Blog > Komentarze do wpisu

Rojenia o Obr. Westerplatte

Wiadomo już, że nabór wniosków w konkursie na unijne dofinansowanie projektów tramwajowych, Urząd Marszałkowski przeprowadzi od 28 lutego do 28 kwietnia. Tymczasem w częstochowskim Urzędzie Miasta zapadła niepokojąca cisza ws. figurującej w budżecie (decyzja z końca ub. roku) budowy linii na Parkitkę. Nic więc dziwnego, że radni złożyli w tej sprawie interpelację. Czekamy na odpowiedź.

Jakie mogą być powody bezruchu w magistracie? Nasuwają się dwa: brakuje w magistracie osoby, która by temat pociągnęła, bądź też mamy do czynienia z próbą wycofania się z inwestycji rakiem.

Władze Częstochowy są świadome, iż we współczesnych miastach - jeśli mają być nowoczesne i wygodne do życia - priorytetem powinno zmniejszenie zatłoczenia ulic. Ale dalej jest już tylko gorzej, bo obrano receptę z lat 60.-70. XX wieku na której sparzyły się europejskie miasta. Tak jak u nas teraz, tak tam pół wieku temu inwestycje podyktowane były temu, by po mieście wygodnie jeździło się samochodem. Przy jednoczesnej niechęci do rozwoju komunikacji publicznej w Częstochowie - bo remont torów i zakup tramwajów i autobusów to nie rozwój lecz tylko zadania odtworzeniowe. Pewnym skutkiem będzie więc jeszcze większa liczba samochodów na ulicach, a wraz z nimi zwielokrotnione problemy tak z przejazdem (mimo poszerzonych ulic), parkowaniem jak i jakością powietrza.

Natomiast nowoczesne miasta starają się nie upychać ruchu kołowego tylko go zmniejszać - inwestując w transport publiczny i promując ruch pieszy oraz rowerowy. To, że w porównywalnych wielkością ośrodkach europejskich nie ma korków, nie wynika z tego, iż poprzecinano je siatką "autostrad śródmiejskich" - bo nie poprzecinano. Po prostu jest tam o 1/3-1/4... mniej samochodów, ponieważ ludzie chętniej niż u nas, w dużo większym procencie korzystają z komunikacji publicznej - bo jest szybka, wygodna i dojedzie tam, gdzie auto nie może. Chętniej też chodzą pieszo i jeżdżą rowerem.

tramwajautoTa ilustracja (zaczerpnięta z belgijskiej Gandawy) pokazuje, dlaczego warto rozwijać komunikację publiczną

Tymczasem nasze Częstochowy pękają z dumy, że za 200 mln zł zbudują kolejne estakady na gierkówce ale zarazem kombinują, jak tu wymiksować się z wydania 60 mln zł na linię tramwajową na Parkitkę (w obu przypadkach realny wydatek wynosi 20 proc. tych kwot, bo resztę finansuje Unia), nie mówiąc już o budowie innych odcinków, np. na Północy i Starym Rakowie. Przecież wystarczą autobusy - słychać w magistracie.

Nikt tego głośno nie mówi, ale co niektórzy urzędnicy ze Śląskiej i Popiełuszki najchętniej pozbyli by się w ogóle z Częstochowy tramwajów - tyle, że się nie da, bo co powiedzieliby ludzie? Więc się wyremontuje to co jest, kupi nowy tabor i pochwali się, jak to mamy "Lepszą komunikację". A nowa linia? Po co? Są autobusy.

Jak w takim razie zachęcać mieszkańców, by częściej niż dziś, zamiast własnym autem, wybrali komunikację publiczną, rower czy - przy krótszych dystansach - po prostu przeszli? Kolejnymi estakadami na gierkówce? Sygnalizacjami przestawianymi tak, by wygodniej było kierowcom a mniej wygodnie pasażerom (jak "popsuto" w ostatnich latach tramwaj między centrum a Północą piszę TUTAJ)? Długim oczekiwaniem na zielone światło, które, żeby się w ogóle zaświeciło trzeba niemalże złożyć podanie do MZDiT (plaga guzików)? Chodnikami zastawionymi przez samochody? Zakazami wjazdu dla autobusów tam, gdzie mogą wjechać auta osobowe (Aleje)? Jak widać, powyższe uwagi wykraczają poza kadencje obecnego prezydenta, bo dotyczą też jego poprzedników.

Liczę, że do budowy przynajmniej jednej nowej trasy tramwajowej, jednak dojdzie. Ale tu znów pojawia się niebezpieczeństwo, że tak jak w Katowicach wywalczoną linię tramwajową budować będą wbrew opinii ekspertów w lesie zamiast w mieście - tak u nas w polach zamiast w gęstej tkance zabudowy.

Otóż na korytarzach Urzędu Miasta coraz częściej słyszę, że może zamiast na ul. Dekabrystów, Okulickiego i Nowobialskiej tory położyć na ul. Obrońców Westerplatte i jej planowanym od lat przedłużeniu do szpitala. "Bo na Dekabrystów i Okulickiego jest przecież dużo autobusów, to po co jeszcze tramwaj?".

Takie podejście świadczy o kompletnym niezrozumieniu zasad i roli komunikacji publicznej. To tak jakby metro w Warszawie budować nie tam, gdzie jest dużo linii autobusowych - a jest ich tyle, bo są pasażerowie - tylko ryć tunele pod jakimiś nieużytkami. Komunikacja szynowa (tak podziemna jak i naziemna) predysponowana jest do gęstej zabudowy, tory kładzie się po to, by tramwaj czy metro zastąpiły grzęznące w korkach autobusy na najbardziej obciążonych relacjach. Czyli na osi osiedle - centrum.

Na częstochowskiej ul. Obrońców Westerplatte mamy dziś jeden autobus 25 kursujący co 30 min: jeżdżę nim ostatnio często i widzę, że na przystanku przy ul. Poświatowskiej wsiadają do każdego z tych copółgodzinnych kursów ledwie pojedyncze osoby. Kolejny przystanek tramwaju byłby w rejonie Szajnowicza / Łódzkiej i tu też nie można liczyć na wielu pasażerów, nawet jeśli okolica mocniej się rozbuduje, bo dominuje tu budownictwo ekstensywne, jednorodzinne, a parę bloków, nawet gdy powstaną, jakskółki nie uczyni. A to dlatego, iż tramwajem byłoby z tego miejsca do centrum przez Promenadę naokoło w stosunku do autobusu jadącego prosto w dół ulicą Szajnowicza. A autobus tak czy inaczej będzie musiał jechać.

wariantwestdekab_ODL

Tramwaj na ul. Obrońców Westerplatte oznacza drogę naokoło do centrum: najpierw na północny-wschód a potem ostry skręt na południe. Inaczej linia na ul. Dekabrystów: stanowiłaby naturalny i sensowny geograficznie ciąg komunikacyjny. Trzeba tez pamiętać o późniejszym koszcie eksploatacji: tramwaj przez ul. Obrońców Westerplatte ma do pokonania o 700 m dłuższą trasę niż przez ul. Dekabrystów. Niewiele? No to przemnóżmy 1,4 km (700 m w jedną i 700 m w drugą stronę) przez 96 kursów dziennie (zakładam częstotliwość 10-minutową, rankiem i wieczorem oczywiście rzadziej) i już mamy 130 km. W skali roku robi się już duża odległość, a każdy kilometr kosztuje - nie wiem, jaka jest aktualna stawka, ale pewnie ok. 13 zł/km. Eksploatacja linii puszczonej przez ul. Obrońców Westerplatte będzie więc o ok. 450 tys. zł droższa w skali roku niż przez Dekabrystów. Przynosząc przy tym mniejsze wpływy z biletów, bo pasażerów na Westerplatte będzie mało.

Spójrzmy teraz jak wygląda sytuacja na Dekabrystów? Pierwszy przystanek planowanej trasy tramwajowej ulokowany byłby przy domach akademickich. Tu zawsze są ludzie, bo prócz akademików mamy też LO Biegańskiego, przychodnię, liczne domy mieszkalne. Jest też sporo autobusów, a do każdego kursu dosiadają się liczni pasażerowie. Ale zarazem kuleje dojazd do kluczowych punktów centrum: na Kwadraty i do dworca PKS i PKP (w ogóle brak bezpośredniego dojazdu, choć to ważne dla licealistów i studentów). Na Raków też się stąd bezpośrednio nie dostaniemy. Tramwaj rozwiązałby ten problem przejmując główny kierunek podróży, ale też pozostałoby część autobusów: jadących ul. Dąbrowskiego / Kilińskiego, także "szesnastka" (zwolniony tabor mógłby wzmocnić ul. Szajnowicza).

OlsztynPilsudskiego3

olsztyn_pilsudskiego1

Budowa linii tramwajowej to także zmiana oblicza miasta. Na zdjęciach: to samo miejsce w Olsztynie (al. Piłsudskiego) w 2012 i 2016 roku - po wybudowaniu sieci tramwajowej. Podobnie mogłaby się zmienić ul. Dekabrystów w Częstochowie

Jedźmy dalej. Ul. Okulickiego już dziś jest częściowo zabudowana, ale po północnej stronie też zaczyna się ruch: na tyłach Kauflandu pracuje od niedawna dźwig. Mieszkańców w tym rejonie będzie przybywać, a warto, by od początku przyzwyczajać ich, że do centrum wygodniej niż autem dojadą tramwajem. Na tym powinna polegać walka z zatłoczeniem ulic! Takie działania w stosunku do rozbudowujących się wcześniej okolic alei brzozowej są mocno spóźnione, ale w przypadku wprowadzenia komunikacji szynowej jest szansa na zmianę przyzwyczajeń komunikacyjnych mieszkańców, zwłaszcza, że tamtejsi lokatorzy mają przecież dzieci, które dojeżdżają np. do szkół średnich. Za to jest pewne, że autobusy ich nie skuszą.

Wracając jeszcze do ul. Okulickiego: nie widzę powodu by na niej nie ostał się po wybudowaniu linii tramwajowej żaden autobus - czym straszą przeciwnicy inwestycji. Oszem, do centrum mieszkańcy będą jeździć głównie tramwajem, bo kursowałby on często (co 10 min) i byłby odporny na korki. Po drodze mijałby kluczowe miejsca, potencjalne cele podróży: LO Biegańskiego, Halę Polonia wraz ze znajdującym się za nim aquaparkiem (przetarg miasto już rozpisało), Politechnikę i AJD, Liceum gastronomiczne, szkołę muzyczną, LO Norwida i Słowackiego, Kwadraty - Aleje, dworce kolejowy i autobusowy, urząd miasta - po czym pomknie dalej pod rakowską estakadę.

Jeśli ktoś powie, że taka trasa to zła oferta dla pasażerów to minie się grubo z rzeczywistością. A autobus? Na Okulickiego mogłaby pozostać linia 32 z Lisińca, z tym, że zmodyfikowałbym jej trasę i puścił Łódzką do Rynku Wieluńskiego przybliżając w ten sposób komunikację publiczna do bloków położonych w głębi osiedla Parkitka. Zastanowić by się też wypadało, czy zamiast na Raków - dokąd dojedziemy przecież tramwajem - takiego autobusu nie puścić na Zawodzie.

Podsumowując: każdy przystanek na ul. Dekabrystów i Okulickiego zapewni tramwajowi wielokrotnie więcej pasażerów niż na ul. Obrońców Westerplatte. Tak, budujmy tramwaje - ale wśród ludzi a nie pośród pól.

tramwajdekabrystow41Tramwaj na ul. Dekabrystów - wizualizacja (Autor: Piotr Pyrkosz)

poniedziałek, 13 lutego 2017, haladyj

Polecane wpisy

Tomasz Haładyj
Od marca 2015 r. redaktor naczelny częstochowskiej redakcji "Gazety Wyborczej".
Od 1991 r. jej dziennikarz, specjalizujący się w tematyce komunikacyjnej. Pisze też
o architekturze i urbanistyce. Pasjonat historii.
Współautor „Spacerownika
po Częstochowie”, napisał „Opowieść o częstochowskich tramwajach”. Laureat nagrody Silesia Press
za głośny raport
o dworcach kolejowych.
Pochodzi z Białegostoku.
Z wykształcenia jest ekonomistą transportu, ukończył warszawską
Szkołę Główną Handlową.


Częstochowski Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej

Rozkład jazdy