środa, 18 września 2013

Dlaczego pod estakadą nie ma dodatkowego pasa do zawracania, pozwalającego ominąć zazwyczaj długą kolejkę do skrętu w lewo - na to pytanie przez lata (wręcz dekady!) nie było dobrej odpowiedzi. Bo miejsca wcale nie brakowało.

Niedawny remont skrzyżowania pod estakadą stał się wreszcie okazją do zbudowania takiego pasa - niestety, tylko od strony Katowic. Na ten od Warszawy zabrakło pieniędzy. A wielka szkoda, nie chodziło przecież o porażającą kwotę.

Skupmy się zatem na tym, co mamy. Pas do zawracania od strony Katowic wygląda bowiem dziwnie:

Fot. Michał Niedbał (AG)

I widok z drugiej strony:

Fot. Michał Niedbał (AG)

Na pierwszy rzut oka jest to zatoka autobusowa. Ale zaraz, zaraz, przecież autobus nie pojedzie pod prąd. 

Nie czepiam się absolutnie nawierzchni: bruk na pasie manewrowym jest jak najbardziej do przyjęcia (o wyborze nawierzchni tzw. rozbieralnej zadecydowały podziemne instalacje, których nie chciano przesuwać). Ale jak się z jakiegoś materiału robi początek i środek pasa to konsekwentnie wypadałoby i jego koniec. Czyli: dociągnąć kostkę aż za zakręt. Bo tak kierowcy mają autentyczny dylemat: jechać cały czas asfaltem czy od razu odbić na brukowaną zatokę. A co się stanie, gdy poruszające się eden za drugi auta wybiorą odmienne opcje?

Być może czytelność poprawi malowanie poziome. Być może już ono jest, ale parę dni temu - gdy robiono powyższe zdjęcia - kierowcy wciąż zachodzili w głowę: co drogowcy mieli na myśli.

wtorek, 17 września 2013

Częstochowska inauguracja Dni Zrównoważonego Transportu odbyła się w tym roku w MPK, gdzie w poniedziałek 16 września zaprezentowano pięć nowych - starych autobusów. MAN-y sprowadzone ze Szwecji to rocznik 2006.

Chciałoby się mieć nówki ale i ten zakup wydaje mi się udany - w przeciwieństwie do poprzedniego, gdy z Warszawy sprowadzono dwa razy starsze Ikarusy:

(Fot. Piotr Radoliński)

Wprawdzie były tanie jak barszcz, praktycznie w cenie złomu, ale wysokopodłogowe, niewygodne przy wsiadaniu i kompletnie nie spełniające współczesnych standardów. MPK tłumaczyło tamtą transakcję nożem na gardle - przewoźnikowi brakowało pojazdów by obsłużyć wszystkie kursy - ale w takim razie warto zadać pytanie: dlaczego miasto (właściciel firmy) doprowadziło do takiej sytuacji poprzez ”korektę” wieloletniego planu zakupów?

Tym razem sprowadzone używane autobusy są niskowejściowe - schodki znajdują się tylko przy tylnych drzwiach - i prezentują się bardzo dobrze na tle taboru MPK: karoserię polakierowano w barwy częstochowskie. Zdziwienie, zwłaszcza w kontekście skandynawskiego pochodzenia, budzi za to zużycie wnętrza, choć jego stan też nie jest dyskwalifikujący.

(Fot. MPK)

Prócz autobusów MPK pochwaliło się nową halą do obsługi tramwajów wyposażoną w tokarkę podtorową.

Hala z zewnątrz. po prawej zabytkowy tramwaj typu 4N (Fot. MPK)

 Twist na torze przeglądowym zaś stare tramwaje - podczas przetaczania kół

Tokarka podtorowa, jak sama nazwa wskazuje, zamontowana jest pod torem. To urządzenie do przywracania kołom tramwajów kształtu idealnie kolistego, bo w trakcie eksploatacji traci ono tę cechę. Nowe urządzenie przetacza koła np. tramwaju starego typu w cztery godziny, co dotąd zajmowało... ponad tydzień: trzeba było tramwaj podnieść, wyciągnąć spod niego wózki, wymontować koła, przetoczyć itd. Teraz tramwaj przejeżdża przez urządzenie, które toczy koła automatycznie, bez demontażu. (Fot. MPK)

Natomiast na starej hali tramwajowej MPK wyremontowało dach, z którego uciekało ciepło i w dodatku przeciekał. Stacja diagnostyczna otrzymała status Okręgowej. Nową aranżację otrzymał też hol w którym obsługiwani są pasażerowie - dotąd przypominał czasy Gomułki.

Te inwestycje na pewno cieszą - zwłaszcza, że zaplecze MPK było strasznie niedoinwestowane.  Ale zdanie prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka, iż Tydzień Zrównoważonego Transportu jest znakomitą okazją by przekonania pasażerów do komunikacji publicznej, padło jednak na wyrost.

„Degustacja” komunikacji - do czego zachęca możliwość darmowego przejazdu 20 września w piątek z okazji Dnia bez Samochodu - przyniesie rozczarowanie, jeśli nie wsiądzie się do tramwaju (te zapewniają sprawną komunikację) lecz do autobusu. Bo tej gałęzi transportu brakuje kilku wręcz podstawowych rzeczy:

- wyższej częstotliwości; kursy co 15 min na ledwie kilku liniach autobusowych i co 30 na większości świadczą o mizerii oferty

- zachowania sprawdzonych w całej Europie cyklicznych rozkładów, czyli kursów w stałych odstępach a nie raz co 12 a potem co 17, czy 21 min. A takie właśnie ”rozjechane” rozkłady otrzymały niedawno linie nr 10 i 12 (więcej na ten temat w którymś ze starszych wpisów)

- preferencji w ruchu ulicznym: buspasy trzeba tworzyć tam, gdzie autobusy grzęzną w korkach, bo po co autobusom buspasy tam, gdzie nie mają problemów z przejazdem? Buspasy najczęściej zmniejszają przestrzeń dla zwykłych samochodów - bo nie da się inaczej - dlatego są one probierzem, czy mówienie o preferowaniu komunikacji publicznej jest wyłącznie w sferze deklaracji czy też przekłada się na praktykę

- przyjaznej taryfy, w której płaci się nie za przejazd lecz za podróż - dlaczego mają być karani wyższą opłatą ci, którzy nie mają bezpośredniego połączenia? (dotyczy to także tramwajów)

- ułatwień dla pieszych, których sygnalizacja świetlna często traktuje jak intruza bądź przez brak pasów trzeba chodzić naokoło. Jak choćby z przystanków tramwajowych ”Estakada” w rejon Jagiellończyków. Co więcej, u decydentów brakuje zrozumienia, że jest to rzeczywisty problem dotykający tak okolicznych mieszkańców jak i pasażerów komunikacji publicznej - którą w tym tygodniu próbuje się promować.

poniedziałek, 16 września 2013

W krakowskim Muzeum Narodowym zaprezentowany zostanie (od 23 października) dorobek słynnego przedwojennego architekta Adolfa Szyszko-Bohusza. To w dużym stopniu dzięki niemu dwa symbole Krakowa - Wawel i Rynek Główny - wyglądają tak jak wyglądają, on bowiem kierował restauracją znajdujących się tam budowli po zaniedbaniach i przebudowach w okresie zaborów. A piszę o wystawie dlatego, że ten sam architekt wywarł piętno także na Częstochowie ze szczególnym uwzględnieniem Jasnej Góry.

Pocztówka ze zbiorów Zbigniewa Biernackiego, Antykwarnia Niezależna, ul. Kopernika 4

Adolf Szyszko-Bohusz architektem był płodnym a, że masowo zbierał prestiżowe zamówienia II RP, złośliwcy nadali mu przydomek Adolf ”Wszystko”-Bohusz. W Częstochowie zaprojektował gmach poczty przy ul. Śląskiej wzniesiony w latach 1925-26 w stylu konstruktywistycznym z charakterystyczną narożną wieżą zwieńczoną szklanym sześcianem zegara.

Ale przede wszystkim Szyszko-Bohusz przebudował Jasną Górę a były to zmiany znaczące. Jego projektu jest malowniczy wieczernik wzniesiony w miejscu dawnego cmentarza klasztornego.

Pielgrzymka ziemian w jasnogórskim wieczerniku. Lata 30. XX w.

Rozbudował też kaplicę Matki Boskiej Częstochowskiej o trzecią część - tę wejściową z galeriami na piętrze, gdzie parę lat temu umieszczono oryginalną drogę krzyżową autorstwa Jerzego Dudy-Gracza, częstochowianina z urodzenia. Wcześniej w miejscu rozbudowanej kaplicy znajdowały się krużganki.

Na marginesie warto wspomnieć, że w okresie międzywojennym klasztor i jego otoczenie stały się dużym placem budowy. Uporządkowano plac przed szczytem, wzniesiono dom pielgrzyma przy ul. Kordeckiego (w czasie II wojny światowej zaanektowany na szpital i tę rolę pełnił aż do lat 90. XX w.; tu urodziło się może i większość współczesnych częstochowian) oraz obok głównego wejścia do klasztoru przebito przez wały dodatkowe.

Plac przed szczytem przed uporządkowaniem go w latach międzywojennych

Lata 20. XX w. Plantowanie i porządkowanie placu przed szczytem (Fot. ze zbiorów Antykwarni Niezależna, ul. Kopernika 4)

Wracając do krakowskiej wystawy - ciekawe czy - i na ile - uwzględnione zostaną wątki częstochowskie. Tak czy inaczej warto zajrzeć do Muzeum Narodowego, bo to pierwsza wystawa dokumentująca twórczość Adolfa ”Wszystko” Bohusza.

piątek, 13 września 2013

Do Częstochowy też dotarła ogólnopolska PLAGA ekranów dźwiękochłonnych. Piszę „plaga”, ponieważ stawiane są nie tylko tam gdzie potrzeba, ale również wzdłuż pól i lasów - a zarazem brakuje ich pod oknami domów. Oto studium takiego przypadku, czyli „korytarz północny” w Częstochowie.



Co kryje się za parawanami? Zerknijmy najpierw w lewą stronę:


Są tu tzw. MDM-y a za nimi szeregówki z ogródkami wychodzącymi na nową arterię (z premedytacją nie piszę ”ulica”, bo to zupełnie inna kategoria). Czyli wszystko w porządku.

Spójrzmy zatem na drugą stronę ”korytarza”. A tam... drzewa i chaszcze.

Właśnie zieleń jest głównym środkiem ochrony mieszkańców przed hałasem w cywilizowanych krajach a parawany stawia się tylko tam, gdzie brakuje odpowiedniej szerokości pasa ziemi na drzewa i zarośla. Północna strona ”korytarza” to nie ten przypadek! Jeśli zieleni jest gdzieś tam faktycznie za mało - jak na poniższej fotografii - to wystarczyło ją dosadzić. Koszt mniejszy, skuteczność większa, miasto ładniejsze.


Po północnej stronie arterii bariery dźwiękochłonne są potrzebne jedynie na wysokości kładki dla pieszych. Oto ten krótki odcinek sfotografowany z mostku w kierunku DK1:

Lecz dalej - mamy regularny las „chroniony” przez parawany. Oj, bogaci jesteśmy, skoro stać nas na taką rozrzutność:


Gdy już poszaleliśmy to wróćmy na drugą stronę ”korytarza”, gdzie ekranów postawiono dla odmiany... za mało! Urywają się akurat w newralgicznym miejscu: szeregówki nie dość, że stoją najbliżej ulicy, to jeszcze na skręcie z ul. Pileckiego. W takim miejscu tiry najbardziej uprzykrzają życie: kierowcy redukują biegi, przyspieszają itp.


Rzeczywistość więc skrzeczy a tymczasem na papierze... wszystko gra. Narożnik z odsłoniętymi szeregówkami znajduje się poza placem ”korytarzowej inwestycji”, ponieważ samo skrzyżowanie z ul. Pileckiego powstało wcześniej. Tak samo zadrzewiony pas ziemi po drugiej stronie ”korytarza” - który na mapach nie jest... zielony.

Naszych drogowców usprawiedliwia fakt (ale tylko w niewielkiej części, bo nikt nie każe stawiać parawanów, gdy można zastosować inne środki, czyli zieleń), iż inwestycja była przygotowana jeszcze za starych, najostrzejszych w Unii Europejskiej normach hałasu. Dzięki zmianom przepisów przy budowanym teraz węźle DK1 - al. Jana Pawła II barier dźwiękochłonnych będzie mniej. Ale i tu się pojawią a w których konkretnie miejscach - napiszę w którymś z kolejnych wpisów.

Tu natomiast na kwaśny deser: dwa zdjęcia pokazujące, że stało się to, co się stać musiało: już w dwa miesiące po oddaniu ”korytarza” rozpoczęła się dewastacja parawanów. Nie łudźmy się, że malunki przykryją z czasem jakieś pnącza, bo wandalom najbardziej podobają się przezroczyste elementy. Ciekawe, czy te nierozgarnięte indywidua z takim samym zapałem mażą farbą po oknach we własnych mieszkaniach?

 



środa, 11 września 2013

Obejrzałem projekt przebudowy newralgicznego na Tysiącleciu skrzyżowania al. Armii Krajowej i ul. Kiedrzyńskiej - zapowiada się całkiem dobrze. Całość, wraz ze zjazdem w postaci ronda do Centrum Handlowego Promenada, ma wyglądać tak:


Projekt ma wiele zalet, ale i kilka wad - moim zdaniem do poprawki na etapie projektowania (na razie MZDiT ma koncepcję).

Na początek PLUSY:

- przejście przez al. Armii Krajowej nie będzie już rosyjską ruletką „trafi mnie (auto) czy nie” - zainstalowane zostaną światła

- koniec z prowizorką w postaci chodzenia skrótem od M1 do tramwaju:

Fot. Grzegorz SkowronekFot. Grzegorz Skowronek

I nie dziwmy się ludziom, skoro obecnie droga wygląda tak (niebieska linia to oficjalne dojście a czerwona - powszechnie używane):


Teraz piesi będą mieli prostą drogę.

Idźmy dalej:

- dobrze, że projekt zachowuje ”baniastą” kawiarenkę, która wrosła w początek Promenady Niemena i jest dobrym elementem organizującym przestrzeń

- odsunięcie wlotu ul. Kiedrzyńskiej na południe zwiększy nieco dystans do sąsiedniego skrzyżowania przy Statoilu - co jedną z wad obecnego układu

- kierowcy zyskają wyczekiwany lewoskręt z al. AK (jadąc od Statoilu) w Kiedrzyńską. Zwłaszcza w soboty długi rząd skręcających aut blokuje przejazd na wprost al. AK z północy na południe

- przystanek na Kiedrzyńskiej - w stronę centrum - będzie teraz bliżej tramwaju co ułatwi przesiadki (wiem, że ta sprawa wahała się do ostatniej chwili, rozważano bowiem pozostawienie przystanku w obecnym miejscu - brawo za decyzję)

- wszystkie autobusy jadące w kierunku północnym, tak miejskie jak i zamiejskie,  zatrzymają się na tym samym przystanku. Dziś pasażerowie muszą biegać między al. AK (linia 29 i niektóre kursy 13) a przystankiem na Kiedrzyńskiej (niektóre kursy 13 oraz 22 i 24)

- wjazd poprzez rondo na parking koło hal Promenady - i vice versa - będzie czytelniejszy. Podejrzewam, że naszym mistrzom kierownicy rondo sprawi z początku problemy ale po pewnym czasie się przyzwyczają

Rondo ma jeszcze niebagatelną zaletę: dzięki niemu będą tu mogły w przyszłości zawracać linie busowe obsługujące rzadko zabudowane willowe peryferia. Wysyłanie dużych autobusów w takie rejony nie ma sensu, zresztą osiedlowe uliczki są (będą) dla nich za wąskie. Lepiej więc zrobić linie przesiadkowe na tramwaj, oczywiście z zastrzeżeniem, że pasażerowie płacą za PODRÓŻ a nie za PRZEJAZD, czyli, że jazda z przesiadką kosztować ich będzie dokładnie tyle samo co bezpośrednio. To zresztą standard w cywilizowanych miastach.

A teraz zauważone WADY:

I. Rejon przystanku tramwajowego w kierunku Północy

Niepotrzebne jest zawężenie ciągu pieszo-rowerowego w stosunku do stanu obecnego koło przystanku, gdzie zawsze jest dużo ludzi. Na poniższym rysunku odtworzyłem obecny kształt trotuaru z korektą przebiegu pasa rowerowego oddalając go od peronu co zwiększy bezpieczeństwo. Proszę to porównać z oryginalnym rysunkiem na początku tekstu.



II. Ciąg al. AK w kierunku północnym wraz z przystankiem autobusowym w kierunku Kiedrzyna i dzielnicy Północ

1.
Ogromny wpływ na bezpieczeństwo ma obecnie, przed przebudową, fakt, iż pasy ruchu w al. AK rozszerzają się tuż przed Kiedrzyńską (jadąc od centrum), prowokując kierowców do przyspieszonej jazdy w miejscu, gdzie powinni zwolnić - przed przejściem. Przebudowa jest dobrą okazją do weryfikacji tego błędu.

2.
Pozytywną konsekwencją zwężenia pasów byłoby poszerzenie bardzo obciążonego peronu wspólnego dla przystanku autobusowego w kierunku Północy i tramwaju do centrum. Szerszy peron umożliwiłby ponadto lokalizację na nim kiosku biletowo-gazetowego, co przyniosłoby miastu dochody z dzierżawy gruntu.

3.
Chyba lepiej byłoby, gdyby kontynuacją „zatoki” autobusowej był pas do skrętu w prawo z al. AK w al. Wyzwolenia. Preferowałoby to w ruchu ulicznym autobusy jadące w tej relacji, poza tym ułatwiałoby włączenie się do ruchu autobusów w przypadku jazdy na wprost w ul. Kisielewskiego (zmiana tylko jednego pasa), czy w razie uruchomienia linii skręcającej z al. AK w ul. Obrońców Westerplatte. Proszę porównać oba prezentowane rysunki!

III. Drogi rowerowe

W koncepcji brakuje powiązania ciągu rowerowego w al. AK ze skrzyżowaniem al. AK / al. Wyzwolenia / Obrońców Westerplatte, z którego odchodzą drogi rowerowe w kierunku zachodnim i wschodnim.
Niech mnie rowerzyści w razie czego poprawią wpisem do komentarzy - ale wydaje mi się, że sprawę załatwiłoby wyznaczenie niezależnej drogi rowerowej po wschodniej stronie torowiska pomiędzy planowanym a obecnym wlotem ul. Kiedrzyńskiej (w miejscu iglastych krzewów ale z zachowaniem istniejącego szpaleru drzew liściastych!). Okrojenie terenu kawiarni można zrekompensować przekazując jej cały obszar ograniczony zaślepionym odcinkiem ul. Kiedrzyńskiej, nowym wyprowadzeniem Promenady w al. AK i drogą rowerową biegnącą wzdłuż torowiska.
Na północ od starego wlotu Kiedrzyńskiej na potrzeby rowerzystów można zaadaptować istniejący, praktycznie nieużywany przez pieszych chodnik biegnący do skrzyżowania al. AK z al. Wyzwolenia (jest tam też zjazd pochylnią na parking Centrum Handlowego Promenada, co da rowerzystom dodatkową relację).

NIE TYLKO SKRZYŻOWANIE ALE I BRAMA NA PROMENADĘ

A teraz zdań parę o kwestiach estetycznych.

Skrzyżowanie al. AK z ul. Kiedrzyńską stanowi niejako bramą wejściową na Promenadę Niemena, która jest reprezentacyjnym i chętnie odwiedzanym ciągiem rekreacyjnym Częstochowy. Dlatego, dla rozpoznawalności i rangi tego miejsca, przydałyby się inne niż standardowe nawierzchnie chodników - co nie znaczy droższe. Wystarczyłoby po prostu odpuścić sobie czerwoną kostkę, która już zalała Częstochowę. Z chlubnymi wyjątkami, jak odnawiany niedawno chodnik z tradycyjnych płyt na Ślaskiej czy trotuary na Strażackiej.

Ponadto na stworzonym przez siebie rysunku zaznaczyłem miejsce na „rzeźbę” (pomarańczowa kropka koło przystanki tramwajowego). Może to być przeniesiona w to miejsce któraś z istniejących - choćby rzeźba gołębi stojącą przy al. AK w pobliżu ul. PCK, która z racji słabej ekspozycji była już celem ataków chuliganów:


Innym pomysłem jest umieszczenie słupa z zegarem co nawiązywałoby do tradycji, gdyż czasomierz był charakterystycznym i pamiętanym do dziś przez okolicznych mieszkańców wyznacznikiem ekspedycji MPK w czasach, gdy znajdowała się tu pętla autobusowo-tramwajowa (1971-84). Oto zegar na archiwalnym zdjęciu...

Fot z Archiwum MPKFot. z Archiwum MPK

...oraz na drugim, gdy pętli już nie było, ale czasomierz wciąż funkcjonował (na prawo od tramwaju):

 Fot. Tomasz IgielskiFot. Tomasz Igielski

Dyrektor MZDiT Mariusz Sikora, gdy mu o tym powiedziałem, zapalił się do pomysłu. Jest więc nadzieja, że zegar na Promenadę powróci. Zapewne we współczesnej formie, może podobny jak w I Alei?...

 Fot. Grzegorz SkowronekFot. Grzegorz Skowronek



Mało w Częstochowie powstaje budynków użyteczności publicznej. Tym bardziej cieszy nowy gmach AJD przy ul. Zbierskiego, dawniej Dembińskiego.

Inwestycja zmobilizowała miasto do budowy wspomnianej ulicy i całość - od tej strony - prezentuje się całkiem dobrze:

Ale gdy podejdziemy pod główne wejście, czekają nas - co tu dużo mówić - kompromitujące widoki:

Gmach znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie ruchliwego skrzyżowania przy Zakładzie Energetycznym i to właśnie od tej strony zmierza gros studentów, pracowników naukowych, nierzadko gości uczelni. Stąpają po czymś takim:


Z informacji uzyskanych w MZDiT wynika, że inwestycja miejska już się zakończyła. Tzn. zbudowano ul. Zbierskiego ale odłożono - z braku pieniędzy i nie wiadomo na jak długo - budowę ciągu pieszo-jezdnego w miejscu zilustrowanym powyższym zdjęciem.

Już to było dla mnie niepojęte. Ale gdy zerknąłem do nie zrealizowanego projektu - ręce mi opadły. Ciąg pieszo-jezdny owszem, w nim figuruje. Ale bezpośrednie przedpole gmachu, tam gdzie na zdjęciu stoją na klepisku dwa auta, zupełnie pominięto!

Reprezentacyjne budynki są wizytówkami miast i świadczą o ich potencjale. Taka inwestycja jak AJD przy Zbierskiego powinna być okazją do kompleksowego zaaranżowania północno-zachodniego narożnika skrzyżowania al. Armii Krajowej i al. Jana Pawła II z korzyścią tak dla uczelni jak i miasta. Można by tu stworzyć ładną przestrzeń. Zwłaszcza, że drzewa już są - wystarczyłoby położyć chodniki, ustawić ławeczki itd.

To naprawdę nie musi kosztować wiele - zaś zysk wizerunkowy byłby duży. A tak - pozostał wstyd. 



No i stało się. W rozkładach linii 10 i 12 wprowadzonych z powodu objazdu - nie ma już taktów. Tzn. autobusy nadal kursują ze średnią, powtarzam - średnią częstotliwością 15 min, ale na przystanku pojawiają się co 11 min, 20, 17 min itd. Co ciekawe, udało się zachować idealny takt w sobotę.

Oto rozkład ”dziesiątki”:

A tak to wyglądało do 4 września:

Uprzedzając ewentualne tłumaczenia, że się nie dało - bo to i owo. ”Tym i owym” latami tłumaczono dlaczego nie ma taktów. I w końcu SIĘ DAŁO. Chodzi więc o brak zrozumienia, że TAKT TO PODSTAWA W ROZKŁADZIE JAZDY oraz / lub o brak umiejętności. MZDiT obcięło niedawno etat, który straciła osoba znająca się na rozkładach.

To nie jedyna wpadka. Wykazywanie wszystkich kursów niskopodłogowych na linii nr 3, gdy przewoźnik posiada 7/10 wymaganej niskopodłogowej obsady (czyli twistów) jest lekceważeniem pasażerów. Naprawdę wiele osób wychodzi specjalnie na kursy niskopodłogowe - matki (babcie) z dzieckiem (wnukiem), osoby starsze.

MZDiT wykonał niestety duży krok w tył gdy chodzi o rozkłady.



1 ... 21
 

Tomasz Haładyj
Od marca 2015 r. redaktor naczelny częstochowskiej redakcji "Gazety Wyborczej".
Od 1991 r. jej dziennikarz, specjalizujący się w tematyce komunikacyjnej. Pisze też
o architekturze i urbanistyce. Pasjonat historii.
Współautor „Spacerownika
po Częstochowie”, napisał „Opowieść o częstochowskich tramwajach”. Laureat nagrody Silesia Press
za głośny raport
o dworcach kolejowych.
Pochodzi z Białegostoku.
Z wykształcenia jest ekonomistą transportu, ukończył warszawską
Szkołę Główną Handlową.


Częstochowski Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej

Rozkład jazdy