Blog > Komentarze do wpisu

Nowy rekord w dyskryminowaniu pieszych

"Po latach myślenia wyłącznie o wygodzie zmotoryzowanych sukcesywnie powstają kolejne udogodnienia dla pieszych...". Ten cytat z tekstu z "Wyborczej" traktuje o Warszawie, bo akurat w Częstochowie drogowcy pobili kolejny rekord w konkurencji "jak najkrócej zielone światło dla pieszych, jak najdłużej dla samochodów". Na nowej sygnalizacji na tyłach M1 te proporcje wynoszą: ok. 50 sekund samochody jadące ul. Michałowskiego, 7 sekund piesi. I to mówimy o pieszych idących równolegle, czyli zielony sygnał otrzymują w tym czasie co samochody. Ale dla pieszych gaśnie już po 7 s. Kolejne 43 s fazy zielone pali się już tylko dla samochodów.

Oto film (przepraszam za nędzną jakość - była mgła, a chyba i obiektyw komórki niezbyt czysty): 

Oczekiwanie na zielone światło przez pieszych może trwać tu prawie 2 minuty, jeśli doszliśmy do krawężnika o ułamek sekundy za późno. Najpierw posterczymy bez sensu na czerwonym, choć auta wyjeżdżające z ul. Dmowskiego też mają czerwone (no, ale przecież ważniejsze od naszej wygody i czasu jest wygoda skręcających kierowców, którzy nie muszą już zwracać uwagi na pieszych!). A potem postoimy, już z sensem, gdy auta na Dmowskiego doczekają się zielonego światła.

Aha - i nie możemy zapomnieć o przycisku, bo w przeciwnym przypadku zielone w ogóle się nie zaświeci i będziemy sterczeć 4 czy nawet 6 minut. Chyba nie trzeba dodawać, że kierowcy samochodów nic naciskać nie muszą.

Rekord 50 do 7 sekund jest, przyznajmy, wyśrubowany - ale wszystko przed nami. Na uruchomienie po modernizacji czekają po sąsiedzku dwie instalacje: na skrzyżowaniu Michałowskiego z al. Wyzwolenia i al. Wyzwolenia / al. AK/ Obr. Westerplatte / Kisielewskiego (koło Statoilu). W obu tych miejscach światła działały dotąd jak za Króla Ćwieczka i powiedzmy sobie szczerze: były całkiem nieinteligentne. Otóż gdy auto miało zielone światło, również zielone było na równoległych "zebrach", za to czerwone na poprzecznym przejściu.

Logiczne i proste? Za proste i za logiczne. Po co pieszy ma mieć tak samo długo zielone światło co równolegle jadące samochody? Będzie się tu pałętać, podczas, gdy jeden na iluś tam kierowców zechce skręcić w prawo i - zgroza, szykana, katastrofa! - musiałby się zatrzymać, żeby niezmotoryzowanego frajera przepuścić. I cała idea zrównoważonego transportu (w rozumieniu speców z MZDiT) weźmie w łeb. A przecież szofer się spieszy, za to pieszy czy rowerzysta nie (przejsciu towarzyszy przejazd dla rowerów), bo w przeciwnym przypadku i jeden i drugi wsiadłby w samochód.

"Musimy dbać o interes wszystkich użytkowników ruchu, a przede wszystkim o bezpieczeństwo..." -  to rytualne tłumaczenie drogowców, dlaczego jakoby nie można zrobić pasów (estakada, al. Wyzwolenia - mleczarz), lub zielone dla pieszych nie może się palić tyle samo czasu co zielone dla równolegle jadących samochodów. A nie daj boże jeszcze kierowca pieszego na zielonym rozjedzie, to będzie miał kłopoty w sądzie. Po co? Lepiej zminimalizować ryzyko, niech więc pieszy jak najkrócej ma zielone światło, jeśli w ogóle mieć musi.

Ciekaw jestem czy radni dzielnicowi i miejscy wiedzą, jaki los zgotowali mieszkańcom, w których imieniu monitowali MZDiT o sygnalizację na skrzyżowaniu Michałowskiego z Dmowskiego (akurat tutaj była potrzebna średnio). Pewnie naiwnie wierzyli, że drogowcy zadbają o interes pieszych, a nie tylko o wygodę zmotoryzowanych. A może nie wiedzą jak tam jest, bo też widzą świat tylko zza kierownicy?

Zapraszam radnych na rzeczone skrzyżowanie - możemy razem sobie po nim pochodzić. Tzn. postać.

 

poniedziałek, 14 listopada 2016, haladyj

Polecane wpisy

Komentarze
2016/11/20 21:23:44
"Najpierw posterczymy bez sensu na czerwonym, choć auta wyjeżdżające z ul. Dmowskiego też mają czerwone (no, ale przecież ważniejsze od naszej wygody i czasu jest wygoda skręcających kierowców, którzy nie muszą już zwracać uwagi na pieszych!)"

ta sygnlizacja jest w ogóle skopana - jadąc z Dmowskiego w lewo kierowcy tak samo muszą przepuszczać pieszych przecinających Michałowskiego co może i jest po europejsku ale nie wpływa w tym miejscu na bezpieczeństwo - z dwóch powodów:
a) wieczorem tam jest po prostu ciemno (niedziałające/brak? lamp) co w połączeniu z na ciemno ubranymi pieszymi doprowadzi do tragedii mimo najlepszych chęci po stronie kierowców
b) profil tego skrzyżowania sprawia, że części pieszych wyjeżdżający z Dmowskiego nie mają szans zauważyć odpowiednio wcześnie

Dlatego też forsowałbym takie dopracowanie świateł w tym miejscu by pieszy przecinający Michałowskiego miał przez minutę lub nawet 1,5 minuty zielone tylko dla siebie. Byłoby to nie z korzyścią dla aut (bo te łatwo się wyklepie w razie potrąceń) a dla pieszych przede wszystkim.

@Haladyj rozumiem, że dobro pieszych jest dla Pana najważniejsze ale może warto też zadbać o bezpieczeństwo innych użytkowników dróg? szczególnie myślę o tych, którzy muszą skręcać w lewo z AK na Obr. Westerplatte i nadal, mimo osobnego pasa muszą przepuszczać auta jadące od M1 do AK - może da się wpłynąć na MZD by to poprawiono? lepsze 30s bezwarunkowego lewoskrętu niż takie coś

Tomasz Haładyj
Od marca 2015 r. redaktor naczelny częstochowskiej redakcji "Gazety Wyborczej".
Od 1991 r. jej dziennikarz, specjalizujący się w tematyce komunikacyjnej. Pisze też
o architekturze i urbanistyce. Pasjonat historii.
Współautor „Spacerownika
po Częstochowie”, napisał „Opowieść o częstochowskich tramwajach”. Laureat nagrody Silesia Press
za głośny raport
o dworcach kolejowych.
Pochodzi z Białegostoku.
Z wykształcenia jest ekonomistą transportu, ukończył warszawską
Szkołę Główną Handlową.


Częstochowski Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej

Rozkład jazdy