacją.
Pasować to może makijaż do toalety,krawat do garnituru albo pięść do nosa,ale nie tramwaj do ulicy.
Znam pewne małżeństwo.Doszli do wniosku,że jeden,mocno eksploatowany przez męża samochód,to za mało.Postanowili kupić drugi,dla żony.Końcówka tego procesu decyzyjnego była taka,że pani wybierała kolor.Jest to osoba elegancka i efektowna,zakochana w bieli i beżach.Chciała więc,żeby kolor samochodu harmonizował z 90-ioma przynajmniej procentami jej garderoby.Dylemat polegał na tym,że jej szczęśliwym kolorem,cokolwiek to znaczy,jest turkusowy,a ten nijak nie pasuje do ukochanej bieli i beżów.
Ten etap poprzedzony był jednak analizą,czy tańsze będą taksówki,czy samochód.Była też analiza najczęstrzych przejazdów ( dzieci do szkoły,na basen,do szkoły muzycznej,dojazd do sklepu,którego jest właścicielką,do rodziców,do teściów,na małe zakupy),potem wybór wielkości samochodu,spalania,bezpieczeństwa i komfortu.
I takiej rzetelnej analizy domagam się dla projektu budowy linii tramwajowej na Parkitkę.
Przyjął Pan metodę ignorowania niewygodnych argumentów i wyniosłego milczenia.Chwilowo jest ona skuteczna,ale poruszę wszystkie instytucje samorządowe, media i instytucje rządowe,które decydują o dofinansowaniu tej inwestycji funduszami europejskimi,żeby taką rzetelną analizę wymusić.
Nie może być tak,że miasto wyda kilkadziesiąt milionów zł publicznych pieniędzy tylko dlatego,że jednemu człowiekowi zaślepionemu miłością do tramwajów i nienawiścią do prywatnych samochodów tramwaj pasuje do ulicy.
-
2013/12/03 13:48:24
Szanowny Panie, proszę jeszcze raz przeczytać końcówkę mojego wpisu - cytuję:

,,Oczywiście tramwaj na ul. Dekabrystów byłby nie po to, by ładnie się komponował - ale przede wszystkim do sprawnego połączenia Parkitki z Tysiącleciem i Śródmieściem. Dlaczego trasa przez ul. Dekabrystów a nie np. al. Jana Pawła II byłaby lepsza - o tym w którymś z kolejnych wpisów.''

Tak więc cierpliwości!

Co do analizy, którą chce Pan wymusić od władz miasta (bo rozumiem, że o zapowiadanym dopiero czyli jeszcze nie opublikowanym moim wpisie ma Pan wyrobione zdanie) - to proszę nie tracić energii, gdyż studium wykonalności potencjalnych kierunków rozwoju tramwaju: przedłużenie na Północy, zamknięcie tzw. wielkiej rakowskiej pętli, Parkitka - jest właśnie opracowywane i czekamy na wyniki.

Zarzuca mi Pan nienawiść do samochodów. Jest Pan w błędzie - bo skąd w takim razie wpisy dotyczące ułomności (z punktu widzenia kierowców właśnie!) budowanego węzła DK1/Warszawska, braku w planach wojewódzkich nowego wylotu na Łask z wykorzystaniem kawałka gierkówki, braku odrębnego pasa do nawrotki przy estakadzie od strony północnej (a powstała po południowej), doskwierającego braku przedłużenia ul. Obr. Westerplatte do szpitala? To wszystko tematy tego bloga.

Nie zmienia to faktu, że zrównoważony rozwój miasta oznacza priorytet dla komunikacji publicznej i je rozwój tak funkcjonalny jak i jakościowy. Tę lekcję w zachodniej Europie, która się szybciej zmotoryzowała, odrobiono już ćwierć wieku temu, a my dopiero się uczymy. Zdaję sobie sprawę, że w tej fundamentalnej kwestii najwyraźniej nie osiągniemy porozumienia bo każdy postulat usprawnienia komunikacji publicznej działa na Pana jak płachta na byka... Ale po to jest m.in. ten blog, by wymieniać poglądy.
-
2013/12/03 14:08:12
"Co do autobusów to zawsze można je też puścić po torowisku puszczonym obok jezdni- wszystko jest do dogrania i dla chcącego inżyniera nic trudnego. "

Jak to sobie wyobrażasz? W jedną stronę ok, ale w drugą autobus musiałby jeździć jakby pod prąd i w przypadku zmiany kierunku jazdy jakoś musiałby z tego torowiska zjeżdżać.
-
2013/12/04 14:45:41
Generalnie nie do końca chyba się zrozumieliśmy- jeśli chodzi o tramwaj na boku to miałem na myśli przeciwną stronę jezdni- tą od strony północnej osiedla Tysiąclecia/Obi jako miejsce na puszczenie nowej linii- po przeciwnej stronie, jak sam Pan zauważył mamy za dużo potencjalnych problemów. Po przeciwnej do ewentualnego zamknięcia z jeden wylot i tyle. Warto też zauważyć, że kilka lat temu (3 chyba) zrobiono remont całej prawie Dekabrystów, teraz co rozwalać cały dobry asfalt dla tramwaju? Puszczając bokiem tory będzie mniej do rozwalenia, ewentualnie chodnik lekko do przesunięcia w kilku miejscach.
Linia po środku wydaje się w teorii lepszym pomysłem ale trzeba jeszcze pomyśleć o pieszych- jak będą się dostawać na wyspy z przystankami? bez sygnalizacji nie da rady a jak już wspominałem, moim zdaniem już za dużo narobiono świateł na tym odcinku co jest odczuwalne szczególnie w godzinach szczytu jak trafi się kilku skręcających w prawo...

jeśli chodzi jeszcze o Worcella to od dawna uważam, że ten wylot też powinien zostać zaślepiony a wyjazd zrobiony z JP2 [planowanym] wiaduktem. Protesty protestami ale żyjąc w mieście nie można oczekiwać ciszy jak na wsi i miasto nie powinno się ugiąć nigdy i rezygnować z tej kładki dla aut.
-
2013/12/05 10:37:04
Cieszy mnie to,że Pan coś napisał.To co Pan napisał już mnie nie cieszy.Metoda dyskredytowania oponenta nie jest wynalazkiem nowym.W latach 60-tych mówiono o określonych siłach,i to sprawę załatwiało.Z określonymi siłami się nie dyskutuje;wiadomo wróg.Pan pisze,że wszelkie propozycje usprawnienia komunikacji publicznej działają na mnie jak płachta na byka.A byk,wiadomo,atakuje płachtę z furią i niezależnie od tego,co to za płachta i kto za nią stoi lub kto ją trzyma.Nic bardziej nieprawdziwego.
Co do połączenia Parkitki z Tysiącleciem,to widzę często autobusy linii 29;szału nie ma.Może gdyby przedłużyć na Wyczery?Teraz już można.
Jeśli o połączenie Parkitki ze Śródmieściem chodzi to mam wrażenie,że komuś z miłości do komunikacji zbiorowej wszystko się pomieszało.112 kursów dziennie do Śródmieścia to mało? Autobus średnio co 10 minut to jest mało? To potrzebny jeszcze tramwaj do wożenia powietrza?
Możliwości usprawnienia komunikacji publicznej bez bezsensownego wydawania kilkudziesięciu milionów zł jest mnóstwo.
1.Zmiana siatki połączeń.
Dlaczego z Parkitki dwie linie biegną na pl. Daszyńskiego,a nie ma żadnej na Stradom, zahaczającej o Trzech Wieszczów?Dlaczego z przystanku Warszawska/Rząsawska wszystkie pięć linii prowadzą na Stradom?Pewnie takich idiotyzmów jest więcej.
2.Rozkłady jazdy.
Drogowcy zamknęli na tydzień Dąbrowskiego.Ani na stronie internetowej,ani na przystankach rozkładów na czas zamknięcia.Na moje pytanie dlaczego,odpowiedziano mi,że na tydzień się nie opłaca,bo to dwie bardzo skomplikowane procedury.A we Wrocławiu przy jednodniowych objazdach w nocy pojawiają się na przystankach zmienione rozkłady.Można?
3.Punktualność
Rozkład jazdy powinien być świętością.Minuta-dwie to maksymalny margines;o takie spóźnienie nikt się nie będzie oburzać.
Ja korzystam głównie z samochodu,ale moja żona do pracy jeździ z Parkitki na Dąbrowskiego autobusem.Nie ma tygodnia żeby przynajmniej dwa razy nie przyjechała wkurzona,bo siedzi na przystanku i jeden nie przyjechał,drugi nie przyjechał,a potem nagle,jak królik z kapelusza,dwie dziesiątki i trzydziestka dwójka.Boją się jeździć pojedynczo?
Nie ma miesiąca żeby w desperacji przynajmniej trzy razy nie zadzwoniła,żebym po nią przyjechał samochodem.
4.Bilety
Jechałem dziesiątką;z przystanku Parkitka-Osiedle do Sądów.16 osób kupowało bilety u kierowcy;ja też.Dlaczego?Bo MPK nie daje do rozprowadzania kioskarzom biletów 45-iominutowych.Te można kupić w siedzibie MPK lub u kierowcy.Pan policzy ;tylko 15 sekund na sprzedaż jednego biletu,to daje 4 minuty.To więcej czasu,niż zarobi autobus na zabranej bezsensownie połowie Dąbrowskiego na Pana ukochany buspas.
Pewnie takich możliwości poprawy bez wydawania kilkudziesięciu milionów zł jest więcej,ale już mi się nie chce.
Mój dobry znajomy,Anglik od trzydziestu z górą lat mieszkający w Niemczech,opowiedział mi dowcip.Zastrzegł,że nie zgadza się absolutnie z zawartym w nim stereotypem,ale dowcip jest śmieszny.W piekle,każdy w swojej celi,siedzieli Anglik,Niemiec i Polak.Było Lucjana,więc Lucyfer dał każdemu z nich po dwie stalowe kule i obiecał,że tego który pokaże najlepszą sztuczkę z tymi dwiema kulami wypuści z piekła.Następnego dnia obejrzał sztuczki Anglika i Niemca,wszedł do celi Polaka i zastał go siedzącego na pryczy i płaczącego.Okazało się,że jedną kulę zgubił,a drugą zepsuł.
Pasuje mi to do ludzi organizujących komunikację publiczną w Częstochowie i zarządzających nią.Albo trzeba pogonić ich do roboty,albo wymienić.
Co do rozwiązań komunikacyjnych,to radzę nie powoływać się na Wiedeń i nie porównywać z nim.Wiedeń to 2 miliony ludzi,to miasto,które jest stolicą kraju,które jest siedzibą bardzo wielu organizacji międzynarodowych,urzędów centralnych,central firm i banków,miasto w który codziennie odbywa się przynajmniej kilka kongresów i kilka sympozjów,miasto do którego codziennie przyjeżdża kilkadziesiąt tysięcy turystów.Takiej wielkości i takiej rangi Częstochowa nigdy nie osiągnie.
-
2013/12/05 10:41:00
Jeszcze o tramwaju na Parkitkę.Na naszych oczach tramwaj odchodzi do lamusa. Przewagi : niski koszt energii i brak emisji spalin przestały być jego wyłącznością. Zajmowanie terenów pod torowisko i wysoki koszt budowy linii i sieci zasilającej pozostawią go tylko tam,gdzie mamy naprawdę ogromne potoki pasażerów.
Już dziś oferowane są przez producentów (choćby Solarisa ) elektryczne autobusy,które gdyby to zależało tylko od zasilania,mogłyby jeździć na okrągło 24 godziny na dobę.
Wrocław podpisał właśnie umowę z Tauronem.Miasto będzie kupować elektryczne autobusy,Tauron będzie budować inteligentną sieć zasilającą.I jedni,i drudzy załapią się pewnie na unijne dotacje.O przewagach elektrycznego autobusu nad elektrycznym tramwajem nie muszę Pana chyba przekonywać,sama elastyczność sieci chyba wystarczy.
Może tędy trzeba iść?
Co do lekcji,które odrobiła zachodnia Europa.
Oni odrobili dwie lekcje,o których Pan nie słyszał,lub o których Pan słyszeć nie chce,bo woli Pan zakazywać wjazdu,postoju i tworzyć buspasy.
Porównajmy się,bez megalomanii,z miastem podobnej co Częstochowa wielkości i rangi, z Braunschweigiem,choć wypadamy w tym porównaniu jak uboga prowincja.
Pierwsza lekcja to lekcja ekonomii.
W Braunschweigu są linie tzw. bustaxi.Mają ustalony rozkład,ale jadą tylko jeśli ktoś zadzwoni i zgłosi chęć jazdy.U nas?Często spaceruję po południu Bialską i widzę autobusy przejeżdżające Nowobialską do i ze szpitala.Jeden pasażer,czasem dwóch,bywa że jedzie tylko kierowca.Bogatych Niemców nie stać,a nas-jak najbardziej.
Lekcja druga to lekcja organizacji.
W Braunschweigu jest siedem linii,na których jest nie więcej niż pięć kursów na dobę.Trzeba mieć dokładne dane o tym,kiedy ludzie potrzebują dojechać,skąd i dokąd.A u nas decydenci zachowują się jak artysta malarz pokojowy,który stwierdza,że żeby ściana nie wyglądała tak kiepsko,trzeba pier.........ąć szlaczek,i będzie dobrze.
-
2013/12/05 11:40:19
Tak się składa, że brałem udział w projektowaniu pewnej dużej sieci z udziałem autobusów elektrycznych - miało ich być sporo (ponad 50 w dużym mieście). I wszystko super, nawet się tym podjarałem, bo to pewna nowość. Tyle że jest małe ale. Projekt "zamyka się" pod kątem naładowania akumulatorów, pod warunkiem zachowania punktualności. Producenci (Solaris, AMZ czy choćby włoskie Rampini) stosują różne rozwiązania - a to wtyczki na prąd trójfazowy, a to pantografy na pętlach. I wówczas model jest cholernie wrażliwy na opóźnienia. Wystarczy że się na newralgiczny postój z ładowaniem spóźni 5 minut i będzie zonk. Mało tego, rosną wówczas koszty pracy kierowców, bo można wprawdzie tak wymanewrować (ale z trudem), by nie trzeba zwiększać (pod kątem owych postojów na ładowanie) liczby pojazdów, ale wówczas brygady szczytowe trzeba zamienić na całodzienne. A mam nadzieję, że wciąż zmierzamy w kierunku krajów zachodnich, gdzie wynagrodzenie kierowcy będzie rosło i przewyższało paliwowy składnik kosztów.
Tak więc nie ryzykowałbym sugestii, że autobus elektryczny jest elastyczniejszy od tramwaju. Jest tak samo uwiązany, tyle że nie do trasy, a do swoich pór ładowania. Poza tym nowoczesne sieci planuje się właśnie tak, że silne linie (takie, w które się sporo inwestuje) powinny być zbliżone do tramwajowych - prosta, szybka trasa, spory potok i wysoka częstotliwość. Tak więc ta cała elastyczność to mrzonki, a jeśli już, to lepiej kupić trolejbusy z akumulatorami.
A czy bogatych Niemców nie stać? ASTAX to oni sobie robią w miasteczkach wielkości Kłobucka, a w większych na peryferiach. A właśnie standardem jest to, że częstotliwość to nie jest (jak się niektórym wydaje w Polsce) funkcja potoku i pojemności pojazdów), lecz oferta przewozowa. Jeśli pasażer ma mieć linia, to ona musi mieć jakąś częstotliwość. Dlatego w Berlinie zakłada się moduł 20 minut, poniżej którego się na zwykłych liniach nie schodzi, a jak pasażer czeka dłużej, to przysługuje odszkodowanie. I nie ważne, że poza szczytem większość jeździ pusta. Rzecz w tym, że gdyby nie jeździły, to pewnie i pozostałe byłyby puste - w Polsce się tego nie rozumie, dlatego zarżnięto PKSy. No wiem, wiem, Berlin jest duży i "nie porównujmy". Ale w małych miasteczkach takie minimum to takt 30', bo jest zgrany na przesiadki z kursującymi co pół godziny pociągami regionalnymi.
-
2013/12/05 13:05:52
Do adiqwerty80

Też się mocno zastanawiałem nad północną stroną ul. Dekabrystów. Ul. Gałczyńskiego nie trzeba by zaślepiać, bo znalazłaby się w strefie przystanku (perony miedzy al. AK a Gałczyńskiego właśnie). Północny wlot Wodzickiego w Dekabrystów musiałby być jednak zaślepiony, pod znakiem zapytania jest Okólna. Jednak pojawia się kilka poważnych problemów:

- nie zmieściłby się łuk torowy na skrzyżowaniu Dekabrystów/AK w relacji Parkitka - Północ (chodzi o tunel dla pieszych a ściślej wejścia do niego). Łuk ten powinien on powstać nawet jeśli nie decydować się na uruchomienie linii nr 4. Przyda się w sytuacjach awaryjnych, zwiększając elastyczność sieci tramwjaowej

- co z parkowaniem przy pawilonach na Dekabrystów?

- na ul. Okulickiego tramwaj nie może pójść północną stroną bo co chwile są tam, bądź będą, zjazdy (Obi, Kaufland, Lukoil, McDonalds, pewnie coś dalej). Na Okulickiego pozostaje środek bądź południowa strona w miejscu ciągu pieszo-rowerowego oddzielonego od osiedla szpalerem gęstej zieleni. W tej sytuacji przeskakiwanie z jednej strony torów na drugą to komplikacja dla tramwajów i samochodów.

Dostęp do peronów pośrodku nie jest problemem. Po pierwsze przystanki są i tak przy skrzyżowaniach ze światłami, natomiast dodatkowe dojścia do peronów od drugiego końca peronów (przy Domach Akademickich) nie sprawi kłopotów przy jednym pasie ruchu. Proszę spojrzeć na zdjęcia do wpisu przedstawiające układ ulicy 2x1 z torowiskiem pośrodku, czy to we Francji czy też na naszej Gajowej. Można też jeszcze bardziej urządzić ulicę i podnieść jezdnię do wysokości peronów, tak jak to zrobiono przy dworcu głównym w Krakowie na ul. Lubicz. Wówczas pieszy może dostać się na peron w dowolnym miejscu bo auta wjeżdżając na garb jadą wolno.
Nie mówię, że tak ma koniecznie być ale warto rozważyć i taką opcję.

Pozdrawiam!
-
2013/12/05 13:29:15
W Braunschweigu,mieście z podobną liczbą ludności co Częstochowa,ale o wiele bardziej ruchliwym i zatłoczonym,jest 13 linii z taktem 30 min.,8 z taktem 60 min. i jedna z taktem 120 min.To bzdura,że ludzie nie będą jeździć,jeśli nie będzie autobusu co 3 minuty.Liczy się punktualność i pewność.Liczy się też odległość do przystanku.Nie ma co zakładać,że uda się wszystkich zagonić do tramwajów i autobusów,chyba że siłą,co jest marzeniem różnych ideologów.
Widzę,że muszę coś wyjaśnić,bo to musi być dobitnie powiedziane.Rozkład jazdy nie jest ozdobą przystanku,tylko bardzo ważnym elementem umowy między przewoźnikiem a pasażerem.Sprzedaż biletu jest zobowiązaniem przewoźnika do tego,że kupującego bilet dowiezie w umówione miejsce w określonym precyzyjnie przez rozkład jazdy czasie.Dlatego w Japonii kolej wypłaca odszkodowania już przy spóźnieniu pociągu o 1 minutę.
Rozkład powinien być dobrze ( realnie ) zaprojektowany,kierowca nie powinien sprzedawać biletów,bo to wprowadza element nieprzewidywalności,rozkład dla kierowcy powinien być świętością.Jak w systemach zarządzania jakością,które na co dzień projektuję i wdrażam ; zastanów się,jak to chcesz robić,zapisz to i postępuj dokładnie tak jak zapisałeś,choćby siekiery z nieba leciały.
I,jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki,znika nam jeden problem.Inna sprawa,że postęp technologiczny pędzi jak zwariowany.Jeśli o magazynowanie energii chodzi też.Jeszcze 10 lat temu elektryczny autobus potrzebujący co 2 godziny doładowania przez 15 minut wydawał się czymś nierealnym.Zanim miasto złoży wniosek,zanim ten wniosek zostanie rozpatrzony,zanim będą pieniądze,technika z pewnością będzie w zupełnie innym miejscu.
I na koniec,myślę,że nawet jeśli nie zgodzimy się w kwestii czy częstotliwość powinna być funkcją potoku,to zgodzimy się,że wybór środka transportu funkcją potoku być powinien.
Kiedyś,bardzo dawno temu,mój szef produkcji zaczął naradę kierowników wydziałów żartobliwym apelem :Proszę Państwa,róbmy coś,bo już nawet nie ma co wynieść z tego zakładu.Obawiam się,że w Częstochowie tak się myśli o komunikacji publicznej.Zróbmy coś,żeby nie powiedzieli,że nic nie robimy.Zbudujmy 10 linii tramwajowych,kupmy 100 autobusów i się zobaczy.Jak będą jeździć puste,to powiemy że społeczeństwo jest aspołeczne.
-
2013/12/05 13:48:36
W Częstochowie też jest miejsce na bustaxi - tak można rozwiązać komunikację na rozczłonkowanym Mirowie, Kiedrzynie, dalszej Grabówce. Ale podstawowy szkielet musi być. I to do tego szkieletu podpina się coś takiego jak bustaxi.

Tramwaj nie jest wcale w odwrocie a wręcz przeciwnie. Dobrze zaplanowany i zarządzany ma nie tylko większą zdolność przewozową niż autobusy ale i niezawodność oraz prędkość komunikacyjną. Autobusy elektryczne też wymagają buspasów jeśli mają być sprawne. Buspasy mają przy tym niższą skuteczność bo praktyka pokazuje iż blokowane są przez niesfornych kierowców: jadących bądź parkujących. Na skuteczność służb mundurowych nie ma co liczyć.
I, gdy mówimy o pieniądzach, to warto znać program Infrastruktura i Środowisko na lata 2014-20, z którego można finansować inwestycje taborowo-infrastrukturalne (przypominam, że za tramwaj na Błeszno Częstochowa zyskała za darmo - zapłaciła 15 proc. kwoty, mniej, niż kosztowałoby ją wyremontowanie ulic):

W miastach posiadających transport szynowy (tramwaje) preferowany będzie rozwój tej gałęzi transportu zbiorowego, natomiast w pozostałych miastach finansowane będą inne niskoemisyjne formy transportu miejskiego.
Inwestycje będą miały charakter zarówno infrastrukturalny (w tym budowa, przebudowa, rozbudowa sieci szynowych, sieci energetycznych, zapleczy technicznych do obsługi i konserwacji taboru, centrów przesiadkowych oraz elementów wyposażenia dróg i ulic w infrastrukturę służącą obsłudze transportu publicznego i pasażerów), jak i taborowy, a także kompleksowy, obejmujący obydwa typy projektów.


PS W Brunszwiku - 240 tys. mieszkańców - o którym pisze jg777 w ostatnich latach wybudowano nową zajezdnię tramwajową, funkcjonuje 5 linii. Nowe wagony wkrótce dostarczy temu miastu Solaris. Gdzie ten lamus?
-
2013/12/05 14:31:04
Do Haladyj,
to, że unia daje pieniądze tylko na konkretny środek transportu (tu tramwaj) nie powinno być jedynym determinantem typu transportu jaki miasto chce a to co jest ekonomicznie uzasadnione i potrzebne To tak na marginesie bo zauważyłem właśnie trend w Polsce, że miasta biorą bo dają, nie ważne, że jest to średnio potrzebny.

co do tematu "głównego" to:
"Północny wlot Wodzickiego w Dekabrystów musiałby być jednak zaślepiony, pod znakiem zapytania jest Okólna"
Okólna mogłaby zostać jak jest- trzeba dążyć do równowagi - tak aby zarówno kierowcom było wygodnie jak i dla tramwaju. Wodzickiego bez przeszkód można zaślepić całkowicie lub częściowo (pozostawić wjazd lub wyjazd)- kierowcom brak nie przeszkadzałby w żaden sposób bo alternatyw jest cała masa (Okólna czy Kilińskiego aby wyjechać z osiedla).

"- nie zmieściłby się łuk torowy na skrzyżowaniu Dekabrystów/AK w relacji Parkitka - Północ"

szczerze mówiąc przyszłościową trasę parkitka-północ puściłbym bliżej szpitala-> Westerplatte-> Wyzwolenia co by pozwoliło nawet zrobić wreszcie przedłużenie drogi do szpitala na Parkitce za pieniądze unijne no i ułatwiło dojazd niezmotoryzowanym do szpitala na parkitce.

- co z parkowaniem przy pawilonach na Dekabrystów?
naturalnie do likwidacji. Te kilka miejsc można wygospodarować w pobliżu bez większego problemu [teren obok pobliskiej przychodni czy telepizzy]

-na ul. Okulickiego tramwaj nie może pójść północną stroną bo co chwile są tam, bądź będą, zjazdy

zdaję sobie z tego sprawę i mam na to rozwiązanie- zrobić jeden (lub dwa ostatecznie) wyjazd "wspolny" dla wszystkich zainteresowanych instytucji leżących na tym terenie do skrzyżowania z drogą na szpital. Nie byłloby to problem bo te obiekty nie są przy samej jezdni tylko wgłębi, do tego niemal koło siebie.
Co do drzew- rozwój miasta musi nieść jakieś "straty" a drzewa można posadzić na nowo/przesadzić. Tramwaj jest cichy więc nikt nie powinien robić problemów.
-
2013/12/05 23:46:44
@jg777: Oczywiście, że nie siłą, ale na rozsądek jeszcze przez jakiś czas nie ma co liczyć, ludzie wciąż są skrzywieni latami komuny i fura wydaje im się przejawem luksusu i wolności. Właśnie ostatnio w Amsterdamie znajomi zarzucili mi, że przez moje zapędy wydaliśmy kupę kasy na autobusy i pociągi, żeby wynająć samochód. I faktycznie - Królestwo Niderlandów dość negatywnie wyróżnia się na tle krajów zachodnich jeśli chodzi o nieprzyjazną taryfę czy brak integracji i tam zbiorkomem jest drogo. A jednak ludzie korzystają i nikt rozsądny nie wjeżdża do centrum samochodem. Zakazu chyba nie ma, bo samochody spotykałem nawet w Dzielnicy czerwonych latarni, tyle że rejestracje były np. z Tczewa. Środki przymusu też są, bo tak w centrum, jak i na peryferyjnych osiedlach, ale i na wsiach mamy całe ulice, skrzyżowania, kontrapasy itd. tylko dla komunikacji, a do tego masę szlabanów i innych zasieków. Czy to jest przymus? Powiedziałbym raczej, że ułatwianie życia większości. U nas wciąż dwudziestu baranów w samochodach może zakorkować ulicę i spowodować spóźnienie do pracy 200 osób jadących w dwóch autobusach.
Oczywiście zgoda, że takt nie musi być 3' a 30' - dlatego też podawałem przykłady miasteczek niemieckich z 30' czy Berlina z 20'. A chodziło mi o co innego: że ten takt, nawet jeśli 30', ma być święty. Nie ma takiej opcji, że jak np. o 20:30 jedzie dość pusty, to ten kurs wycinamy. Oczywiście zgoda, że wówczas tramwaje budujemy tam, gdzie można zrobić 10', a nie 30'. To tylko w tym dziwacznym planie transportowym, który zamówiło miasto, pojawiły się mrzonki o tramwaju do walcowni. A ktoś mi mówił ostatnio, że Rumuni zbudowali sobie z funduszy unijnych tramwaj do dzielnicy przemysłowej jadący raz na godzinę. Takie rzeczy to miały sens za komuny - jak choćby koszycka linia do huty, dziś podupadająca z braku kasy na remont torów.
Podoba mi się ten tekst, że z tego zakładu nie ma już co wynieść. Właśnie częstochowska komunikacja latami była systematycznie rozmontowywana, a ostatnie działania już ani nie śmieszą, ani nie przerażają, bo ileż można. Autobusy jeżdżą puste, omijają centrum, drogi coraz bardziej zakorkowane. Jeśli nie częsty tramwaj jako oferta, to cóż?
I jeszcze co do rozkładów jazdy: piękna idea, że rozkład ma być święty. W zasadzie też taką przez większość życia wyznawałem. Z jednym zastrzeżeniem: na kolei możemy się czepiać opóźnień, choć wynikają one z całości systemu (a nie niemrawości jednego maszynisty). W komunikacji miejskiej natomiast powinno się moim zdaniem skazywać na krzesło elektryczne kierowców/motorniczych ruszających przed czasem, ale akurat na opóźnienie mają taki wpływ, jak na kierunek wiatru. Zakaz sprzedaży biletów u kierowcy? Tu znów dylemat. Bilet ma być dostępny. Co to za usługa, do której chcemy przekonać całe rzesze, jeśli w większości polskich miasteczek człowiek zwłaszcza w weekend nachodzi się nieraz kilkadziesiąt minut, zanim uda mu się kupić bilet, a o jakichś dobówkach to już może zapomnieć. Sytuacja, gdy wsiada do pojazdu, chce skorzystać z usługi, ma kasę i nie może, jest groteskowa. Ale oczywiście racja, że sprzedaż u kierowcy psuje punktualność (chyba że jest naprawdę sporadyczna). Rozwiązanie jest oczywiste, znów posiłkując się innymi krajami - automaty. Ale w naszym grajdołku z wielką pompą ustawiono automaty w... zamkniętych galeriach handlowych.
I co do głównej kwestii - tramwaj czy nie tramwaj. Przyznam szczerze, że ja tramwajami jeździć nie lubię, zwłaszcza nowoczesnymi. A jednak w całej Europie, zwłaszcza w krajach, do których wciąż nam daleko, jest to kierunek oczywisty. Miasta takie jak Zürich, często wskazywany przez Tomka Graz, dalej Praga czy właśnie Amsterdam, to organizmy, gdzie w centrum intruzem jest nie tylko samochód, ale i autobus wydaje się nie z tej bajki. Sztokholm przedłużył w centrum 7, przerabiając jej z zabytkowej na zwykłą, a świetlane plany mówią o ponownej zamianie na tramwaje wszystkich linii niebieskich. Do tego znane ruchy miast francuskich, Jerozolima, a teraz przymierza się stolica Cypru, w którym komunikacja publiczna raczkuje.
-
2013/12/09 13:09:41
@Haładyj
Jeśli już ktoś chce sfalsyfikować tezę, to trzeba dobrze przemyśleć argumenty.Ten z zajezdnią w Braunschweigu,mający świadczyć o nowoczesności tramwaju, jest zupełnie nietrafiony.
Rozmawiałem ze znajomym,który tam się urodził i mieszka do dziś. To mój rówieśnik,czyli pamięta lata 60-te.Tramwaje w Braunschweigu już wtedy były i od lat 60-ych nie dobudowywano nowych linii.Jak on pamięta,było zawsze 5 linii.W latach 70-ych zmieniono układ linii i wtedy dobudowano 50 m łącznicy,pozwalającej skręcać w lewo (podawał mi nazwy ulic,ale mnie to nic nie mówi).Mają, to unowocześniają i remontują.Ja w swoim samochodzie wymieniłem ostatnio akumulator,opony i drążki kierownicze.Czy to oznacza,że moje 20-letnie BMW jest równie dobre,komfortowe,bezpieczne i ekonomiczne co nówka nie śmigana,prosto z salonu,rok produkcji 2013?
Zgadzam się,że dobrze zaplanowany tramwaj nie jest zły.Ale elementem każdego planu inwestycyjnego musi być określenie celu,jaki chcemy osiągnąć,ocena wszystkich dostępnych rozwiązań pod kątem możliwości osiągnięcia celu i kosztów.Przepraszam,że piszę o rzeczach oczywistych.
Z tą niezawodnością komunikacyjną tramwaju też bym nie przesadzał.Zdarza mi się widzieć 10 czy 20 tramwajów stojących na odcinku od Dekabrystów do Alej.Zepsuty autobus można bardzo łatwo ominąć.I nie podraża to budowy jezdni.
Jeśli o urywek dotyczący programu Infrastruktura iśrodowisko chodzi,to jest on napisany w języku urzędniczym,czyli tak,żeby urzednik mógł podjąć każdą decyzję nie narażając się na zarzut złamania prawa.Rozwój preferowany,rozwiązania kompleksowe;wszystko można pod to podciągnąć bez obawy.Nie wierzę,że Wrocław (gdzie jest o wiele dłuższa sieć tramwajowa) chce finansować elektryczne autobusy z własnego budżetu;tego żadne miasto w Polsce nie udźwignie.
I jeszcze jedno.Nie podoba mi się Pański katastrofizm.Służby mundurowe musza robić to,do czego są powołane i za co społeczeństwo im płaci.Kto je ma do tego zmusić,jeśli nie czwarta władza? Ja?
@lunch
Radzę nie szarżować.Z taką prymitywną ideologią to proszę na portal fronda.pl
Nie uważam się za skrzywionego przez komunę,mimo iż urodziłem się przed śmiercią Stalina.Ludzie są coraz wygodniejsi.Mój dziadek,przed wojną,czyli skażony przez komunę nie był,chodził do pracy 12 km pieszo,i było to dla niego normalne.Ja do szkoły chodziłem pieszo 2 km i też było to dla mnie normalne.Dziś p.Haładyj rozczula się nad losem 18-latka,który będzie musiał przejść 800 m do szkoły (Sądy-LO Sienkiewicza).Dziś p.Haładyj pisze,że istniejący tramwaj nie obsługuje miasteczka akademickiego,bo za daleko do przystanku (200m z DS3 i 300m z DS. 5).Świat się zmienia.
Radziłbym też unikać epitetów.Tych 20 ludzi w samochodach,to nie barany.Baranem jest ten co projektował ruch,i być może ten co używa epitetów.
Autor wpisu diagnozuje,że ludzie są skażeni przez komunę.To za komuny,ja to pamiętam, masy miały pierwszeństwo przed indywidualistami.To za komuny autobus był ważniejszy od samochodu prywatnego.I kto tu jest skażony?

Tomasz Haładyj
Od marca 2015 r. redaktor naczelny częstochowskiej redakcji "Gazety Wyborczej".
Od 1991 r. jej dziennikarz, specjalizujący się w tematyce komunikacyjnej. Pisze też
o architekturze i urbanistyce. Pasjonat historii.
Współautor „Spacerownika
po Częstochowie”, napisał „Opowieść o częstochowskich tramwajach”. Laureat nagrody Silesia Press
za głośny raport
o dworcach kolejowych.
Pochodzi z Białegostoku.
Z wykształcenia jest ekonomistą transportu, ukończył warszawską
Szkołę Główną Handlową.


Częstochowski Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej

Rozkład jazdy