wtorek, 27 października 2015

Współczesnym problemem polskich (i nie tylko) miast jest ich rozlewanie - co powoduje wzrost potrzeb komunikacyjnych i związane z tym problemy np. korki na dojazdach, wzrost kosztów koszty infrastruktury dużo droższej w rozproszonej zabudowie niż zwartej itp. itd. Zarazem wyludnia się śródmieście, tracąc przy tym swą atrakcyjność jako miejsce zakupów, spotkań itd. Tym złym trendom miasto powinno się przeciwstawiać, tak ze względów społecznych jak i zwyczajnie finansowych.

Piszę o tym w kontekście decyzji miasta o wyborze wariantu budowy przebicja ul. Racławickiej, a ściślej: przedłużenia ul. Staszica do Kilińskiego przez teren. d. "Żaka". W części drogowej obie koncepcje niczym się nie różniły: Patrząc od ul. Kilińskiego, ulica poprowadzona zostanie w luce zabudowy koło pogotowia, a gdy je minie odchyli się nieco w stronę Alej, by nie przecinać na skos dużej miejskiej parceli, dziś stanowiącej dziki parking. Możliwością racjonalnego wykorzystania tego terenu Urząd Miasta i MZDiT tłumaczyły, dlaczego ulica nie może pójść na skos przez dziki parking, a zamiast tego wkracza częściowo w prywatne tereny, wymuszając zburzenie garaży.

I ja się z tą argumentacją w pełni zgadzam - w części artykulacyjnej, bo już nie z tym, co się za deklaracjami kryje. Wykorzystanie miejskiej parceli do racjonalnych wcale nie będzie należeć: otóż mają tu powstać parking i plac zabaw, a pokazywane warianty różniły się ich wzajemnym umiejscowieniem. W sumie więc: niczym.

Przypominam, że mówimy o ścisłym centrum miasta, w którym odpowiednio gęsta siatka ulic nie została do dziś w pełni wykształcona - co wielokrotnie podkreślali urbaniści podczas różnych konferencji, warsztatów, spotkań. Efektem tego są właśnie takie "klepiska" jakie mamy na tyłach II Alei i ul. Kilińskiego. Budowa nowej ulicy powinna być więc wstępem do ukształtowania w tym miejscu miejskiej zabudowy, a nie do sankcjonowania "wielkiego niczego" w środku Częstochowy - czyli owego parkingu i placu zabaw. Zwłaszcza, że ten drugi mógłby znaleźć miejsce przy wieżowcu "Kościuszki 1", o czym zresztą podczas konsultacji mówili sami mieszkańcy.

Tu dochodzimy do problemu zasygnalizowanego na wstępie: miasto powinno zachęcać do osiedlania się w centrum, bo to go ożywia - w tym aktywizuje handel. Śródmieście jak kania dżdżu potrzebuje nowych mieszkańców! Zachęty można tworzyć na różne sposoby, a w tym wypadku mogłyby to być inwestycje komunalne. Dwie pieczenie upiekłoby się na jednym ogniu, gdyż miastu brakuje terenów pod stawiane przez siebie domy. W poprzednich latach magistrat zbudował bloki przy al. Wyzwolenia na Północy, następnie przy Bardowskiego na Ostatnim Groszu, teraz stawia pojedynczy budynek przy ul. Pułaskiego koło Tesco. Co dalej? Peryferyjne Wyczerpy i przedłużenie ul. Kontkiewicza. Czy nie lepiej inwestować tam, gdzie już jest pełne uzbrojenie? Gdzie jest wszędzie blisko, co przekłada się na mniejsze zapotrzebowanie na komunikację, ergo - mniejszy ruch?

Miasta zwarte są wygodniejsze i tańsze do utrzymania dla budżetu. O tym od dawna mówią urbaniści zachodnioeuropejscy a w ostatnich latach także polscy.

Na zdjęciu lotniczym naniosłem przebieg projektowanej ulicy i zaznaczyłem potencjalną lokalizację budynku komunalnego w kształcie litery L. Kontynuowałby on niejako zabudowę pierzejową ulicy Staszica. W parterach oczywiście sklepy i punkty usługowe, co dałoby miastu nieco finansowego oddechu. A nawet gdyby wynajęło te lokale "po kosztach" to i tak byłby zysk dla śródmieścia. Jak widać miejsca jest dość by powstało spore podwórko - proszę porównać podwórka sąsiednich bloków.

raclawickarzutulica

Po południowej stronie ulicy zaznaczyłem jaśniejszym kolorem domy-kamienice, które i tu mogłyby powstać. Są to działki w dużej mierze prywatne, więc miasto tu inwestować nie będzie. Niemniej pokazuję, jakie są możliwości.

A parkingi? Wystarczy na ulicy Staszica i jej przedłużeniu do Kilińskiego wprowadzić jeden kierunek ruchu i już mamy miejsca postojowe wzdłuż krawężnika bez zabierania terenów inwestycyjnych. Dodam, że mówimy o śródmieściu, w którego obsłudze większą rolę winna pełnić komunikacja publiczna, niestety obecnie z niego rugowana. Ten trend trzeba oczywiście odwrócić.

To nie jedyne miejsce w centrum, gdzie miasto mogłoby zainwestować w "mieszkaniówkę". Pomysł na kamienicę-bramę nad wlotem ul. Staszica w Kilińskiego - z przejazdem nowej ulicy - już na tym blogu podawałem. Jest to rozwiązanie wręcz typowe dla okolic pl. Biegańskiego: weźmy wjazd w ul. Szymanowskiego z ul. Nowowiejskiego, oraz ul. Tuwima w Śląską (w tym wypadku tylko dla pieszych / rowerzystów).

 Raclawickakamienica41

Idźmy dalej. Przeglądając geoportal znalazłem kolejne działki należące do miasta:

* al. Kościuszki przy postoju taxi (parcela o powierzchni 2043 mkw.)  - tu można by odtworzyć wyburzony w latach 70. fragment zabudowy przywracając al. Kościuszki ciągłość pierzei:

kosciuszkiluka2

Kosciuszki_rozbiorkaRozbiórka kamienic przy al. Kościuszki - lata 70. XX w. (Fot. Adam Markowski)

Ktoś powie, że nie jest to dobre miejsce na mieszkania, bo hałas. No to trzeba ten hałas zmniejszyć. Jeśli miastu uda się pozyskać eurofundusze na wiadukt nad torami PKP, który (wraz z nową ulicą) połączy rondo Mickiewicza z ul. Krakowską i trasą, to powstaną warunki do zmiany charakteru al. Kościuszki. Nie będzie ona już musiała pełnić roli tranzytowej między dzielnicami. Pasy ruchu trzeba by zwęzić skłaniając kierowców do wolniejszej jazdy (40 km/h), uzupełnić o pasy rowerowe, być może udałoby się jeszcze wyrzucić parkowanie na jezdnię (równoległe wzdłuż krawężnika). W parterach nowych domów rzecz jasna winien być handel i usługi.

* ul. Katedralna 10 obok wyremontowanej przez miasto zabytkowej kamienicy (1278 mkw.):

katedralna

* ul. Nadrzeczna po prawej stronie - patrząc od Mirowskiej (1411 mkw.)

nadrzeczna1

* róg Śląskiej i Focha (2364 mkw) - skrzyżowanie ma zabudowane trzy narożniki, brakuje czwartego:

slaska2

* ul. Waszyngtona 44

Luk w zabudowie w śródmieściu jest dużo więcej, ale ja wymieniłem tylko działki należące do miasta, których nie trzeba wykupywać. I tylko te, gdzie mogłyby stanąć domy mieszkalne, ewentualnie z handlowym parterem. Stąd brak na powyższej liście choćby narożnika Śląskiej i Waszyngtona.

Inną natomiast szansą - ale już związaną z dodatkowymi wydatkami - jest ustawa rewitalizacyjna, która pozwala miastu w terenach nią objętych komasować czy wywłaszczać parcele (za odszkodowaniem, tak jak w przypadku gruntów pod ulice) z przeznaczeniem np. na inwestycje mieszkaniowe. 

PS 1. W ogóle cały proces decyzyjny ws. przedłużenia ul. Staszica postawiony był na głowie: zaraz po tym, jak ogłoszono sposób zagospodarowania otoczenia projektowanej ulicy, radni podjęli decyzję, by dla otoczenia Alej opracować... plan zagospodarowania przestrzennego. Powinno być dokładnie odwrotnie.

PS 2. Wykraczając poza śródmieście, ale pozostając w obszarach o zwartej zabudowie, budynek mieszkalny (z parterem handlowym) można było postawić na rogu al. Armii Krajowej i ul. Dekabrystów - jeśli już miasto nie potrafiło znaleźć dla tej parceli komercyjnego wykorzystania. Nie jest to najlepsze miejsce na plac zabaw; zainwestowane w tym miejscu pieniądze lepiej było ulokować w odnowienie zaniedbanego skweru Kaliny Jędrusik u zbiegu ul. Dekabrystów i ul. Kiedrzyńskiej. Popełniono duży błąd urbanistyczny już nie do naprawienia: ewentualna likwidacja placu zabaw nie spotkałaby się z akceptacją mieszkańców.

poniedziałek, 26 października 2015

Znów była dłuższa przerwa we wpisach, spowodowana tym razem intensywną pracą nad publikacją, która ukaże się na przełomie roku (szczegóły podam, gdy się wyklarują). Postaram się teraz nadrobić zaległości - ale zacznę od aktualności.

Otóż decyzja o utworzeniu centrum urazowego w szpitalu na Parkitce, "obsługującego" wypadki na DK1 i przyszłej autostradzie - skłoniła wreszcie miasto do deklaracji, że wydłuży ul. Obrońców Westerplatte do ul. Wrocławskiej. Jak napisałem w piątek 23 X komentarzu w "Wyborczej", odwlekanie przez lata budowy nie było wcale kwestią pieniędzy - biorąc pod uwagę rozmach innych inwestycji miejskich - lecz źle ustawionych priorytetów. Do wybudowania jest tu zaledwie 840 m jezdni, a można przecież skorzystać z dofinansowania zewnętrznego, np. w ramach "schetynówek" (zresztą taki scenariusz finansowania nakreśla teraz MZDiT).

westerplattepomiar1

Poza tym większość gruntów należy już do miasta, co zmniejsza skalę wydatków. Pokazuje to niniejsza mapka: na pomarańczowo zaznaczone są parcele miejskie, zaś czerwoną obwódką wykreśliłem teren pod brakujący fragment ulicy:

Parkitkawesterplatteparcele

Jak widać, rezerwowany pas jest tak szeroki, że pomieściłby nawet autostradę (proszę porównać z ul. Szajnowicza-Iwanowa). Zresztą w miejskich dokumentach planistycznych zapisano tę ulicę jako G - główną. Czyli taką miejską eksterytorialną autostradę!

Umieszczanie w tym zabudowującym się terenie arterii tej klasy byłoby niewybaczalnym błędem. Tu potrzebna jest normalna miejska ulica w stylu Kiedrzyńskiej, Michałowskiego, Jesiennej - a nie magistrali z pędzącymi na złamanie karku samochodami i obudowanej zapewne koszmarnymi ekranami dźwiękochłonnymi. Zapis w Studium Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego powinien zostać zmieniony. Zresztą należałby przejrzeć ten dokument pod kątem zmiany klas wielu ulic, które w wielu wypadkach są zawyżone, Taką weryfikację przeprowadzają już zresztą inne miasta, jak np. Warszawa (Świętokrzyska w centrum, Światowida na Tarchominie) - odchodząc tym samym od radzieckiej doktryny planowania miast z ich szerokimi i niebezpiecznymi arteriami.

W przypadku ul. Obrońców Westerplatte klasa Z - zbiorcza byłaby w zupełności wystarczająca. I rzecz jasna ulica powinna mieć jezdną jezdnię, bo gdzie dwupasmówka miałaby dalej wtłaczać ruch? W osiedlową ul. Wrocławską? W dojazdową Nowobialską?

Ale zapisanie swego czasu w dokumentach klasy G można też obrócić w korzyść. Pod ulicę wykupiono szeroki pas, dzięki czemu jezdnię można by dziś oddalić od domów osiedla Słonecznego. Widziałbym tu układ trochę na wzór al. 3 Maja w Krakowie, która biegnie wzdłuż Błoń:

Krakow3Maja

W przypadku ul. Obrońców Westerplatte:

- z planowanych dwóch jezdni wybudowałbym południową
- w miejscu planowanej jezdni północnej wyznaczyłbym szeroką aleję spacerowo-rolkowo-rowerową
- posadziłbym trzy szpalery drzew: po południowej stronie jezdni, między jezdnią a alejką, oraz po północnej stronie alejki.

W ten sposób ulica spełniałaby funkcje komunikacyjne (można tu w przyszłości, wraz z rozrostem zabudowy, puścić linię autobusową) - a zarazem nie stanowiłaby bariery urbanistycznej i miękko wpisywałaby się w okoliczną zabudowę. Powstałby atrakcyjny ciąg dla biegaczy, rolkowców, spacerowiczów, rowerzystów łączący aleję brzozową z Tysiącleciem.

Taki plan powinien też spodobać się okolicznym mieszkańcom, którym wizja "miejskiej autostrady" pod oknami może spędzać sen z oczu.

Tomasz Haładyj
Od marca 2015 r. redaktor naczelny częstochowskiej redakcji "Gazety Wyborczej".
Od 1991 r. jej dziennikarz, specjalizujący się w tematyce komunikacyjnej. Pisze też
o architekturze i urbanistyce. Pasjonat historii.
Współautor „Spacerownika
po Częstochowie”, napisał „Opowieść o częstochowskich tramwajach”. Laureat nagrody Silesia Press
za głośny raport
o dworcach kolejowych.
Pochodzi z Białegostoku.
Z wykształcenia jest ekonomistą transportu, ukończył warszawską
Szkołę Główną Handlową.


Częstochowski Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej

Rozkład jazdy