wtorek, 31 maja 2016

Wtorek 31 maja jest ostatnim dniem w którym można wypełnić przygotowaną na zlecenie miasta ankietę komunikacyjną. Warto to zrobić - i wpisać jako postulat budowę nowych linii tramwajowych: na Parkitkę (przez ul. Dekabrystów), na Północ (najlepiej dwie odnogi), Stary Raków. Pokażmy władzom miasta, że częstochowianie chcą inwestycji tramwajowych!

tramwajdekabrystow4Wizualizacja tramwaju u wylotu ul. Dekabrystów w Szajnowicza. Polecam źródło: https://www.facebook.com/TramwajNaParkitke/?fref=tslink

Przy tej okazji chciałbym rozprawić się z kilkoma mitami i kalkami, którymi obrosły plany rozwoju tramwajów.

MIT 1. Tramwaj na Parkitkę? Tam mieszka za mało ludzi.

Ależ nie chodzi tylko na Parkitkę, bo przecież do tej dzielnicy tramwaj nie pojedzie przez puste pola. Wręcz przeciwnie: przez bardzo gęsto zabudowane rejony bogate w obiekty generujące ruch. "Tramwaj na Parkitkę" to skrót myślowy, hasło - w rzeczywistości mówimy o inwestycji polegającej na wprowadzeniu komunikacji szynowej na ZACHODNIE TYSIĄCLECIE oraz na Parkitkę. Pomijanie Tysiąclecia w analizie celowości inwestycji jest niestety tyleż powszechne co niezrozumiałe. To tak jakby twierdzić, że pociągi Kolei Śląskich z Częstochowy do Katowic obsługiwały wyłącznie te dwa miasta, a nie także Poraj, Myszków i Zawiercie - gdzie wsiadają i wysiadają tłumy, Dąbrowę Górniczą, Sosnowiec... 

Co więc mamy na trasie "na Parkitkę" przez ul. Dekabrystów? Pierwszy przystanek, licząc od Hali Polonia, to "Domy akademickie", wokół którego są nie tylko akademiki, ale także LO Biegańskiego, popularna przychodnia, obiekty politechniki przy ul. Dąbrowskiego i dużo domów mieszkalnych po północnej stronie ul. Dekabrystów. Tramwaj zapewniłby sprawny dojazd w to miejsce z rejonu Kwadratów, obu śródmiejskich dworców (PKP i PKS) oraz z południowych dzielnic miasta.

Kolejny przystanek: "Marekt Obi". Do rzeczonego jeździ się raczej własnym autem, bo i zakupy ciężkie, ale mamy tu przecież ludne osiedle w rejonie ul. Okólnej i Szajnowicza-Iwanowa.

Dopiero trzeci przystanek, przy Łódzkiej, to Parkitka. Tam się sporo buduje a prawa strona czeka na zabudowę wielorodzinną. Przy końcu trasy mamy szpital wojewódzki i bloki przy alei brzozowej, których mieszkańców przyzwyczajonych do własnego samochodu autobus nie skusi, a nowoczesny niskopodłogowy, klimatyzowany tramwaj - i owszem. A kusić trzeba (patrz MIT 5).

O kolejnych mitach napisałem w niedawnym tekście w Wyborczej - który przytaczam poniżej. A chodzi o:

MIT 2. Najpierw trzeba wyremontować istniejące tory, a dopiero potem - za lat X - budować nowe

MIT 3. Infrastrukturę tramwajową trzeba będzie po latach remontować, co kosztuje

MIT 4. Autobusy są lepsze bo elastyczne, zaś tramwaj przypisane do torów

MIT 5. Większość ludzie i tak ma samochody; dla reszty wystarczą autobusy

Oto tekst:

Częstochowa jest JEDYNYM miastem z tramwajami w Polsce, które nie ogłosiło planu budowy nowych linii z eurofunduszy 2014-20. "Priorytetem jest remont istniejących tras. Rozbudowa? Jeśli starczy pieniędzy" - to stanowisko miasta należało traktować jako zawoalowane "nie" dla linii na Parkitkę, Starym Rakowie, czy przedłużenia trasy na Północy... Bo innym miastom jakoś nie przeszkadza planować zarówno remonty jak i nowe odcinki. Doskonale wiedzą, że na nowe linie nie ma szans bez funduszy unijnych, te zaś mamy po raz ostatni tak duże. Z kolei remonty nie w każdym miejscu są potrzebne na cito. U nas np. pilne są prace tylko w rejonie ul. PCK i al. Pokoju; inne miejsca mogą zaczekać (tym samym rozwiewamy MIT 2).

Nasze miasto jest niechętne budowie nowych linii tramwajowych nie ze względu na ich koszt inwestycji, który nawet w 85 proc. pokryłaby Unia - tak jak to było w przypadku trasy na Wrzosowiak. Władze boją się, że potem torowiska trzeba będzie utrzymywać. Ale... jednocześnie nie wahają się planować kolejnych estakad na trasie szybkiego ruchu: nad skrzyżowaniami z ul. Krakowską i Legionów - które też trzeba będzie po kilku dekadach remontować (trwają właśnie przygotowania do rozbiórki 40-letniej estakady rakowskiej i postawienia nowej!).

Zaraz, zaraz - jak to? Zwiększenie komfortu kierowców jest warte wydatku a poprawa jakości komunikacji publicznej to wydatek nieracjonalny? (MIT 3)

Urzędnicy zapewniają wprawdzie, że inwestują w komunikację publiczną: ale nie w tramwaje, tylko autobusy - tańsze i elastyczniejsze, bo można je skierować tam, gdzie akurat potrzeba. Pomijają tylko "drobną" kwestię: ta elastyczność kończy się na pierwszym zatorze, w którym utknie autobus. (MIT 4)

Czas wreszcie docenić rolę transportu publicznego. To nie jest tylko usługa dla tych, którzy nie mają samochodu - jak się wciąż powszechnie sądzi (MIT 5). Jest elementem polityki transportowej: im więcej ludzi zachęcimy do komunikacji, tym mniej aut wyjedzie na ulice. Ergo: mniejsze będą korki, mniej przestrzeni zajętej na parkowanie, za to powietrze czystsze. Jeśli więc nie chcemy mieć kompletnie zatkanej Częstochowy, musimy inwestować w tramwaje, bo to one mogą skłonić ludzi, by zostawili własne auto na parkingu. Na pewno nie przesiądą się do autobusów - co powtarzają na różnych konferencjach specjaliści z tej dziedziny. Autobus to takie auto, tylko gorsze - "wyższa półka" to tramwaj, pociąg, metro. I dlatego świadome miasta inwestują w transport szynowy.

Ankieta komunikacyjna, na której rozpisanie zdecydowały się władze Częstochowy, jest ostatnią szansą na przekonanie ich, że warto w tramwaje inwestować. Jesienią zaplanowano bowiem kwalifikację wniosków do programu unijnego. Dlatego zachęcam częstochowian do poświęcenia 10 minut na wypełnienie ankiety. I do wpisania w niej co najmniej: "tramwaj na Parkitkę", a najlepiej także "przedłużenie na Północy" i "Stary Raków".

Bo nowe linie tramwajowe to znacznie lepsza lokata niż estakady na DK1!

 

 
czwartek, 19 maja 2016

Żyjemy w czasach, w których słowa wcale nie znaczą tego, co powinny i na białe mówi czarne a na czarne białe. Pomińmy jednak bieżącą politykę, bo przecież na tym blogu zajmujemy się kwestiami związanymi z ulicami i komunikacją. Niestety i tę dziedzinę w naszej Częstochowie drąży wspomniane choróbstwo.

Jak Wam, Panie i Panowie radni, nie wstyd nadawać szacowną - czy jakąkolwiek! - nazwę rond(k)u typu kapsel? Wybrukowanemu kolistemu placuszkowi? Czy któryś z Pań i Panów radnych zauważył, że w wyniku udanie przebudowanego wlotu ul. Kiedrzyńskiej w al. Armii Krajowej wytworzył się zgrabny plac, którego rond(k)o jest jedynie częścią. Postąpiliście tak, jakbyście odrębną nazwę nadali "plastikowemu" rondu na Rynku Wieluńskim - a idąc tym tropem to i skrzyżowanie na tymże Rynku Wieluńskim z ul. Bialską i Klasztorną powinno mieć jakiegoś odrębnego patrona...

Tak więc jeśli już nazywać przy Promenadzie Niemena - obojętnie: imieniem Krzysztofa Klęczona jak chcieli jedni, czy 4 czerwca 1989, jak przegłosowali tych pierwszych drudzy - to nie rondo lecz PLAC:

plac4Czerwca

plac4czerwca2

Nieumiejętność nazwania rzeczy po imieniu niestety nie było czwartkowym potknięciem radnych, którzy w pogoni za uczczeniem tej czy innej osoby (lub wydarzenia) wprowadzili chaos w nazewnictwie. Mamy do czynienia z dłuższą przypadłością tak radnych, jak i innych inicjatorów nadania elementom przestrzeni publicznej tej czy innej nazwy. Oto garść przykładów:

- Rondo Trzech Krzyży rondem wcale nie jest - ani nie było nim, gdy to miejsce tak nazywano. Mamy tu do czynienia z tzw. centralną wyspą z pierwszeństwem przejazdu na osi al. Jana Pawła II. Za to okoliczni ludzie mówią już od przedwojny na to miejsce "PLAC Trzech Krzyży" - dlaczego więc nie sięgnięto po tę tradycyjną nazwę?

placTrzechKrzyzy

- Plac Katyński - jak ktoś nie wie, gdzie on, to podpowiem: opodal Galerii Jurajskiej, między al. Wojska Polskiego a Wartą. Tyle, że placem on nie jest lecz SKWEREM na którym rosną dęby przy których ustawiono pamiątkowe tablice

- dla odmiany: skwer Lotników przy bramie walcowni na Kucelinie to żaden skwer, bo to tylko wysepka na środku... No właśnie, na środku PLACU przed wjazdem do walcowni.

Do innej kategorii występków radnych należą... dwie ulice Wróblewskiego. Nie żartuję, tak w Częstochowie mamy! Na Tysiącleciu jest od lat mała uliczka Wróblewskiego (Walerego), a gdy zmarł inny Wróblewski (Bolesław, ksiądz) postanowiono uczcić i jego. I też ulicą - nowo zbudowaną, równoległą do Krakowskiej - choć reguły mówią, iż dwóch ulic z patronami o tym samym nazwisku w jednej miejscowości być nie może. Jest to logiczne, gdyż w potocznym użyciu imiona się pomija.

Już parę lat temu sugerowałem na łamach "Wyborczej", jak wybrnąć z tego ambarasu. Otóż wystarczy, by jedna osoba patronowała ulicy a druga obiektowi innej kategorii. Mamy przecież wspomniany Rynek Wieluński jak i ulicę Wieluńską. I analogicznie: może być ulica Wróblewskiego (ta starsza) i bulwar Wróblewskiego - wszak ta nowsza ulica biegnie nad Wartą.

Oto moja propozycja, którą kieruję niniejszym do wszystkich radnych wszystkich ugrupowań - w imię porządku nazewniczego naszej kochanej Częstochowy: jedną uchwałą zmieńcie, ale nie patronów (bo tu trudno o jednomyślność), lecz to, czemu patronują:

- rondo Trzech Krzyży na plac Trzech Krzyży

- skwer Lotników na plac Lotników

- plac Katyński na skwer Katyński

- ulicę Wróblewskiego na bulwar Wróblewskiego.

20:07, haladyj , Inne
Link Komentarze (3) »
niedziela, 08 maja 2016

Na Facebooku na profilu Chcemy przejścia dla pieszych przez Al. Wyzwolenia toczy się ciekawa dyskusja, jak nad tunelem przy Mleczarzu ulokować przejścia dla pieszych. Przypomnę tym, którzy nie czytali na moim blogu poprzednich wpisów na ten temat: "zebra" nie ma zastąpić przejścia podziemnego ale je uzupełniać. Ułatwiać przede wszystkim dostęp do przystanków tramwajowych dla osób mających problem z poruszaniem się. Dziś w Europie pasy, mimo istnienia przejścia podziemnego, to standard (z wyjątkiem dawnego ZSRR) - a przykładów można coraz więcej znaleźć i w Polsce. Przejście na powierzchni w al. Wyzwolenia może być bezpieczne i nie trzeba montować sygnalizacji świetlnej: wystarczy, by samochody jeździły nie dwoma lecz jednym pasem, tak jak to jest teraz, podczas remontu tunelu. Obserwacje dowodzą, że kierowcy zachowują się prawidłowo, tzn. wreszcie al. Wyzwolenia nie służy do wyścigów a auta jeżdżą z bezpieczną i przepisową prędkością. Zatorów nie ma, bo ruch nie jest tu wielki. Pokazują to filmiki.

Ale wróćmy do wiodącego tematu wpisu: jak na górze ulokować przejście dla pieszych. Na Facebooku propozycji padło kilka:

- dwa przejścia, osobne dla każdego z peronów tramwajowych:

wyzwoleniaDominik_Wojcik

- jedno, położone centralnie:

13139303_562705233892346_5880063187838075843_n1

13095751_562705273892342_538602007888063265_n

Do tego dochodzi wątek wspólnego przystanku autobusowo-tramwajowego, uwzględniony w drugim rozwiązaniu. Wyglądałoby to analogicznie jak przy ul. Orkana: autobus wjeżdżał by na tory i zatrzymywał się przy peronie tramwajowym. Dzięki temu jadący do centrum bez biegania między przystankami mogli by wsiąść do tego pojazdu, który pierwszy podjedzie lub - jadąc np. w rejon ul. Makuszyńskiego - przesiąść się z tramwaju na autobus bez zmiany przystanku i przechodzenia przez jezdnię.

Wspólny przystanek tramwajowo-autobusowy to świetne rozwiązanie.

Zastanawiając się natomiast nad lokalizacją przejścia, spędziłem długi czas na obserwacji tego miejsca - mieszkam zresztą w pobliżu i czasem korzystam z tych przystanków. Wniosek mam taki: pasy usytuowane symetrycznie (centralnie nad tunelem) to rozwiązanie formalnie poprawne, ale... nie do końca uwzględniające zagospodarowanie otoczenia. Korzystniejsze byłoby jednak umieszczenie przejścia po stronie peronu "do miasta" . Przylegają bowiem do niego obiekty handlowe: Społem, Biedronka, Biały Domek - one generują ruch, więc przejście powinno być obok nich, by ludzie nie musieli się cofać. Z kolei po południowej stronie są al. Wyzwolenia są właśnie na tej wysokości bloki przy Herberta: przysunięcie pasów nawet o tych kilkanaście metrów w ich stronę powinno zapobiec przechodzeniu "na dziko". Bo dziś odbywa się ono głównie po wschodniej stronie peronu "do miasta".

Podsumowując: skłaniałbym się do wariantu 1, ale ze wspólnym przystankiem tramwajowo-autobusowym. Ale czy w takim razie przy peronie "z miasta" robić drugie przejście? Moim zdaniem niekoniecznie, wystarczy chodniczek łączący ten peron z pasami:

pasyth

Tymczasem remont tunelu trwa, przejście będzie - ale tymczasowo, na czas przebudowy. Bo mimo apeli społeczników i wniosków do budżetu obywatelskiego, urzędnicy sprzeciwili się stałej "zebrze". Za to lekką ręką postanowili wyrzucić pieniądze w błoto, tj. na niepraktyczne schodołazy. Jak widać tkwią dalej w okowach sowieckiej doktryny urządzania miast z szerokim prospektami z których ludzi należy przegonić, najlepiej wtłaczając ich pod ziemię albo zmuszając do wspinania się na kładki.

Dyskusja na FB o pasach jest więc po próżnicy? Moim zdaniem nie: profil Chcemy przejścia dla pieszych przez Al. Wyzwolenia to dobra robota (gratulacje dla pomysłodawcy!). Wszak kropla drąży skałę. Dodatkowych pasów przy estakadzie drogowcy też nie chcieli a jednak są i się sprawdzają. Owszem, remont tunelu był świetną okazją na unowocześnienie tego miejsca. Ale będzie też następna: za dwa-trzy lata remont torów tramwajowych.

czwartek, 05 maja 2016

Internautów zelektryzowała Informacja o konieczności zburzenia rakowskiej estakady z uwagi na jej zły stan techniczny. MZDiT planuje w miejscu starej - nową estakadę owiniętą w szklaną tubę, podobną do tej z Trasy Toruńskiej w Warszawie. Ma to chronić okolicznych mieszkańców przed hałasem, na który skarżą się od lat.

Nową estakadę w miejscu starej? A dlaczego nie tunel? Czyli to, co... pierwotnie planowano rysując na deskach kreślarskich na początku lat 70. trasę szybkiego ruchu Warszawa - Katowice. Tak, tak, przy skrzyżowaniu "gierkówki: z al. Pokoju i ówczesną al. ZWM (Niepodległości) inżynierowie przewidywali puszczenie tranzytu nie nad ale pod ziemią. Dzięki tunelowi lepiej można by zagospodarować powierzchnię otoczoną gęstą miejską zabudową. No i przede wszystkim ludzie nie byliby tak narażeni na uciążliwości związane z ciężkim ruchem.

Oto plan zagospodarowania tzw. placu Hutników z połowy lat 70. z tunelem zamiast estakady. Drugi tunel można dostrzec pod skrzyżowaniem trasy z ul. Okrzei, która miała mieć swoją kontynuację na zachód od al. Wojska Polskiego, dzięki czemu trasa nie stanowiłaby bariery urbanistycznej:

PlacHutnikowplan

Z oszczędności, ale głównie pośpiechu (tzw. sztandarowa inwestycja PRL-u) - mieszkańców Rakowa "uszczęśliwiono" jednak estakadą. To oni ponoszą dziś koszty ówczesnej błędnej decyzji. Ciekawe więc, czy dziś w MZDiT tworząc plany modernizacji "gierkówki" rozważano wersję z tunelem. Estakada owinięta w szklaną tubę dźwiękochłonnych ekranów wygląda wprawdzie atrakcyjnie - ale dalej mamy potężną konstrukcję rozwalającą przestrzeń, która powinna służyć przede wszystkim jako centrum Rakowa. Bo tu zbiegają się zewsząd ulice i tu znajdują się centra handlowe obsługujące południową Częstochowę. Estakada to w takim miejscu jak centrum rakowa urbanistyczna zbrodnia. Przeżytek.

Czy więc ktoś liczył koszty tunelu i estakady z tubą? O ile (jeśli w ogóle) tunel byłby droższy? Na Facebooku podczas jednej z dyskusji padła kwota 20 mln zł za tunel pod torami kolejowymi w Warszawie - tu zapewne kwota byłaby wyższa bo i nasza dwupasmówka szersza niż tamtejsza ulica...

Ale przede wszystkim pamiętajmy, że nie sam koszt się liczy - ale wkład własny, bo przecież trasa ma być remontowana za unijne fundusze. Wkład własny w najlepszym przypadku może wynieść ledwie 15 proc. więc różnice w wydatkach między estakadą a tunelem mógłby nie być wielki.

Dlatego nad tunelem należałoby się zastanowić. Zwłaszcza, że budujemy nie na rok, lecz na dziesięciolecia. A jeśli tunel nie teraz, to kiedy?

Tomasz Haładyj
Od marca 2015 r. redaktor naczelny częstochowskiej redakcji "Gazety Wyborczej".
Od 1991 r. jej dziennikarz, specjalizujący się w tematyce komunikacyjnej. Pisze też
o architekturze i urbanistyce. Pasjonat historii.
Współautor „Spacerownika
po Częstochowie”, napisał „Opowieść o częstochowskich tramwajach”. Laureat nagrody Silesia Press
za głośny raport
o dworcach kolejowych.
Pochodzi z Białegostoku.
Z wykształcenia jest ekonomistą transportu, ukończył warszawską
Szkołę Główną Handlową.


Częstochowski Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej

Rozkład jazdy