Autobusy

czwartek, 06 sierpnia 2015

Do budżetu obywatelskiego został złożony wniosek, by dostosować dla autobusów III Aleję. Niestety, nie będzie poddany pod głosowanie mieszkańców, ponieważ MZDiT wniosek odrzucił. Oto opinia w tej sprawie autora, Dominika Wójcika, mojego kolegi "po piórze" (publikuje m.in. na portalu transport-publiczny.pl), byłego prezesa Częstochowskiego Klubu Miłośników Komunikacji Miejskiej. Ten sam tekst zamieszczamy w piątkowym "Magazynie Częstochowa", czyli dodatku do papierowej "Wyborczej":

AUTOBUSÓW W III ALEI W TEJ KADENCJI NIE BĘDZIE

Komunikacja w III Alei funkcjonowała nieprzerwanie aż do remontu przeprowadzonego w kadencji Tadeusza Wrony. Wszystkie linie skierowano wtedy na objazd, z którego już nie wróciły - choć po na naciskach lobby samochodowego III Aleję otwarto na sezon jesienno-zimowy. Autobusów nie chcieli jednak ówcześni radni. Np. Krzysztof Sztanderski w czasie posiedzenia Komisji Infrastruktury i Ochrony Środowiska powiedział: „Coś w Alejach powinno jeździć, nie wiem co, ale na pewno nie autobusy". Taka filozofia zdawała się przyświecać wszystkim decydentom.

Wraz z wyborem Krzysztofa Matyjaszczyka letni deptak zlikwidowano. Reprezentacyjna III Aleja zamieniła się w prowincjonalny, jarmarczny parking. I, o zgrozo, mimo, że bezkarnie można jeździć autem po całej 44-metrowej szerokości III Alei, to autobusem nadal nie można się tam dostać.

Problem nie tylko z III Aleją
Jeszcze niedawno na całym ciągu Alej funkcjonowały cztery węzły przesiadkowe: pl. Daszyńskiego, II Aleja, pl. Biegańskiego i Parki. Przez te cztery węzły przejeżdżały niemal wszystkie linie integrując komunikacyjnie wszystkie dzielnice. Zaletą Alej był szybki tranzyt autobusowy przez centrum ze zachodu na wschód.

Zastępca prezydenta Wrony Bogumił Sobuś nie mogąc zrozumieć tej podstawowej zalety pytał walczących o powrót komunikacji: „Co za różnica dla jadącego z Rakowa na Lisiniec, czy przejedzie przez całe Aleje, czy tylko przetnie w jednym ich punkcie?". Podobnie anonimowa urzędniczka: „Co za różnica, czy autobus pojedzie przez Aleje, czy objedzie je dookoła?".

Tu tkwi clue - objazd Alej wiąże się z przejechaniem al. Jana Pawła II zlokalizowaną 800 m na północ, albo ul. Sobieskiego kilometr na południe. I tak zamiast pojechać prosto, autobusy zygzakują tracąc czas swój i pasażerów. Przy okazji robią dodatkowe kilometry, za które trzeba MPK zapłacić.

Zez funkcjonalny
Wycofując część autobusów z Alej rozbito tzw. wiązki komunikacyjne, czyli zestaw linii jadących z centrum tym samym ciągiem po to, bo na dalszych przedmieściach dotrzeć do różnych celów. Zaletą takiej wiązki jest to, że jeśli każda z czterech linii kursuje co 30 min, to na wspólnym odcinku pasażer ma autobus co 7-8 min. Dziś linie jeżdżą osobno, np. na pl. Biegańskiego mamy 32 na Lisiniec, ale 12 już nie, bo ten autobus jest przy parkach, gdzie nie ma z kolei 32.

Gdy wzdłuż całych Alej jeździło dużo linii częstą praktyką było przyjechanie z któregoś z osiedli na jej jeden koniec i przesiadka na linię jadącą Alejami. Dziś nie jest to możliwe.

W Alejach za ciasno?
W 2013 r. przeprowadzono konsultacje społeczne w sprawie III Alei, których wynik wskazał na wolę powrotu autobusów. Bo czy ktoś głosował za nieskrępowanym ruchem aut, czy też ograniczeniami - na ogół opowiadał się za powrotem komunikacji publicznej.

Mimo tego MZDiT stał na stanowisku, że autobusem nie da się wjechać w III Aleję, bo zawadzi o znaki czy krawężniki. Szkoda, że o tym „niedasizmie” nie wiedział kierowca MPK podstawiając w 2012 r. autobus mieszkańcom ewakuowanej kamienicy. Nie wiedzą też o tym kierowcy zwalistych autokarów turystycznych wjeżdżający w III Aleję czy warszawiacy obsługujący corocznie zabytkowe autobusy podczas Industriady.

industriadowy_jeczDominikWojcikFot. Dominik Wójcik

duzewozy3alejadwojcikFot. Dominik Wójcik

Nie dostosują, bo jest niedostosowana
Wychodząc naprzeciw argumentom urzędników o „niedasizmie” do budżetu obywatelskiego został złożony wniosek o dostosowanie III Alei dla autobusów. Chodzi m.in. o przesunięcie rzekomo zawadzających znaków, wymalowanie jezdni, by umożliwić autobusom wjazd i wyjazd z ulic Popiełuszki i Pułaskiego w dowolną stronę, oraz ustawienie gęstych palików uniemożliwiających „drogowej patologii” parkowanie na przystankach.

MZDiT odrzucił wniosek, więc nie będzie poddany pod głosowanie. Argumentacja jest tyleż mętna, co mocno osadzona w częstochowskich realiach.

Autor pisma sygnowanego przez wicedyrektora Stanisława Sosnowskiego napisał, że wskazane inwestycje to za mało, bo należałoby jeszcze przesunąć krawężniki (choć nie przeszkadzają kierowcom autokarów!) oraz ustawić dodatkową fazę w sygnalizacji świetlnej. Ten punkt mocno dziwi, bo przed remontem nie było dodatkowej fazy dla skręcających w z ul. Popiełuszki w III Aleję. Jedyny problem to wyjazd z III Alei w lewo, ale autobusy (i tylko one!) mogłyby dostać sygnał razem z pieszymi przechodzącymi z Alej do parków - ustępując im rzecz jasna drogi, jak się to dzieje na innych skrzyżowaniach przy skręcie w lewo. Trzeba by tylko wydłużyć nieco zielone światło, które świeci się zaledwie 10 sekund.

I w tym jest chyba prawdziwy problem. Od kilku miesięcy obserwujemy kanalizowanie ruchu na ciągu Pułaskiego-Popiełuszki kosztem pieszych. Zielone światło dla aut trwa ponad 2,5 min. Z kolei piesi mają dla siebie 10 sekund. Widać, że MZDiT nie chce zakłócać rajdu samochodów w centrum.

Milcząca aprobata
MZDiT wskazuje, że od czasu wycofania autobusów z Alej nikt się na to nie skarżył. Tyle, że wystarczy pójść na przystanek, by posłuchać narzekań, że dawniej było lepiej, bo autobusy jeździły pod dom, a teraz trzeba iść niemal kilometr w jedną albo w drugą stronę, żeby wyjechać z centrum.

Mentalność mieszkańców Częstochowy opiera się na bierności. Bierny mieszkaniec też ma swoje potrzeby, ale ich nie sygnalizuje. U nas jednak jest tak, że jeśli potrzeb się nie zgłasza, to formalnie znaczy, że ich nie ma. Tym samym - autobusów w III Alei nie ma i nie będzie. Chyba, że w przyszłości inny prezydent podejmie gospodarną decyzję i ucywilizuje tą jarmarczną przestrzeń. A będzie potrzebna do tego odwaga, bo lobby samochodowe znowu zacznie protestować i wygrażać referendum.

Dominik Wójcik

PS Na winiecie mojego bloga widać autobus tzw. "ogórek" w III Alei. I jemu udaje się tam co roku wjechać, choć ma dużo większy promień skrętu niż np. mercedesy citaro naszego MPK

sobota, 08 listopada 2014

W związku z zakończeniem przebudowy skrzyżowania ul. Warszawskiej i Garibaldiego tę ostatnią znów jeżdżą autobusy. W I Alei pozostały cztery linie - ale nie te co powinny. Słów mi brak: MZDiT z uporem lepszej sprawy a zarazem ze szkodą dla komunikacji publicznej trzyma się przyporządkowania do I Alei autobusów 11, 13, 30 i 32. Straciło tym samym znakomitą okazję do uporządkowania sytuacji w rejonie pl. Daszyńskiego, gdzie pasażerowie muszą biegać między przystankami polując, który autobus szybciej nadjedzie. Słów mi brak...

Skrzyżowanie Warszawskiej i Garibaldiego po przebudowie - z sygnalizacją świetlną (Fot. Piotr Radoliński)

Skierowaniu w I Aleję innych linii czterech (bo taki jest limit) nie przeciwstawia się wcale Urząd Marszałkowski czuwający nad tzw. trwałością inwestycji unijnej.

Jak lepiej ułożyć linie autobusowe w tym rejonie miasta - pisałem tutaj>>>.

Również w sobotę pod Puchatka wróciły autobusy jadące dotąd w kierunku al. Jana Pawła II ul. Nadrzeczną. I jest to dla odmiany świetna, wręcz rewelacyjna wiadomość. Okraszona jednak dziegciem: ma to być sytuacja czasowa, związana z przebudową ul. Nadrzecznej.

Mimo to ja wciąż liczę na cud. Czyli na pozostawienia na stałe pod Puchatkiem autobusów w kierunku Wyczerp (14, 17, 20, 30) i Tysiąclecia (24, 28). I nie tracę nadziej na sensowniejsze przyporządkowanie autobusów do I Alei.

piątek, 17 października 2014

Z powodu remontu staromiejskiego odcinka ul. Warszawskiej autobusy jeżdżą objazdami. Niekiedy egzotycznymi - jak 24 przez Wilsona i I Aleję do Ogrodowej. Ale też wróciła na chwilę normalność: aż miło oglądać tłumek na przystanku po północnej stronie pl. Daszyńskiego i podjeżdżający co chwilę autobus. Niestety, ograniczenia w Alejach nie obowiązują tylko na czas remontu Warszawskiej...

Ale też czy może być lepsza okazja niż obecne objazdy - by po ich zakończeniu autobusy skierować na sensowniejsze niż wcześniej trasy? Tu wracam do poruszanego wielokrotnie problemu demontażu węzła przesiadkowego na pl. Daszyńskiego, który można właśnie bezboleśnie odbudować.

 

Na Warszawskiej praca wre: brukowana jest m.in. długa zatoka autobusowa pod Puchatkiem co rodzi nadzieję, że przynajmniej dla autobusów ten odcinek ulicy - od pl. Daszyńskiego do Garibaldiego - pozostanie dwukierunkowy.

Chodzi, przypomnę, o takie ułożenie linii by autobusy jadące w tym samym kierunku zatrzymywały się na jednym przystanku w obrębie pl. Daszyńskiego. A nie na różnych, jak to było przed remontem - zmuszając ludzi do polowania co szybciej nadjedzie. Na pl. Daszyńskiego powinny też powrócić autobusy 20, 24 i 28, dziś w kierunku Wyczerp i Tysiąclecia omijające to ważne miejsce.

W pierwszym etapie, po zakończeniu remontu ul. Warszawskiej, porządek należałoby zrobić z liniami jadącymi na północ i zachód (kierunek rakowski to drugi etap do przeprowadzenia jednocześnie bądź na chwilę).

Wyglądałoby to tak:

* po północnej stronie pl. Daszyńskiego zatrzymywałyby się linie:
- jadące na Stradom - 14, 17, 23, 30
- oraz tak jak dotąd - 20, 24 jadące na Raków

* koło Puchatka zatrzymywałyby się linie:
- jadące w kierunku al. Jana Pawła II, tj. 14, 17, 20, 30, R na Wyczerpy oraz 24 i 28 przez JP2 na Tysiąclecie
- jadące w kierunku II Alei i Jasnej Góry (poza stradomskimi): 10, 11, 12, 13, 21, 26, 31, 32
Proszę zwrócić uwagę, że wszystkie linie na Parkitkę: 10, 28 i 32 zatrzymywałyby się w jednym miejscu! Także wszystkie autobusy jadące na Lisiniec  i Grabówkę: 12, 26, 31, 32.

* koło kościoła św. Zygmunta
- linie zawodziańskie: 11, 13, 26, 28, 31.

Ponieważ w I Aleję mogą wjechać tylko cztery linie, jasne jest, że powinny to być linie całodzienne, by nie tracić limitu. Czyli 14, 17, 23 i 30. A co ze szczytową 27? Przychylam się do sugestii jednego z komentatorów tego bloga, by kursowała na trasie Kawodrza Górna - II Aleja (biblioteka).

Oczywiście za 5 lat, gdy znikną ograniczenia w Alejach, wszystko winno wrócić do normy.

poniedziałek, 01 września 2014

Wraz z końcem wakacji zaludniły się chodniki a w tramwajach i autobusach zrobił się tłok. W trasach tych ostatnich wprowadzono kilka zmian. Różnie to bywało w przeszłości - ale najnowsze modyfikacje trzeba ocenić na plus. I tak:

* na linii 10 załatano półgodzinne luki w rozkładzie, dzięki czemu autobus kursuje regularnie co 15 min. Cykliczność jest bardzo ważnym dla pasażerów kryterium jakości komunikacji miejskiej. Mam nadzieję, że wraz z dostawą kolejnych autobusów do MPK uda się załatać dziury także w rozkładach linii 22 i 24 (choć prawdę mówiąc jest też inny sposób poradzenia sobie z niedostatkiem taboru u komunalnego przewoźnika, tyle, że miasto uparcie nie chce z niego skorzystać: mam na myśli przetargi na obsługę tej czy innej linii)

* zwiększono częstotliwość autobusu nr 31 - bardzo dobrze, bo 60-minutowy takt czynił z tej linii efemerydę. Teraz mamy cykl 45-minutowy; rozumiem, że na 30-minutowy zabrakło autobusu (patrz punkt poprzedni). Szkoda, bo 45-minutowa częstotliwość uniemożliwia koordynację rozkładów na Grabówce z autobusem 19 (co 30') i 26 (15' w szczycie, 30' w pozostałych porach).

* autobusy nr 19 i 31 jadąc z al. Pokoju na ul. Łukasińskiego (i odwrotnie) zahaczają o przystanek przy dworcu PKP Raków. Ten ruch należało zrobić już dawno temu, w ramach integracji kolei i komunikacji miejskiej. Bezpośrednią przyczyną decyzji były skargi na problemy z dojazdem na Kucelin w czasie zawieszenia (remont mostu w al. Pokoju) linii tramwajowej. pasażerowie przesiadający się przy dworcu Raków z tramwaju zgrzytali zębami, gdy mijała ich bez zatrzymania jadąca również na Kucelin "dziewiętnastka", gdy oni musieli czekać jeszcze kilkanaście minut na zastępczy autobus 92. Podobnie wyglądała sprawa powrotu z Kucelina.

Z tej "nauczki" dobrze by było wyciągnąć szersze wnioski. Adekwatną sytuację jak przy dworcu Raków mamy bowiem na pl. Daszyńskiego. Na tym blogu wielokrotnie ją opisałem - tym razem zilustruję ją mapkami. Na pierwszy ogień, dla lepszej oceny sytuacji, pokazuję linie, które zmierzają w kierunku II Alei oraz skręcają z Warszawskiej w al. Jana Pawła II:

STAN OBECNY:

Chcąc pojechać np. na Stradom pasażer musi wybierać między przystankami po północnej stronie placu (30) lub przy Puchatku (23, 27). 14 i 17 w ogóle nie ma bo wyemigrowały na ul. Garibaldiego. Gdy jedzie na Parkitkę trzeba stanąć pod Puchatkiem (10) albo na placu (32). A na Lisiniec - na placu (32) lub pod Puchatkiem (12).

Przykłady można mnożyć... Warto jeszcze podkreślić, że na Tysiąclecie dostaniemy się z pl. Daszyńskiego tylko linią 13, bo 24 i 28 znikły: zesłano je na ul. Nadrzeczną.

PROPOZYCJA:

Zmiana polega na innym przyporządkowaniu linii do I Alei (kierunek ze wschodu na zachód): zamiast 11, 13, 30 i 32 byłyby to 14, 17, 27 i 30. Do tego pod Puchatka powinny powrócić z "emigracji" 24 i 28 (także 20, ale póki co omawiamy linie jadące w II Aleję oraz w al. Jana Pawła II). Co dzięki temu osiągniemy?

- autobusy "stradomskie" - 14,17,27 i 30 - zostały skupione na jednym przystanku: po północnej stronie placu. Z powodu "limitu alejowego" nie zmieściła się tu wprawdzie 23, ale i tak byłoby o niebo lepiej niż obecnie. Po wtóre, 23 i 30 powinny jeździć co pół godziny na przemian, więc jadąc na Dźbów polować nie byłoby trzeba tylko w zależności od pory ustawić się na odpowiednim przystanku. Za to pasażerowie, dla których celem jest Skwer Sokołów (przypomnę, że w pobliżu są oblegane szkoły przy ul. św. Augustyna) mieliby na jednym przystanku, pod Puchatkiem, autobusy 11, 12, 21, 23. Zawsze jakiś za chwilę podjedzie - a więc koniec nerwów i bezsensownej bieganiny.

- wszystkie autobusy na Parkitkę stają pod Puchatkiem. W dodatku do linii 10 i 32 dochodzi jeszcze 28 - której obecnie w ogóle nie ma.

- na Lisiniec autobusy też zatrzymują się pod Puchatkiem (12, 32).

Te zmiany nic nie kosztują a o ile ułatwiłyby ludziom życie. Przykład dworca Raków (dotychczasowe problemy z liniami 92 i 19) pokazuje, jak duże ma to znaczenie.

Jest też jedna różnica: w przypadku Kucelina istnieje ustosunkowane lobby instytucjonalno-hutnicze, które - w imieniu swoich pracowników a zarazem pasażerów - wymusiło potrzebne od dawna zmiany organizacyjne przy dworcu PKP Raków. Na pl. Daszyńskiego takiego nacisku nie ma, bo za pasażerami, w tym wypadku kilkusetkrotnie liczniejszymi! - żadna instytucja niestety nie stoi...


PS Zmiany na pl. Daszyńskiego potrzebne są też na kierunku rakowskim. Opisywałem je na tym blogu, wiec odsyłam do starszych wpisów.

czwartek, 31 lipca 2014

Kolega z wojaży po Grecji przywiózł zdjęcie z miasta Chania pokazujące dość kłopotliwy dla autobusów wyjazd z dworca:

U nas w takim wypadku po prostu wyburzono by kamienicę (przecież bogaci jesteśmy). Takiej polityce niszczenia miast pod pretekstem ułatwiania życia kierowcom najbardziej w Polsce hołdowała chyba Łódź, gdzie dziś trudno znaleźć skrzyżowanie z kompletem kamienic na narożnikach. I m.in. przez te szczerby w zabudowie to miasto uważane jest z jedno z najbrzydszych w Polsce. A dla kierowców wcale nie łatwiejsze!

Gdy wydawało się, że czas burzymurków minął i w naszym kraju - w Częstochowie buldożery już grzeją silniki. Niebawem rozprawią się, jakoby w interesie pasażerów komunikacji publicznej, z niepozorną kamieniczką na rogu ul. Warszawskiej z Garibaldiego:

Piękny dom może i nie jest ale rzecz nie w jego urodzie. Pozostanie martwa ściana kamienicy (sąsiedniej) z narożnikiem, który już nigdy nie będzie zagospodarowany. Co na to konserwator zabytków, bo jeśli się nie mylę układ urbanistyczny Starego Miasta jest pod ochroną. Co nie znaczy, że pod ochroną są wszystkie budynki - ten akurat można by kiedyś zastąpić innym.

Budynek przeznaczono do rozbiórki by złagodzić skręt niewykonalny podobno dla autobusów linii 14 i 17 nadjeżdżających od strony pl. Trzech Krzyży - dlatego na Warszawskiej zablokowano prawy pas, by pojazdy MPK skręcały z lewego.

A gdyby tak wsadzić za kierownicę Greka?

Smaczku sprawie dodaje fakt, że Grecy nie są wcale potrzebni. Bo nie ma też powodu, by jakikolwiek autobus skręcał z ul. Warszawskiej (jadąc od strony pl. Trzech Krzyży) w Garibaldiego! Wystarczyłoby zrobić roszadę i w I Aleję wpuścić wszystkie linie z Wyczerp: 14, 17, 30  - zaś pozostałe, te z Zawodzia i Rakowa jechałyby ul. Garibaldiego, ale skręcając w nią od strony pl. Daszyńskiego. Takie posunięcie nie tylko uwolniłoby miasto od zbędnych wydatków na kupno a następnie zburzenie kamienicy ale byłoby korzystne dla pasażerów:

* znów mieliby wszystkie linie na pl. Daszyńskiego

* wszystkie autobusy jadące w tym samym kierunku zatrzymywałyby się na tym samym przystanku (dziś chcąc np. pojechać na Lisiniec trzeba polować miedzy linią 12 pod Puchatkiem a 32 na pl. Daszyńskiego).

Szczegóły tych zmian opisywałem tutaj>>>

PS. Zdjęcie z Grecji dedykuję też wszystkim tym, którzy powątpiewają w możliwość skrętu autobusów np. z al. Wolności w Waszyngtona, czyli tutaj:

 

O skręcie pisałem w kontekście objazdu II Alei dla autobusów jadących ze wschodu na zachód. Oczywiście tylko na 5-letni okres ograniczeń dla autobusów w Alei [czytaj tutaj>>>].

środa, 23 lipca 2014

Po powrocie z urlopu zastała mnie w Częstochowie świetna wiadomość: linie 10 i 26 przestały jeździć objazdem przez al. Kościuszki i wróciły na swą stałą, "przedremontową" trasę przez ul. Dąbrowskiego, pl. Biegańskiego i II Aleję!

(Autobus linii 10 ruszający z przystanku przy "Jałowcu")

Tym samym na "Bieganie", konkretnie pod Jałowcem, zatrzymują się teraz autobusy nr 10, 11, 13, 26, 30 i 32. Postęp więc jest, choć do stanu sprzed remontu Alej jeszcze dużo brakuje.

 

(Przystanek przy Jałowcu z wykazem zatrzymujących się na nim linii)

Niestety, w przeciwną stronę 10 i 26 wciąż jadą objazdem przez Kościuszki.

Właśnie remont tej ostatniej - i brak możliwości przejazdu z północy na południe - stał się bezpośrednią przyczyną skierowania 10 i 26 przez pl. Biegańskiego. Ale nie ma też prawnych i organizacyjnych przeszkód, by obie linie pozostały tu (jadąc w stronę "Zygmunta") na stałe.

Tu ważna informacja. Ograniczenie co do liczby kursujących Alejami linii - wynikające z fatalnej treści wniosku o unijne dofinansowanie przebudowy - dotyczy wyłącznie:

* obu jezdni I Alei

* północnej jezdni odcinka II Alei od al. Kościuszki do pl. Biegańskiego.

Południową "nitką" II Alei, czyli tak jak jeżdżą obecnie 10 i 26, może jeździć dowolna liczba autobusów. Tyle, że MZDiT tej sposobności nie wykorzystuje.

Nie tracę jednak nadziei, że pozytywne opinie pasażerów z powrotu 10 i 26 na pl. Biegańskiego, skłonią MZDiT do pozostawienia ich tu na stałe, także po zakończeniu remontu al. Kościuszki.

Niestety, w przeciwną stronę 10 i 26 przez pl. Biegańskiego jeździć nie mogą, bo "limit" na jezdni północnej wyczerpują autobusy nr 11, 13, 30 i 32. Ale i na to jest sposób, o czym pisałem tutaj - a rzecz polega na wykorzystaniu ul. Waszyngtona, która właśnie przechodzi remont.

(Naprawa chodnika; po nim przyjdzie czas na jezdnię)

wtorek, 06 maja 2014

Problem z zachodnią częścią Alej - odcinkiem od al. Kościuszki do pl. Biegańskiego - jest zupełnie inny niż ze wschodnią, gdzie wytyczono objazdy I Alei poprzez ul. Katedralną i Garibaldiego. Tam wystarczyło odpowiednio przyporządkować linie do I Alei - uwzględniając limit 8 kursów/h - bądź objazdów, by na pl. Daszyńskiego zatrzymywały się na odpowiednich przystankach (zaproponowałem też jeden nowy, jako dodatkowy acz ważny bonus).

Ale w przypadku II Alei objazdu nie przewidziano. Sytuacja jest więc dużo trudniejsza, choć paradoksalnie MZDiT wybrnął z niej lepiej, kładąc za to na łopatki organizację ruchu autobusowego w części wschodniej Alej, co opisałem w poprzednim tekście [czytaj tutaj >>>].

Dla odcinka II Alei od al. Kościuszki do pl. Biegańskiego są moim zdaniem możliwe dwa scenariusze. Ale zanim dojdę - ważne generalne uwagi:

* limit 8 autobusów/h obowiązuje WYŁĄCZNIE na jezdni PÓŁNOCNEJ, tj. tej z dawnym Bankiem Śląskim. Po stronie północnej, tj. Jałowca, LIMITU NIE MA

(Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta)

* kardynalnym błędem jest sztywna reguła, że po obu jezdniach Alej muszą jechać te same linie. Zastosowanie przez MZDiT tej fałszywej zasady doprowadziło do chaosu na pl. Daszyńskiego - linie jadące w tym samym kierunku zatrzymują się w efekcie na różnych przystankach, zmuszając pasażerów do bieganiny.

Z tych dwóch uwag wynika wniosek: od pl. Biegańskiego w stronę "Zygmunta" - czyli z zachodu na wschód - mogą jeździć wszystkie linie. Nic nie stoi na przeszkodzie, by przy Jałowcu zatrzymywały się autobusy nr: 10, 11, 12/12bis (o co chodzi z tą "bisówką" pisałem w części pierwszej), 13, 14, 17/27, 21, 23, 26, 30, 31, 32 a nawet 28, która jako jedyna ze stanu sprzed remontu nie wróciła nawet na najmniejszy fragment Alej.

Tłustym drukiem oznaczyłem linie, które pod Jałowcem zatrzymują się od 1 maja. Różnica w dzisiejszej ofercie i proponowanej przez mnie jest dwukrotna. Mówiąc inaczej: w tej chwili "na kierunku wschodnim" jest dwukrotnie gorzej niż mogłoby być. I nie rozumiem dlaczego tak nie zrobiono.

(Linia 10 przed Jałowcem - wycofano ją stąd 1 maja i to bez racjonalnego powodu. Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta)

A co zrobić z autobusami jadącymi ze wschodu na zachód, czyli w stronę Jasnej Góry? I tu dochodzimy do dwóch możliwych scenariuszy:

1).

Wybór odpowiednich linii uwzględniając limit 8 kursów/h zaś pozostałe jadą al. Kościuszki do al. Jana Pawła II lub al. Wolności do Sobieskiego. Tak zrobił MZDiT.

Jakie powinny być to linie? Takie, by oferta na pl. Biegańskiego - czyli możliwość wydostania się stąd oraz przyjazdu w to miejsce - była jak najszersza, czyli obejmująca większość dzielnic. Generalnie MZDiT wybrnął z tego zadania, choć dostrzegam nadpodaż Tysiąclecia (mamy teraz autobusy 13, 15, 22, 25 i częściowo 32) wobec niedoboru innych dzielnic.

Jak ja bym to zrobił?

- limit 8 kursów/h trzeba w pełni wykorzystać. Należy więc w miar moliwości rozpatrywać linie mające stałą częstotliwość przez cały dzień. Odpada więc 12 (co 15' w szczycie ale co 30' w innych porach) oraz para 17/27 (też 15-30')

- nie brałbym też pod uwagę linii 13, gdyż Tysiąclecie jest już na pl. Biegańskiego zabezpieczone

- 32 też nie, ponieważ szczególna sytuacja na pl. Daszyńskiego skłoniła mnie do zaproponowania skrócenia jej trasy do relacji Wielkoborska - pl. Daszyńskiego (w zamian zwiększenie częstotliwości 12 na odcinku centrum - Raków), a więc wpuszczenie 32 w limitowany fragment Alej dałoby korzyść tylko połowiczną

Z linii "wyczerpskich" 14 też nie brałbym pod uwagę, gdyż z pl. Biegańskiego na Żyzną jest już 25. Pozostaje linia 30 (co 30') - czyli tak jak zaproponował MZDiT.

Z linii rakowskich obstawiłbym autobus nr 10 (co 15'), jako podstawową linię autobusową w mieście. Parkitkę też więc mamy.

Zostaje więc miejsce ma jedną linię co 30'. Proponuje więc 11 lub 26.

Podsumujmy:

* ze wschodu na zachód: linie 10, 11, 30 lub 10, 26, 30 (10 co 15', pozostałe co 30')

* z zachodu na wschód: WSZYSTKIE linie sprzed remontu, tj. 10, 11, 12/12bis, 13, 13, 14, 17/27, 21, 23, 26, 30, 31, 32 plus 28 (ale z Zawodzia na Parkitkę musiałoby w tej sytuacji pozostać na objeździe przez al. Jana Pawła II).

2).

Układ tras z punktu pierwszego wciąż jest daleki od doskonałości. W przypadku części linii - w jedną stronę zahaczają o pl. Biegańskiego ale w drugą już nie. Powodem jest brak objazdu w kierunku "na zachód".

Nie właśnie - dlaczego objazdu nie zrobiono, skoro jest taka możliwość? Część linii mogłoby spod biblioteki skręcać w al. Wolności, po czym ul. Waszyngtona docierać do Śląskiej a nią - do pl. Biegańskiego.

Ewentualny opór przed puszczeniem autobusów ul. Waszyngtona byłby dla mnie niezrozumiały: przecież autobusy jeżdżą ul. Katedralną i Garibaldiego, mającymi podobne parametry i w dodatku zabudowane kamienicami mieszkalnymi, których na rzeczonym odcinku ul. Waszyngtona nie ma. Poza tym byłoby to rozwiązanie czasowe, na 5 lat obowiązywania "limitu alejowego". Ale trzeba to zrobić, bo komunikacja publiczna musi mieć wysoką rangę. I dowozić na miejsce a nie w pobliże.

Oto proponowany układ z wykorzystaniem ul. Waszyngtona (już zresztą przeze mnie opisywany w 2013 r. - czytaj tutaj >>>)

Jak widać na schemacie, limit linii na północnej jezdni II Alei nie jest w pełni wykorzystany. Nie zdecydowałem się bowiem na skierowanie na pl. Biegańskiego autobusów jadących na Stradom i na ul. Sobieskiego. Można to oczywiście zrobić ale się waham: bo w limicie i tak nie zmieszczą się wszystkie linie jadące w tych kierunkach (kierowanie części z nich ul. Waszyngtona, Śląską na pl. Biegańskiego z zawracaniem za kościołem św. Jakuba do Nowowiejskiego byłoby trasą zbyt okrężną - Waszyngtona to dobra propozycja wyłącznie dla linii jadących na ul. Kilińskiego).

To rzecz do dalszej dyskusji. W razie czego można przenieść linie 13 i 28 też na Waszyngtona i wówczas północną nitką II Alei pojechałyby np. 11, 14, 23, 30.

Jak widać - oferta dla pasażerów na pl. Biegańskiego znacząco się poprawia w stosunku do stanu obecnego (statystykę podaję tutaj >>>). Co nie znaczy, że wszystko gra prawidłowo. Aleje są dla komunikacji publicznej po prostu niezastąpione i trzeba o tym pamiętać - by po pięciu latach karencji naprawić stare błędy.

***

Niezależnie od przyjętego dla okolic pl. Biegańskiego scenariusza (z udziałem ul. Waszyngtona czy bez) - trasy autobusowe należy niestety znów zmienić. Choćby z powodu porażki z organizacją ruchu w rejonie "Zygmunta". Napisałem "niestety", bo już 1 maja można było wprowadzić dużo lepszy dla pasażerów układ tras nie robiąc im w głowie mętliku. Niemniej - jest źle a da się to poprawić. I trzeba to koniecznie zrobić.

wtorek, 29 kwietnia 2014

1 maja znów zmienią się trasy autobusowe: Alejami od pl. Daszyńskiego do pl. Biegańskiego - zamiast linii 10pojadą linie 11, 13, 30 i 32. Ten wybór krytykowałem już na łamach "Wyborczej" bo pogłębi tylko chaos zmuszając pasażerów do biegania między przystankami [czytaj tutaj >>>]. Na blogu jest miejsce na szerszą analizę oraz lepsze umotywowanie moich autorskich propozycji.

Ale zanim do nich przejdę, generalna uwaga: nie da się zrobić dobrego układu komunikacji publicznej bez Alej. To co się dzieje teraz to lepsza lub gorsza łatanina. A właściwie gorsza, bo MZDiT przyjęło z gruntu złe założenia.

No więc po kolei:

1. PRZYSTANEK W II ALEI (przy Merkurym i bibliotece)

(Przystanek w II Alei - jeden z najważniejszych w mieście a jednak pozbawiony zadaszenia. Tak się w Częstochowie dba o pasażerów komunikacji publicznej. Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta)

W najważniejszym węźle przesiadkowym Częstochowy będziemy mieli w jednym miejscu prawie wszystkie linie sprzed remontu bulwaru - bo wracają pod bibliotekę i Merkurego autobusy 17 (zatrzymywały się ostatnio w al. Kościuszki przy PKO) i 30 (wywędrowały na pl. Biegańskiego). Jest to dobry ruch, gdyż pasażerowie otrzymają niemal pełny zestaw połączeń. W tym wszystkie "przedremontowe" linie w kierunku Wyczerp (14, 17 i 30), które ostatnio się "rozbiegły".

Do szczęścia brakuje tylko linii 28 a przypomnę, że z autobusem 13 tworzyła ona parę zapewniając 15-minutową częstotliwość na długim odcinku: sądy - Aleje - Mirowska - Faradaya - stadion żużlowy. Teraz z Alej pod stadion mamy takt 30-minutowy. Kiepsko...

2. PLAC DASZYŃSKIEGO

Następnym przystankiem w kierunku wschodnim jest pl. Daszyńskiego. Przystanek to mało powiedziane: chodzi o węzeł przesiadkowy, obecnie niestety rozmontowany. Oto zafundowany przez MZDiT dylemat pasażera od 1 maja:

* jadąc na Stradom musi lawirować między Puchatkiem (linia 23 plus kursująca tylko w szczycie nowa 27) i północną stroną placu (30). Ale atobusów 14 i 17 w ogóle na pl. Daszyńskiego nie znajdzie!
* wybierając się na Parkitkę pasażer nie wie, czy stanąć pod Puchatkiem (10) czy na placu (32)
* dylemat Puchatek (12) czy plac (32) jest też przy podróży na Lisiniec
* zmierzając na Raków trzeba polować między przystankiem w I Alei (32) a północną stroną placu (20, 24). I to wszystko, bo tak popularne linie jak 10 i 12 w drodze na Raków pl. Daszyńskiego omijają!

Czy można to było zorganizować lepiej? Można!

Kierunek Raków

Jako się rzekło, następnym przystankiem za II Aleją w kierunku wschodnim jest pl. Daszyńskiego. Autobusy zmierzające na Zawodzie i Wyczerpy zatrzymują się przy kościele św. Zygmunta, jest więc obojętne, czy pojadą I Aleją czy też Katedralną bo i tak tam dotrą. Za to nie jest obojętne, którędy skierujemy autobusy rakowskie - jeśli Katedralną to przecież ominą pl. Daszyńskiego!

Wniosek jest prosty: południową nitką I Alei powinny pojechać autobusy rakowskie. Tymczasem MZDiT wepchało tu 11, 13 i 30, które bez sensu blokują miejsce "dwunastce" i "dziesiątce".

Przypomnijmy w tym miejscu limit: I Aleją może przejechać tylko 8 autobusów na godzinę w każdą stronę. Proponuję więc tak: w I Aleją dajemy autobus nr 10 - co 15 min i nr 12 - też co 15 min ale przez cały dzień a nie tylko w szczycie jak obecnie (w sumie 10 i 12 zaoferują 8 kursów/h - wypełniając alejowy limit).

Dzięki zagęszczeniu kursów linia 12 sama wypełni zadanie w relacji Centrum - Stary Raków, dziś dzielone z 32, które wchodzi poza szczytem w luki między półgodzinny takt "dwunastki". Jako, że w szczycie 32 jeździ niemal jednocześnie z 12, więc i tak nie ma z niej pożytku - dlatego 32 można ograniczyć do relacji Wielkoborska - pl. Daszyńskiego (może więc jeździć przez Katedralną). I jeszcze jedno: poza szczytem 15-minutową częstotliwość linii 12 wystarczy utrzymywać w relacji Stary Raków - Centrum (skrócone kursy oznaczone np. 12bis mogłyby zawracać albo przy Orzechowskiego bądź też robiąc pętlę: Raków - ... - II Aleja - al. Wolności - Sobieskiego - Śląska - II Aleja - ... - Raków).

Na koniec w tym wątku dodam, że linie 10 i 12/12bis powinny być ze sobą skoordynowane na odcinku od II Alei do estakady oferując pasażerom takt 7,5-minutowy.

Podsumujmy ten etap rozważań: z pl. Daszyńskiego mielibyśmy na Raków autobusy nr 10 i 12/12bis (8 kursów na godzinę) z przystanku w I Alei oraz linie 20 i 24 (6 kursów na godzinę) z przystanku po północnej stronie placu.

Czy nie dałoby się zrobić, by te wszystkie wymienione linie odjeżdżały z jednego miejsca?

Pomysł podsunął mi... MZDiT wyznaczając podczas remontu I Alei tymczasowy przystanek koło nieczynnego szaletu na pl. Daszyńskiego:

(Tymczasowy przystanek przy szalecie wiosną 2013 r. Fot. Janusz Karlikowski)

Gdyby przystanek był tu na stałe, to mogłyby tu podjeżdżać zarówno autobusy jadące Alejami od strony Jasnej Góry (10, 12/12bis), jak i wjeżdżające na pl. Daszyńskiego ul. Warszawską (20 i 24). W jaki sposób te drugie? Otóż zawracając na "przewiązce" na styku pl. Daszyńskiego i I Alei. Była już wykorzystywana przez autobusy jadące pod prąd I Aleją i przeskakujące tu na jezdnię właściwą by "podstawić się" na tymczasowy przystanek przy szalecie:

(Fot. Adrian Golis)

Powyższe zdjęcie pokazuje, że przez przewiązkę da się przejechać - choć trzeba by złagodzić na niej łuki. A ściślej przywrócić ich promienie (niewidoczne na fotografii, bo od strony pl. Daszyńskiego; te od strony I Alei pozostałoby bez zmian) sprzed remontu placu, podczas którego je zaostrzono.

Takie zawracanie byłoby dla kierowców kłopotliwe - rzekną pewnie malkontenci. Odpowiadam: taki manewr byłby łatwiejszy a przede wszystkim bezpieczniejszy, niż obecnie ruszanie autobusem 20 i 24 z przystanku po północnej stronie placu i przeskakiwanie na pas do lewoskrętu w miejscu, gdzie wyrysowano... ciągłą linię. A poza tym skoro się dało jeździć podczas remontu, to można i obecnie.

Należałoby też lekko przebudować miejsce przystanku, by nie był na łuku i nie kolidował z ruchem ogólnym. Oto stan obecny (szalet, jaki widać, zasypano):

I widok od strony Ogrodowej:

Na poniższym rysunku przedstawiam układ nowego przystanku. Proszę zwrócić uwagę, że łuki na przewiązce nie są ostrzejsze niż na rondzie przy kościele św. Zygmunta wokół którego jeżdżą przecież autobusy:

A tutaj wykaz, co należałoby zrobić:

 

Koszty? Tak, są. Ale po pierwsze niewielkie, bo co to za inwestycja ściąć krawężniki i zrobić zatokę? A po drugie - wiem skąd wziąć pieniądze, a jeszcze by ich zostało na inne cele. Mianowicie opisane w dalszej części kolejne propozycje POPRAWY LOSU PASAŻERÓW skutkują tym, że miasto nie będzie musiało łagodzić skrętu z ul. Warszawskiej w Garibaldiego co wymagało kupna narożnej kamieniczki i jej wyburzenia. To o ten dom chodzi:

 

Budowa zatoki przy dawnym szalecie to drobny procent kupna i burzenia kamienicy! Ale zanim napiszę, dlaczego wysyłanie buldożerów na róg Warszawskiej i Garibaldiego nie jest potrzebne, podsumuję "ofertę MZDiT" od 1 maja na kierunku Raków i moją, którą da się wykonać w parę miesięcy, np. do 1 września, gdy młodzież wróci z wakacji:

- propozycja MZDiT: trzeba wybierać ustawiając się na przystanku po północnej stronie placu, skąd jest 6 kursów na godzinę (linie 20, 24) bądź na przystanku na styku I Alei i placu z 2 kursami na godzinę (linia 32)

- moja propozycja: 14 kursów/h z jednego miejsca: spod szaletu na styku I Alei i pl. Daszyńskiego (linie 10, 12/12bis, 20 i 24). Nie dość, że sumarycznie więcej kursów to jeszcze bez biegania i polowania na który przystanek autobus szybciej nadjedzie! Mało tego: jadąc na Stary Raków mamy 4 kursy/h podczas gdy w propozycji MZDiT tylko 2 kursy/h.

Kierunek Zawodzie

Z tym nie ma problemu, wszystkie autobusy - czy jadące z Alej poprzez Katerdralną, czy też 28 docierający na plac ul. Warszawską, zatrzymują się przy kościele św. Zygmunta. Tak jak dziś.

Kierunek Wyczerpy

Od 1 maja na początku ul. Mirowskiej - przy kościele św. Zygmunta - będą zatrzymywać się autobusy (prócz zawodziańskich) nr 14, 17 i 30. Proponuję, by przystanek w kierunku Wyczerp powrócił pod Puchatka. Po pierwsze to tradycyjne miejsce, po drugie, przy "Zygmuncie" jest ciasno. I wreszcie po trzecie - w tym miejscu dochodzimy do sedna - pod Puchatkiem mogłyby się jak dawniej zatrzymywać także linie 20, 24 i 28, które dziś omijają szerokim łukiem pl. Daszyńskiego (28 skręcałaby pod Puchatka z Mirowskiej, zaś 20 i 24 jechałyby od Galerii Jurajskiej po staremu ul. Strażacką i Krakowską).

Tylko jak autobusy mają jechać ul. Warszawską w stronę pl. Trzech Krzyży, skoro jest ona jednokierunkowa - w przeciwną stronę - od ul. Garibaldiego do Krótkiej? Rozwiązania są dwa:

1. Kontrapas opisywany już przeze mnie [czytaj tutaj >>>]. To patent bardzo skuteczny i preferujący komunikację publiczną, bo umożliwiający szybszy przejazd niż prywatnym samochodom.

(Kontrapas autobusowy na ul. Malmeda w Białymstoku)

No dobrze, ale jak tu wytyczyć kontrapas, gdy zablokowany jest prawy pasa Warszawskiej - patrząc od północy - w celu umożliwienia autobusom skrętu w ul. Garibaldiego (łuk jest tu za ciasny)? MZDiT mówi, że najpierw musi kupić narożną kamieniczkę i ją wyburzyć by złagodzić łuk. Wcale nie trzeba tego robić! Ani domu burzyć ani ścinać skrętu. Autobusy jadące od Wyczerp nie mają czego szukać na ul. Garibaldiego - powinny pojechac prosto,m jak dawniej do pl. Daszyńskiego - co uzasadnię kawałek dalej w podrozdziale "Kierunek: zachód".

2. Z Warszawskiej w prawo w ul. Spadek a potem w Nadrzeczną. To opcja rezerwowa, bo uważam, że kontrapas byłby lepszy. Przez ul. Spadek - jest jedokierunkowa - jeżdżą PKS-y więc i MPK może!

Porównajmy stan na 1 maja wg schematu MZDiT i moją koncepcję, do wdrożenia od zaraz:

- propozycja MZDiT: na przystanku przy kościele Zygmunta na Wyczerpy linie 14, 17 i 30 - w sumie 6 kursów/h. Linii na Tysiąclecie (24 i 28) - brak na pl. Daszyńskiego całkowicie, czyli 0 kursów/h

- moja propozycja: Przy Puchatku w kierunku Wyczerp linie 14, 17, 20, 30, czyli 8 kursów/h. Na Tysiąclecie pod Puchatkiem linie 24 i 28 - 8 kursów/h.

Kierunek: zachód

Podstawowym błędem myślowym jest to, że skoro dana linia jedzie południową jezdnią I Alei to powinna i północną. Wcale tak być nie musi - więcej: nie powinno.

Przypomnę: dla południowej nitki I Alei proponuję linie 10 i 12/12bis - ale dla północnej jadące z Wyczerp 14, 17 i 30. Dlaczego akurat te? Bo to jedyny sposób by docierały na pl. Daszyńskiego. Dla wszystkich innych linii: tak z Zawodzia jak i Rakowa - jest w sumie obojętne, czy pojadą I Aleją czy ul. Garibaldiego. Przecież tak czy inaczej pasażerowie dojadą na pl. Daszyńskiego i na tymże placu do nich wsiądą.

A nawet będzie lepiej, jeśli pozostałe linie pojadą przez Garibaldiego, ponieważ pasażer nie będzie musiał biegać między przystankami przy Puchatku i po północnej stronie placu. Dostanie komplet oferty przy Puchatku - z wyjątkiem linii stradomskich.

Tak się bowiem dobrze składa, że linii 14, 17 i 30 - które by się zatrzymywały po północnej stronie placu - jadą właśnie na Stradom. Dorzuciłbym do nich również jadącą do tej dzielnicy 27 (by wykorzystać limit 8 kursów/h dopuszczonych w I Alei).

Skutkiem ubocznym skierowania w INTERESIE PASAŻERÓW linii z Wyczerp na pl. Daszyńskiego jest to, że żaden autobus nie musiaby skręcać od strony północnej w ul. Garibaldiego. Interes pasażerów równa się więc interes budżetu miasta, który oszczędzi nie wykupując kamienicy, nie burząc jej i nie przebudowując skrzyżowania. Właśnie z tych pieniędzy - a raczej z ułamka tej sumy - można wybudować zatokę przy dawnym szalecie na pl. Daszyńskiego.

Co zrobić z resztą zaoszczędzonej kwoty? Sugerowałbym kupno wiat przede wszystkim dla przystanków w rejonie Alej. Na najbardziej ruchliwych przystankach pasażerom kapie na głowę, co nie zachęca do korzystania z komunikacji publicznej (vide pierwsze zdjęcie w tym wpisie). Specjalne wiaty dla wąskich peronów potrzebne są też wzdłuż linii tramwajowej w kierunku południowym. Jak widać, pieniądze leżą na ulicy, tylko czy ktoś je podejmie...?

Podsumowanie pl. Daszyńskiego

* Południową nitką I Alei - pojadą linie 10 (co 15') oraz 12/12bis (w sumie co 15'). 12bis to kursy skrócone z Rakowa do centrum wykonywane poza szczytem, gdyż w szczycie 15-min takt obowiązuje na całej trasie "dwunastki" z Rakowa do Gnaszyna

* Północna nitka I Alei - linie 14, 17, 27, 30 (wszystkie co 30')

* obsada przystanków:
- przy dawnym szalecie: 10, 12/12bis, 20, 24 (linie rakowskie)
- przy kościele św. Zygmunta: 11, 13, 21, 26, 28, 31 (linie zawodziańskie)
- po północnej stronie placu: 14, 17, 27, 30 (linie stradomskie)
- przy Puchatku: 10, 11, 12/12bis, 13, 14, 17, 20, 21, 23, 24, 26, 28, 30, 31, 32 (pozostałe kierunki).

Porównajmy to z zafundowaną przez MZDiT bieganiną między przystankami opisaną na wstępie tekstu. Jest o niebo lepiej.

Ale nie twierdzę, że moja koncepcja wyszła idealnie. Wśród linii zatrzymujących się przy dawnym szalecie a jadących następnie ul. Krakowską, brakuje 23. Bo nie mieści się w limicie Alejowym. W tym wypadku strata jest niewielka, bo jeśli ktoś na Krakowską jedzie z pl. Daszyńskiego to i tak miałby autobus co chwilę (10, 12/12bis, 20, 24 - czyli 14 kursów/h). A wsiadając wcześniej, tj. w II Alei, ma autobusy 10, 12/12bis, 23 (9 kursów/h).

Wśród linii stradomskich zatrzymujących się po północnej stronie pl. Daszyńskiego zabrakłoby z kolei 23. To przez "limit alejowy" obowiązujący przez najbliższych 5 lat. Ale z drugiej strony pasażerowie jadący na Sobieskiego, w rejon Skwer Sokołów, pod Puchatkiem mają razem autobusy 11, 12, 21, 31 i właśnie 23.

Niemniej idealną sytuację przyniesie wyłącznie powrót wszystkich autobusów w Aleje. I po 5 latach karencji tak musi się stać. A może i szybciej, jeśli miasto wytoczy w rozmowach z Urzędem Marszałkowskim argument hybrydowy, czyli 40 autobusów elektryczno-gazowych na które ma dostać dotację.

Niezależnie od tego: przystanek przy dawnym szalecie na pl. Daszyńskiego i tak jest potrzebny.

Cd. nastąpi - a w nim: o sytuacji w zachodniej części śródmieścia

środa, 19 lutego 2014

Przeanalizowałem, jak bardzo zmniejszyła się z punktu widzenia pasażerów oferta autobusowa w trzech kluczowych punktach śródmieścia: na pl. Biegańskiego, w II Alei i na pl. Daszyńskiego. Wyniki są fatalne i zbieżne z odczuciami użytkowników transportu publicznego. Podaż dramatycznie spadła zwłaszcza na obu placach: o 62 proc. na Biegańskiego i o 44 proc. na Daszyńskiego.

To tak, jakby wyciąć POŁOWĘ pociągów do Katowic!

Policzyłem również na ile ów tragiczny stan poprawią przygotowane przez MZDiT propozycje: mamy tu dwa warianty do wyboru. Na koniec moja autorska modyfikacja (udoskonalenie) jednego z wariantów MZDiT.

 

Jak należy czytać tabelę?

* Pozycja BYŁO. Przebudowa Alej trwała trzy lata i w jej trakcie otwarto linię tramwajową nr 3 na Wrzosowiak, co spowodowało istotne zmiany w sieci autobusowej. Dlatego za punkt wyjścia do porównań wziąłem obecny układ tras autobusowych - ale przy założeniu, że przez śródmieście przejeżdżają wg zasad sprzed remontu Alej. Czyli np. wszystkie linie stradomskie kursują przez ul. Śląską / Nowowiejskiego a 10, 12, 13, 26, 28, 32 przez Kilińskiego / Dąbrowskiego. Tak też autobusy mogłyby jeździć za 5 lat, gdy skończą się związane z rewitalizacją Alej ograniczenia prawne (bo technicznych nie ma).

I tak np. na pl. Biegańskiego (przystanki przy Kwiecie Paproci, Jałowcu i Setce) pasażer miałby w szczycie 84 autobusy na godzinę, odjeżdżające w różne części Częstochowy. Tę wartość przyjąłem jako 100 proc. oferty. Analogicznie jest w pozostałych węzłach komunikacji publicznej: w II Alei i w obrębie pl. Daszyńskiego (przystanki przy Puchatku, kościele św. Zygmunta i w I Alei ale już nie na Katedralnej, Nadrzecznej i Garibaldiego, bo nie zapewniają przesiadek w obrębie węzła).

* Pozycja JEST. To stan obecny z podaną liczbą autobusów na godzinę jaką ma do dyspozycji pasażer. I z wyliczeniem o ile procent zmniejszyła się podaż w porównaniu ze stanem wyjściowym.

* Pozycja WARIANT 1. To wariant MZDiT w którym całe Aleje pokonują linie 11, 13, 30 i 32 oraz na ulicę Warszawską wracają te autobusy, które dziś jeżdżą ul. Nadrzeczną.

* Pozycja WARIANT 2 (Ring). To wariant MZDiT z podzieleniem niektórych linii na dwie z zawracaniem w śródmieściu wykorzystując ulice układające się w ring: II Aleję, al. Wolności, Sobieskiego, Śląską. Są też zmiany w innych dzielnicach - szczegóły tutaj. I tak jak w wariancie 1 autobusy miałyby jeździć ul. Warszawską w obie strony.

* Pozycja WARIANT 42200.blox.pl. To autorska modyfikacja wariantu nr 1 MZDiT polegająca na, mówiąc z grubsza, przydzieleniu do zastrzeżonych odcinków Alej innych linii niż MZDiT oraz wprowadzenie czasowego objazdu (na 5 lat, bo tyle wynosi tzw. trwałość unijnej inwestycji) przez odcinek ul. Waszyngtona miedzy al. Wolności a Śląską. Szczegóły tutaj i tutaj.

* * *

Jak widać, oba warianty MZDiT poprawiają stan obecny ale daleko im do wyjściowego. Wariant nr 2 jest nieco lepszy z punktu widzenia pasażera na pl. Biegańskiego ale dużo gorszy dla zainteresowanych dojazdem na pl. Daszyńskiego lub wydostaniem się z niego. Per saldo wariant 1 jest korzystniejszy.

Także dlatego, że wariant nr 1 da się poprawić. Inne przyporządkowanie linii kursujących I Aleją a nie objazdem Katedralną i Garibaldiego w powiązaniu z nieznaczną modyfikacją układu tras - pozwoliłoby praktycznie przywrócić stan wyjściowy! Podaż autobusów byłaby ledwie o 3 proc. niższa, podczas gdy w wariancie nr 1 - o 17 proc. niższa od stanu wyjściowego.

W przypadku pl. Biegańskiego wariant 1 zakłada ofertę o 57 proc. mniejszą od wyjściowej a w moim wariancie - tylko o 10 proc. mniejszą.

Dla przystanku „II Aleja” wyniki są zbliżone.

Na koniec zacytuję, co o Alejach piszą autorzy planu transportowego, dokumentu determinującego rozwój komunikacji publicznej w najbliższych dekadach. Oddaje on sedno sprawy:

„Uwagę zwraca fakt dopuszczenia ruchu indywidualnego [w Alejach] przy równoczesnym wycofaniu komunikacji miejskiej co stanowi rzadko spotykany ewenement w skali europejskiej i nie jest korzystne dla mieszkańców.”

PS
W wariantach 1 i 2 nie uwzględniłem elektrycznego alejowego autobusu rozważanego przez władze miasta. Wg mnie będzie on jeździć znikąd donikąd, bo jego trasa ma prowadzić z pl. Daszyńskiego na Jasną Górę. Rzecz jasna poprawi on komunikację w ramach samych Alej (choć i tak ludzie tu chodzą na piechotę) - ale nie poprawi dostępności śródmieścia dla mieszkańców innych dzielnic a to oni są głównymi użytkownikami komunikacji publicznej. Niemniej, jakby się ktoś uparł, to może doliczyć po 8 kursów na godzinę do każdego z punków węzłowych (linia E miałaby kursować co 15 min w każą stronę). Statystycznie będzie lepiej. Tylko statystycznie...

czwartek, 13 lutego 2014

Do 28 lutego trwają konsultacje społeczne jak puścić autobusy, gdy na niektórych odcinkach Alej nie mogą funkcjonować wszystkie linie, bo tak głupio wpisano do wniosku o fundusze unijne. Zgłosiłem więc pomysł (czytaj tutaj), co zrobić, gdy w II Alei po stronie Jałowca mogą jeździć wszystkie linie a po stronie dawnego Banku Śląskiego tylko cztery, każda co 30 min (paranoja!).

Otóż zaproponowałem, by pozostałe autobusy poruszające się ze wschodu na zachód - do pl. Biegańskiego, czasowo na 5 lat (okres tzw. trwałości inwestycji) korzystały z objazdu przez ul. Waszyngtona. „Nie da się” - rozległy się zaraz głosy. - „Jak autobus skręci z al. Wolności w Waszyngtona? I z Waszyngtona w Śląską”. Tłumaczenie, że są u nas podobne miejsca i się da, zaraz zostało odparte, że praktycy wiedzą lepiej.

Praktyka? Zobaczmy skrzyżowanie ul. Kasprowicza z Oczapowskiego w Warszawie. Częstochowscy malkontenci nie odważyliby się skręcić polonezem, a tymczasem płynnie skręcają najgorsze z możliwych 15-metrowe, trzyosiowe „sztywniaki”. Sytuacja jest następująca:

* skręt jest z ruchliwej jezdni jednokierunkowej z dwoma pasami - więc nie ma możliwości „nabrać” z sąsiedniego pasa, jak na częstochowskiej ul. Warszawskiej (skręt w Garibaldiego)

* skręca się w ciasną ulicę dwukierunkową, gdzie przeciwny pas jest zawsze zastawiony samochodami, więc „wypuścić” na przeciwległy pas się nie da:

Wychodzi na to, że autobus musiał jedynie „nabrać” nieco sąsiedniego pasa, co na Waszyngtona nie byłoby problemem, bo przecież jest... jednokierunkowa i kierowca ma tam do dyspozycji oba pasy (na skręcie z Warszawskiej w Garibaldiego też)! A poza tym mówimy o autobusach 15-mterowych. Jak taki skręci, to nawet samolot skręci, nie mówiąc o częstochowskich citaro.

(Ul. Waszyngtona przy skręcie a al. Wolności)

Można też ściąć łuk na skręcie z al. Wolności w Waszyngtona - jest z czego.

A co ze skrętem w ul. Śląską? Wystarczy między Pasażem Opolczyka (czy dopiero od wjazdu na parking vis a vis magistratu) a Śląską zrobić z Waszyngtona ulicę jednokierunkową. Wówczas autobus będzie mógł „nabrać” z sąsiedniego pasa.

Nie twierdzę, że skręty byłby tak prostymi manewrami, jak zjazd z autostrady pasem wyłączeniowym. Ale przecież rolą komunikacji publicznej jest być tam, gdzie potrzebują pasażerowie a nie tam, gdzie jest łatwo.

PS Przepraszam za słabą jakość zdjęć

 
1 , 2

Tomasz Haładyj
Od marca 2015 r. redaktor naczelny częstochowskiej redakcji "Gazety Wyborczej".
Od 1991 r. jej dziennikarz, specjalizujący się w tematyce komunikacyjnej. Pisze też
o architekturze i urbanistyce. Pasjonat historii.
Współautor „Spacerownika
po Częstochowie”, napisał „Opowieść o częstochowskich tramwajach”. Laureat nagrody Silesia Press
za głośny raport
o dworcach kolejowych.
Pochodzi z Białegostoku.
Z wykształcenia jest ekonomistą transportu, ukończył warszawską
Szkołę Główną Handlową.


Częstochowski Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej

Rozkład jazdy