Blog > Komentarze do wpisu

Kartografia po częstochowsku

Jadąc tramwajem na jednym z mijanych przystanków zauważyłem wielką mapę przyklejoną do wiaty. "Oho - pomyślałem - wreszcie pojawiły się schematy sieci komunikacyjnej, których w Częstochowie brakuje albo są nieaktualne". Kilka dni później owa mapa pojawiła się na moim przystanku autobusowym na Północy. I aż mnie wryło w ziemię:

schematrower

Bo mapa nie pokazuje przebiegu linii autobusowych i tramwajowych lecz ścieżki rowerowe!

Jak jest cel wieszania czegoś takiego na przystankach? Rowerzyści, by rozeznać się w swej drodze, podjadą pod wiatę? A może mapa ma skusić pasażerów tramwajów i autobusów do przesiadki na rowery? Tylko po co - skoro tak rowerzyści jak i użytkownicy transportu publicznego reprezentują preferowane z punktu widzenia interesów miasta zwyczaje komunikacyjne. Jeśli kogoś zachęcać do rowerów (i komunikacji publicznej) - to kierowców. I to do nich winna być adresowana informacja, że w Częstochowie jest tyle a tyle ścieżek rowerowych. Ale kierowcy raczej na przystanku nie zaparkują, więc miejsce na mapę jest nietrafione. Lepszy już byłby jakikolwiek samochodowy parking.

Jednak może to dobrze, że mapę umieszczono w miejscu, w którym zainteresowani jej nie zobaczą? Bo stanowi ona twórczy wkład w światową wręcz kartografię. Jak wiadomo ze szkoły podstawowej, na mapach umieszcza się elementy punktowe (np. obiekty) jak i liniowe - ulice, drogi, koleje. Ścieżki rowerowe to ta druga kategoria, tymczasem na mapie oznaczone są... kropkami.

Wyobraźmy sobie teraz, że jako kierowcy kupujemy mapę Polski, na której wszystkie drogi - autostrady i ekspresówki, tudzież krajowe i wojewódzkie - zaznaczone są jako kropki. Ot, taka kropa z symbolem A1 pacnięta gdzieś między Łodzią a Gdańskiem (może pod Grudziądzem?). Kropka "A2" leży w połowie dystansu między Warszawą a Słubicami (w Koninie?), zaś A4 powiedzmy w Katowicach - choć autostrada tnie Polską od granicy z Ukrainą po granicę z Niemcami.

Analizując mapę rowerową na częstochowskim przystanku nie wiemy więc, skąd ta czy inna droga rowerowa prowadzi i dokąd. Ani czy tworzą one jakieś ciągi.

A może właśnie o to chodzi, by tego nie pokazywać - bo dotykamy słabego punktu naszej sieci rowerowej, który zniechęca do szerszego wykorzystywania jednośladów. Dróg (lub pasów) rowerowych brakuje w śródmieściu, czyli tam, gdzie powinno być ich najwięcej  i gdzie najintensywniej byłyby wykorzystywane.

A już najbardziej rozbawił mnie znaczek "P" na mapie - parking rowerowy. Jeden jedyny w całym mieście. Centralny!

schematrowerkadr1

Widać, że twórca mapy nie ma pojęcia jaka jest główna zaleta roweru: umożliwia dojazd dokładnie do celu, pod drzwi - a nie na jakiś centralny parking, jak w przypadku powiedzmy auta.

Reasumując, mapy rowerowe powieszone na przystankach to pieniądze zmarnowane, wyrzucone w błoto. Bo zrobione nie tak jak trzeba (zwykły bubel) i umieszczone w złych miejscach. Wygląda to na zwykłą "propagandę sukcesu". A przecież za te same fundusze MZDiT mogłoby zawiesić bardzo potrzebne aktualne schematy komunikacji publicznej. Bo to, co jest w tej chwili - woła o pomstę do nieba. Oto wiata na Dąbrowskiego, przy sądach:

schematsad

Nie dość, że mapa obdarta - i ze starym, nieaktulanym hasłem reklamowym miasta - to nie ma niej naniesionej żadnej linii autobusowej czy tramwajowej! Kolejna "sztuka dla sztuki".

W poszukiwaniu schematu komunikacyjnego zajrzałem na stronę MZDiT i znalazłem takie oto cudo:

schemat2014 

Forma generalnie niezła - choć brakuje w niej gdzieś z boku powiększenia centrum, bo jest ono nieczytelne. Ot, chociażby na wzór Olsztyna, gdzie mapki (o dużo lepszym poziomie edytorskim) są na wszystkich przystankach tramwajowych i wielu autobusowych:

schematolsztyn

Ale podstawowy problem z częstochowskim schematem jest taki, że "stan nadzień "01.05.2014" - jak na nim napisano - znacznie różni się od stanu na dzień dzisiejszy:

- na mapie widzę linię 27, której już nie ma
- 15 i 16 nie wjeżdżają już na ul. Rolniczą, bo urząd skarbowy się stamtąd wyprowadził
- linię 16 przeszło rok temu przedłużono do dworca Stradom, ale na schemacie nadal przystanek końcowy znajduje się na ul. Orzechowskiego
- część kursów linii 26 przedłużono z Mirowa do Siedlca przez Przeprośną Górkę
- ta sama linia 26 wg mapy jedzie al. Jana Pawła II z pominięciem al. Kościuszki i II Alei, czyli najważniejszego przystanku na jej trasie!
- 21 ma wszystkie kursy na Zawodzie, ale na mapie oznaczono, że przynajmniej część dociera tylko do ul. Orzechowskiego
- wg mapy część "trzynastek"nadal pełni funkcję autobusów wycieczkowych obejżdżajć kawał Tysiąclecia al. AK, ul. Dekabrystów i Kiedrzyńską (zrezygnowano z tej głupoty chyba z rok temu!)
- przystanek "Mielczarskiego" nazywa się dziś inaczej: "Galeria Jurajska"
- zmienił się przebieg tras w rejonie pl. Daszyńskiego.

Tu przypomina mi się anegdota - autentyczna - z początków mojej kariery dziennikarskiej. Wkrótce po przyjeździe do Częstochowy, na początku lat 90., zapytałem ówczesnego dyrektora MPK (dziś byłaby to kompetencja MZDiT), dlaczego na przystankach nie ma w ogóle rozkładów jazdy linii nocnej. "A po co?  - odrzekł. - Wszyscy tu wiedzą, że z początkowych przystanków na północy i południu miasta tramwaje nocne odjeżdżają o pełnej godzinie i 30 min po pełnej, wiec ludzie sobie oszacują, kiedy na ich przystanek podjedzie".

Rozkłady nocne w końcu się jednak pojawiły, ale potrzeba rzetelnego informowania pasażerów o komunikacji publicznej nie jest zdaniem naszego miasta ważna. Jeśli ta polityka będzie nadal kontynuowana, to pewnego dnia w autobusach pozostaną już tylko ci, którzy wiedzą, którędy one jadą. Czyli kierowcy MPK.

Czy w XXI wieku trzeba tłumaczyć, że każda zmiana powinna być na mapie w wersji elektronicznej nanoszona NATYCHMIAST a na przystankach w rozsądnym czasie? Już nie mówię, że na stronach internetowych bardziej światłych zarządów komunikacji (w innych miastach) można znaleźć wiele innych przydatnych mapek, np. węzłów przystankowych. Tu przykład z Warszawy:

centraldzien1

U nas na pewno przydałyby się takie mapki chociażby dla pl. Daszyńskiego a pewnie i dla szeroko pojętego otoczenia dworców - od PKS-u po II Aleję.

wtorek, 12 stycznia 2016, haladyj

Polecane wpisy

Komentarze
2016/01/13 11:22:57
Popieram uwagi na temat aktualizowania jak również udostępniania na stronach internetowych rozkładów i mapek. Uważam jednak, że przystanki są jak najbardziej odpowiednimi miejscami do promowania jazdy rowerem w ten czy inny sposób. Kierowcy samochodów osobowych to zupełnie inna kategoria użytkowników. Wbrew pozorom rowerzyści i pasażerowie autobusów, tramwajów i pociągów mają bardzo ważną cechę wspólną: z jakiegoś ważnego powodu nie są kierowcami. Moim zdaniem główne przyczyny to brak środków, brak prawa jazdy (wiek, stan zdrowia lub zatrzymanie dokumentu) ewentualnie bliska odległość albo podróżowanie dla rozrywki. Tymczasem kierowcy najczęściej muszą dojechać na czas do pracy gdzieś dalej, często w miejsce gdzie nic nie dojeżdża albo dojeżdża za późno czy za wcześnie. Są to też ludzie, którzy tak jak ja mają dosyć nieustannych przeziębień, zapachu spalin, hałasu i innych niedogodności autobusów i innych podobnych środków transportu. Jeśli ktoś decyduje się na jazdę samochodem po większym mieście raczej nie robi tego dla przyjemności i jest znikome prawdopodobieństwo przesiadki na rower, który nadaje się tylko na mniejsze dystanse, którego nie ma gdzie zostawić, który nie chroni przed naszą pogodą i który wymaga jednak większej sprawności fizycznej niż samochód.
-
2016/01/13 11:49:14
Kolejne pieniądze publiczne wyrzucone w błoto. Ktoś za to odpowie? A skąd! U nas się nie praktykuje rozliczania urzędników z marnowania publicznych pieniędzy.
Panie Tomaszu:
"Ale kierowcy raczej na przystanku nie zaparkują" - no jak nie? Codziennie na przystanku linii 25 "Baczyńskiego" parkują auta i kierowcy wyskakują na szybko po bułeczki do Biedronki. Na parking wjeżdżać? Eeee komu by się chciało. Ja to widzę codziennie, policja i SM chyba nie.
I jeszcze pytanie odnośnie dróg rowerowych. Co Pan myśli o poziomym znaku "droga rowerowa" namalowanym na ciągu pieszo-rowerowym na Wyzwolenia przy wjeździe w Baczyńskiego? Co on oznacza? Że to tylko droga rowerowa? A gdzie znaki pionowe? Dlaczego znak namalowano przy krawężniku po stronie, na której są zamontowane ławki? I gdzie konsekwencja? Dlaczego znaków nie namalowano przy wjazdach w Herberta, Iwaszkiewicza i na parking Biedronki? Może Pan wie co autor miał na myśli, bo ja za głupi jestem. Kolejny eksperyment jak na Kościuszki? I czyje pieniądze na to wydano? Mam nadzieję, że to jakaś samowola a nie wymysł MZDiT.
-
2016/01/14 20:00:45
Zabawna mapka. Jak można zaprojektować coś takiego i powiesić na przystankach w ramach oficjalnej informacji miejskiej? Przecież to powinien być system map i schematów o nowoczesnej, prostej i estetycznej grafice. No i absurd na początek roku: od kiedy trasy zaznacza się punktami??? Wsiadając na rower potrzebuję wiedzieć, KTÓRĘDY mogę dojechać do celu, którymi ulicami wyznaczone są ścieżki, na których mogę czuć się pewnie i bezpiecznie. Patrzę na tą mapę i myślę, że w zasadzie w tym mieście ścieżek rowerowych nie ma, za to są punkty, gdzie mogę kręcić się z rowerem wokół własnej osi...
-
2016/01/15 09:39:26
Już rozumiem! Te punkty na mapie to "ronda" dookoła skrzyżowania. W stolicy też takie mają.
tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,rowerowe-rondo-na-targowku-sciezka-tylko-wokol-skrzyzowania,143136.html
-
2016/01/15 13:02:31
"W poszukiwaniu schematu komunikacyjnego zajrzałem
na stronę MZDiT i znalazłem takie oto cudo"
Czyżby p.Tomasz dopiero teraz zajrzał na stronę MZDiT ?
Przecież ten schemat widnieje tam już od dłuuuuuuższego czasu.
Prawdą natomiast jest jego mała czytelność i funkcjonalność.
Ta uwaga dotyczy też stron z rozkładami jazdy MPK,
wystarczy wziąć przykład, ot chociażby ze strony www KZK GOP.

Tomasz Haładyj
Od marca 2015 r. redaktor naczelny częstochowskiej redakcji "Gazety Wyborczej".
Od 1991 r. jej dziennikarz, specjalizujący się w tematyce komunikacyjnej. Pisze też
o architekturze i urbanistyce. Pasjonat historii.
Współautor „Spacerownika
po Częstochowie”, napisał „Opowieść o częstochowskich tramwajach”. Laureat nagrody Silesia Press
za głośny raport
o dworcach kolejowych.
Pochodzi z Białegostoku.
Z wykształcenia jest ekonomistą transportu, ukończył warszawską
Szkołę Główną Handlową.


Częstochowski Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej

Rozkład jazdy