Blog > Komentarze do wpisu

Sygnalizacja? Tak, ale pamiętajmy, że to PRĘDKOŚĆ ZABIJA

Chciałoby się powiedzieć: wreszcie. Będą światła na pasach w al. Jana Pawła II przy TZN-ie, gdzie wielokrotnie dochodziło do wypadków, oraz w al. Bohaterów Monte Cassino na wysokości Piastowskiej - miał tam miejsce w 2015 r. głośny wypadek śmiertelny.

BohaterowMonteCassino

Powody wypadków z pieszymi bywają różne. Ale niezależnie od tego, czy było to gapiostwo kierowcy czy też wtargniecie pieszego - tak naprawdę to zabija prędkość. Wyjaśniają to infografiki zaczerpnięte z mojego macierzystego wydawnictwa oraz z Kopenhagi, gdzie pokazano prawdopodobieństwo śmierci przy uderzeniu auta jadącego z różną prędkością:

comment_mNTZN7hdm2lbIX8PifbznLxnQseTDsqS

copenhagenizespeedlimit960x1009

Ponieważ w mieście jest dużo ludzi i wszystko może się zdarzyć, prędkość 50 km/h powinna być nie teoretyczna lecz maksymalna. A z tym jest w polskich miastach i Częstochowie duży kłopot. Wg badań w Gdańsku, na głównych ulicach, czyli tam, gdzie dochodzi do najgroźniejszych wypadków z pieszymi, 75-80 proc. kierowców przeprasza dopuszczalną prędkość. W miastach niemieckich - 15 proc. Nic więc dziwnego, że Polska dzierży niechlubne pierwsze miejsce w liczbie zabitych na drogach i ulicach w Europie (w przeliczeniu na liczbę samochodów). A gdy weźmiemy Częstochowę, to okazuje się, że na tle już fatalnych wyników w kraju i województwie, Częstochowa wypada tragicznie - pisaliśmy o tym w "Wyborczej" (czytaj TUTAJ).

Na takich ulicach jak wspomniane Boh. Monte Cassino czy Jana Pawła II mało kto zachowuje dopuszczalną prędkość. Powiedzmy sobie szczerze: trudno ją zachować, skoro zostały zaprojektowane na dużo wyższe prędkości. To fatalny błąd naszych drogowców (choć normy polskie im w tym nie pomagają), który niestety jest nadal bezmyślnie powielany. Przykłady? Oto tylko dwa z ostatnich miesięcy:

1. Dlaczego budując przedłużenie al. Bohaterów Monte Cassino nasze MZDiT nie zreflektowało się mając problemy z bezpieczeństwem na istniejącym odcinku - i nie zdecydowało o skonstruowaniu nowego fragmentu w sposób, który by  nie zachęcał kierowców do łamania przepisów, tj. jazdy szybszej niż dozwolona? Niestety, tu także zastosowano pasy ruchu o szerokości takiej jak na ekspresówkach, czyli 3,5 m. każdy - a nie np. 3,25 m prawy (po którym jeździć będą m.in. ciężarówki) i 3 m lewy. Udowodnione jest bowiem, że im węższy pas tym niższa realna prędkość i w miastach standardem powinny być pasy ruchu 3-metrowe a nawet węższe. O badaniach na ten temat pisałem TUTAJ.

2. Dlaczego, remontując al. Wyzwolenia, nie zwężono pasów ruchu do szerokości miejskich, tylko dalej są one 3,5-metrowe. Można to było zrobić nawet bez przekładania krawężników: odpowiednim oznakowaniem poziomym.

Częstochowscy drogowcy gotowi są uspokajać ruch na bocznych ulicach osiedlowych - i chwała im za to - ale w przypadku tych głównych (gdzie dochodzi do najgroźniejszych wypadków z pieszymi) udają od lat, że problemu nie ma. Efekty bardzo często obserwujemy na tzw. autostradzie śródmiejskiej, czyli ciągu ulic Dąbrowskiego - Nowowiejskiego i Ślaska - Kilińskiego. Wszystkie wyremontowano w ostatnich latach, ale po staremu, bez oglądania się na bezpieczeństwo..

Ale chyba zaczyna się coś zmieniać na lepsze, choć wolno. Bo z jednej strony mamy bezrefleksyjny remont al. Wyzwolenia i budowę przedłużenia al. Bohaterów Monte Cassino. Mamy też opisywany przez "Wyborczą" opór by na św. Rocha koło Odrodzenia ustawić na pasach wysepkę (do czasu, gdy zainstalowane zostaną tu światła). Mamy kuriozalne plany likwidacji wysepki na Wręczyckiej i remontowanej Dźbowskiej za co ktoś w MZDiT powinien wylecieć z roboty... Ale z drugiej strony - na ul. Sabinowskiej oraz na Bohaterów Katynia MZDiT testowane są tzw. progi wyspowe a na Michałowskiego nowa sygnalizacja na przejściu przy Kutrzeby wyposażona została w radar.

Próg wyspowy wygląda tak (nie mam zdjęcia z Częstochowy więc daję z Warszawy):

progwyspowywarszawa1

Natomiast radar działa tak, że gdy kierowca jedzie ul. Michałowskiego szybciej niż powinien, zapala się przed nim czerwone światło. Za to gdy ma prawidłową prędkość, płynnie przejeżdża na zielonym (mówimy o sytuacji, gdy nie ma pieszego który wcisnął guzik).

Codziennie obserwuję  jak to wygląda w praktyce. Światło zmienia się często co pokazuje, jak wielu kierowców łamie przepisy. Ale jednak rzadziej niż na początku, bo wielu kierowców już się nauczyło jechać Michałowskiego 50 km/h. Niestety, równie wielu nauczyło się... przejeżdżać na czerwonym świetle. Wystarczy wieczorem 5 minut, by zaobserwować przynajmniej jeden taki przypadek. Zapraszam w godz. 21-24 policję i MZDiT.

Ciekaw jestem, czy nowe światła na Jana Pawła II zostaną wyposażone w radar zmieniający światło dla kierowców na czerwone gdy jadą za szybko. Wątpię, pewnie przeważy strach drogowców, że zakorkują ulicę. Jeśli taka obawa będzie to tym bardziej potwierdzi, iż MZDiT jest świadom iż po zbudowanych przez tą instytucję ulicach kierowcy jeżdżą za szybko.

Bo trzeba szukać chyba innych metod niż radary. O węższych pasach i progach wyspowych już było. Tych ostatnich nie wolno jednak stosować na drogach krajowych, a takimi są Jana Pawła II i Boh. Monte Cassino. Ale dlaczegóż, w ramach uspokojenia ruchu, nie wprowadzić rozwiązania, które mamy od lat w Częstochowie i które się sprawdza? Mam na myśli rozdzielenie dodatkowymi wysepkami pasów ruchu w tym samym kierunku, co widzimy na ul. Krakowskiej:

krakowskawysepka1

Taka wysepka daje schronienie pieszym i zapobiega przed najbardziej niebezpiecznymi sytuacjami, gdy jedno auto przepuszcza pieszego a sąsiednim pędzi bez opamiętania. Taki był własnie powód tragedii w al. Bohaterów Monte Cassino i tam aż się prosi o taką wysepkę (czy przy niej musiałyby być światła - rzecz do rozważenia). Miejsce jest, podobnie jak w al. JP2. Taka wysepka ma też tę zaletę, że optycznie - a może też fizycznie - zwęzić pas ruchu, co przekłada się na podświadomą reakcję kierowców, którzy w takich punktach najczęściej zwalniają.

Wypada więc zaapelować do władz miasta i MZDiT: światła, owszem, są w wielu miejscach potrzebne. Ale przede wszystkim leczcie nie objawy choroby lecz jej przyczyny. Zajmijcie się więc przede wszystkim, na poważnie i kompleksowo - PRĘDKOŚCIĄ. Bo to ona zabija.

wtorek, 31 stycznia 2017, haladyj

Polecane wpisy

  • Nowy rekord w dyskryminowaniu pieszych

    "Po latach myślenia wyłącznie o wygodzie zmotoryzowanych sukcesywnie powstają kolejne udogodnienia dla pieszych...". Ten cytat z  tekstu z "Wyborczej" tra

  • Światła powinny być ostatecznością

    Od paru tygodni moim celem spacerów z psem stała się sygnalizacja przy ul. Michałowskiego, pierwsza tego typu w Częstochowie. Mam więc stały monitoring jak spra

  • Nauka wrzucania prawego kierunkowskazu na rondach

    Ronda to świetny wynalazek - są bezpieczne, bo jeśli dojdzie nawet do kolizji to na małej prędkości. Płynność ruchu i przepustowość też na rondach są lepsze niż

Komentarze
xkx
2017/01/31 18:51:37
Ma Pan sporo racji, ale zapomniał Pan o dość istotnej sprawie, jaką jest fakt, iż Cz-wa jest chyba jednym z nielicznych miast, jeśli nie jedynym gdzie tranzyt wraz z kolumnami TiR-ów wiedzie przez samo śródmieście. W większości miast tranzyt w miarę możliwości usuwa się z centrów miast na obwodnice wiodące przez dzielnice peryferyjne gdzie prawdopodobieństwo zajścia z udziałem pieszych jest zdecydowanie mniejsze. Wyrugowanie części ruchu związanego z tranzytem powoduje zarazem spadek natężenia ruchu w śródmieściu. A to przekłada się też na zwiększenie bezpieczeństwa. W Cz-wie niestety obwodnicy nie ma. Jakąś formą obwodnicy miał być k. północny, ale co ze smutkiem stwierdzam skończyło się na tym, iż jest aktualnie jedynie łącznikiem miedzy dz. Północ a al. WP. Przecież gdyby z al. JPII wyeliminować choćby 20% pojazdów byłoby tam zdecydowanie bezpieczniej a i można by pomyśleć o powrocie do 2 pasów ruchu w każdym kierunku jak to było przed przebudową / remontem w pierwszej połowie lat 90 - tych. Może warto by zadać naszym decydentom pytania o k. północny o obwodnicę centrum itp. Bo autostrada i obwodnica autostradowa z uwagi na fakt iż będzie odpłatna na 100% nie załatwi problemu tranzytu przez środek Częstochowy.

Tomasz Haładyj
Od marca 2015 r. redaktor naczelny częstochowskiej redakcji "Gazety Wyborczej".
Od 1991 r. jej dziennikarz, specjalizujący się w tematyce komunikacyjnej. Pisze też
o architekturze i urbanistyce. Pasjonat historii.
Współautor „Spacerownika
po Częstochowie”, napisał „Opowieść o częstochowskich tramwajach”. Laureat nagrody Silesia Press
za głośny raport
o dworcach kolejowych.
Pochodzi z Białegostoku.
Z wykształcenia jest ekonomistą transportu, ukończył warszawską
Szkołę Główną Handlową.


Częstochowski Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej

Rozkład jazdy