Kolej

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Bilety na pociąg kupuję od dawna przez internet, a klientem strony www.intercity.pl  jestem dość często odkąd Częstochowa powróciła na mapę kolejowych połączeń dalekobieżnych. Dziś - przypomnę - nie brakuje pociągów z dobrym czasem jazdy do Krakowa, Warszawy i Wrocławia, a od grudnia także do Poznania.

Wspomniana strona internetowa jest bardzo użyteczna, ale i nie pozbawiona kilku wad. Dlatego ucieszyłem się, gdy wprowadzono na niej niedawno nową funkcję "wymiana biletu". Dotąd były z nią duże korowody, chcąc (zgodnie z regulaminem PKP Intercity) odzyskać 100 proc. sumy za poprzedni bilet bez potrącania 15 proc., jak w przypadku całkowitej rezygnacji z podróży. Otóż trzeba było najpierw zrezygnować ze starego biletu (ale bez wciskania opcji "zwrot pieniędzy"), kupić nowy bilet, po czym wysłać do PKP Intercity... reklamację informując, że chcemy 100 proc. zwrotu za stary bilet bo była to wymiana biletów. Jak łatwo zgadnąć, na pieniądze trzeba było trochę czekać.

Teraz jest wreszcie prosto i łatwo, rzecz się dzieje automatycznie. Co zapewne ucieszyło wielu podróżnych, bo wymiana jest zjawiskiem coraz częstszym. Wynika to z faktu, że im wcześniej kupimy bilet, tym większą dostajemy bonifikatę. Opłaca się więc zaplanować wiele podróży z góry, a gdy którąś musimy przełożyć na inną godzinę - to trudno: nowy bilet będzie już bez takiej zniżki, ale chociaż nie tracimy 15 proc. opłaty manipulacyjnej za zwrot biletu.

Niestety, jest w tym wszystkim jedno "ale". I to wybitnie częstochowskie "ale", które - tu apel do PKP Intercity - powinno być rozwiązane. Otóż wymienić można bilet tylko na tę samą relację, co jest zrozumiałe. Tyle tylko, że w myśl regulaminu PKP Intercity nie wystarczy, by była to nadal podróż z miasta A do miasta B, lecz z konkretnej stacji w mieście A do konkretnej stacji w mieście B.

Pewnie dla 99 proc. klientów ten niuans nie ma znaczenia: we wszystkich miastach wszystkie pociągi dalekobieżne odjeżdżają z tych samych dworców. Wyjątkiem jest Częstochowa i mój konkretny przykład.

Otóż córka miała kupiony wcześniej bilet z Częstochowy Stradomia do Krakowa na niedzielę wieczór. Zmieniła plany postanawiając jechać w poniedziałek rano. Tyle, że poranny pociąg o 7.42 odjeżdżał z dworca głównego, więc opcja "wymiana biletu" nie wchodziła w grę. PKP Intercity potrąciło z biletu 15 proc. ceny jako opłatę manipulacyjną mimo, iż zarówno wieczorny pociąg jak i poranny jadą dokładnie taką samą trasą przez Koniecpol i Miechów.

Istnienie dwóch dworców w Częstochowie sprawia też pasażerom inny kłopot. Chcąc sprawdzić na stronie www.intercity.pl połączenia do/z Krakowa, ale także do/z Warszawy i do/z Wrocławia należy odrębnie wyszukać relację Częstochowa Stradom - Kraków i Częstochowa - Kraków (sama "Częstochowa" to oficjalna nazwa dworca głównego). Nie jest to wygodne, prawda? No i mniej obeznani z kolejowymi niuansami mogą wręcz nie poznać pełnej oferty!

Dlatego ja korzystam z innej wyszukiwarki na stronie www.rozklad-sitkol.pl. Jeśli z listy stacji w Częstochowie nie wybierzemy konkretnej, lecz pozycję następującą: "CZĘSTOCHOWA-"...

sitkol2

...to wyświetli się nam lista pociągów jadących zarówno ze stacji Częstochowa (czyli dw. główny) jak i Częstochowa Stradom:

sitkol11

Dopiero później przechodzę na www.intercity.pl kupić bilet. Rzecz jasna jest to kłopotliwe, dlatego zwracam się już drugim apelem do PKP Intercity, by zrobiło tak jak na www.rozklad-sitkol.pl. Zwłaszcza, że ta ostatnia również należy do PKP - konkretnie do spółki-córki "PKP Informatyka" (taką spółką-córką PKP jest także PKP Intercity).

Czego mi jeszcze brakuje na www.intercity.pl ? Przede wszystkim możliwości zakupu biletu na podróż z przesiadką. To znana już od lat wada systemu z którym narodowy przewoźnik jakoś nie potrafi sobie poradzić.

12:23, haladyj , Kolej
Link Komentarze (2) »
sobota, 21 marca 2015

Pociąg "Oleńka" Częstochowa - Warszawa przez Koluszki obsługiwany jest Pendolino! Taką wieść przekazał mi znajomy mieszkający w pobliżu torów, któremu - jak się okazało - tzw. edyta, pomalowana "pendolinopodobnie" - pomyliła się ze składem Express Intercity Premium.

IMGP8539_1600x1064(Fot. Piotr Radoliński)

Pociągi ED74, w środowisku zwany "edytami", były jednymi z pierwszych ezt wyprodukowanych przez bydgoska Pesę. Czyli firmę, znaną u nas przede wszystkim z elfów kursujących w barwach Kolei Śląskich oraz tramwajów twist, których siedem sztuk ma MPK Częstochowa.

"Edyty" w liczbie 14 zamówiły w latach 2007-2008 Przewozy Regionalne, a w wyniku którejś tam z kolei reform na kolei - gdy PR musiało przekazać pociągi pospieszne PKP Intercity, w ślad za tym poszły też składy ED74. Malowane były na czerwono-czarno ale w ub. roku podczas remontów zaczęły otrzymywać kolory zbliżone do pendolino.

Od nowego rozkładu, wprowadzonego w grudniu 2014 r. skład ED74 obsługuje m.in. pociąg TLK Oleńka kursujący na trasie Warszawa - Częstochowa, w weekendy przedłużonej przez Katowice, Bielsko-Białą, Wadowice i Kalwarię Zebrzydowską do Krakowa.

 IMGP8542_1600x10652(Fot. Piotr Radoliński)

Na "wiedence" zobaczymy wkrótce więcej nowoczesnych pociągów. Szwajcarsko-polskie konsorcjum Stadler-Newag zaprezentowało kilka dni temu pierwszy egzemplarz pociągu flirt. PKP Intercity zamówiło ich 20, od grudnia 2015 r. mają jeździć m.in. na trasie Trójmiasto - Bydgoszcz - Toruń - Łódź - Częstochowa - Katowice.

FLIRTdlaPKPIntercity3(Fot. PKP Intercity)

Z kolei Pesa Bydgoszcz buduje dla tego samego przewoźnika 20 dartów - nowy typ ezt. Mają jeździć m.in na trasie m.in. z Olsztyna i Białegostoku przez Warszawę, Koluszki, Częstochowę do Katowic i Bielska-Białej. Jak dotąd dostępna jest tylko wizualizacja tego pociągu:

dart1(Pesa)

PS Długa przerwa w działalności blogerskiej była spowodowana zadaniami zawodowymi związanymi z objęciem nowej funkcji. Zapewniam, że nowe wpisy będą pojawiały się już regularnie.

09:11, haladyj , Kolej
Link Komentarze (1) »
czwartek, 12 lutego 2015

Sformułowanie o Stradomiu jako oknie Częstochowy na świat padło w poniedziałek z ust senatora Andrzeja Szewińskiego (PO) podczas konferencji prasowej zorganizowanej przez PKP PLK na dworcu Stradom z okazji finalizacji remontu "protezy koniecpolskiej". Z kolei poseł Marek Balt (SLD) zażartował, że dworzec Stradom wypadałoby uzupełnić o przymiotnik "Główny".

Czestochowa_Stradom_3(Fot. PKP PLK)

Wypowiedzi brzmią może nieco pompatycznie - niemniej reaktywacja dworca Stradom jest naprawdę dużym wydarzeniem. Częstochowa, powiedzmy sobie szczerze, nie jest miastem generującym duży ruch na dworcach, więc jedyna jego szansa to przystanek pośredni w połączeniach biegnących gdzieś dalej. Proteza koniecpolska dała Częstochowie taką możliwość, czego głośnym efektem są pociągi Pendolino do Warszawy z czasem jazdy 2 godz. 8 min (od grudnia 2015 ma to być 1 godz. 50 min)  a bardziej praktycznym - pociągi z taryfą pospieszną zapewniające dojazd w 1,5 godz. do Krakowa i Wrocławia w liczbie sześciu w ciągu dnia w każdą stronę. Przy tym część z nich jedzie dalej, do Poznania, Szczecina, Przemyśla, Zamościa a nawet Lwowa.

Częstochowa po latach marginalizacji wróciła więc na mapę dalekobieżnych połączeń kolejowych. Dlatego zdziwiłem się mocno, że konferencji na dworcu Stradom nie zaszczycił ani prezydent Częstochowy ani któryś z jego zastępców a najwyższym rangą urzędnikiem był wicedyrektor MZDiT.

Pojawia się oczywiście pytanie, czy połączenia, które mamy od grudnia, się utrzymają? Czy nasze szczęście nie jest chwilowe?

Akurat o Pendolino jestem spokojny - niezależnie od tego, czy zainteresowanie częstochowian podróżą tym pociągiem będzie małe, średnie czy duże. Klientela Pendolino rekrutuje się głównie z mieszkańców Dolnego Śląska. Otrzymali oni po raz pierwszy połączenie umożliwiające wyjazd z Wrocławia o rozsądnej porze, załatwienie w Warszawie wszelkich spraw i powrót do domu pod wieczór. Czyli bez zarywania jednej czy dwóch nocy. Jest to więc linia rozwojowa. Rzecz jasna frekwencja zależeć będzie od polityki taryfowej PKP Intercity, której wiele można zarzucić - ale i tak połączenie nie zniknie, bo do czasu budowy Kolei Dużych Prędkości na 300-350 km/h (za 20, 25 lat a może w ogóle?) nie będzie szybszej drogo między Warszawą a Wrocławiem jak przez Częstochowę. Mamy więc klasyczny przykład korzyści z położenia "po drodze".

Inaczej rzecz się ma z tak naprawdę ważniejszymi dla częstochowian pociągami Kraków - Wrocław. Puszczono je przez Częstochowę z powodu ślimaczącego się skandalicznie remontu tradycyjnej linii przez Górny Śląsk. Pociągi z Krakowa do Wrocławia przez Katowice nie miały najmniejszych szans w konkurencji z PolskimBusem, jeżdżącym autostradą A4 z pominięciem Katowic, by uzyskać jak najlepszy czas między stolicami Małopolski i Dolnego Śląska. Wynosi on 3 godz. 10 min. Tyle samo jadą pociągi przez Częstochowę.

Obserwacja tych ostatnich wskazuje, że rywalizację z PolskimBusem PKP Intercity na razie przegrywają. Ale i kolejarze nie za bardzo o pasażerów walczą. Dopiero kilka dni temu rozpoczęli kampanię wizerunkową, ale wciąż nie ma kampanii reklamowej tego konkretnego połączenia. Można pokusić się o twierdzenie, że krakowianie i wrocławianie nadal nie wiedzą, że pociągi między tymi miastami przestały się wlec 5 godzin. Gdzie te bilboardy, reklamy internetowe itd.? Można to zrobić niskokosztowo: by dojść na dworzec autobusowy tak w Krakowie i Wrocławiu większość pasażerów musi przecież przejść przez dworzec kolejowy. Informacja o nowym połączeniu powinna ich bić po oczach.

A w Częstochowie? Busy do Krakowa odjeżdżają z ul. Orzechowskiego i pasażerowie siłą rzeczy patrzą na fasadę dworca kolejowego. Co na niej widzą? Nie - nie wielką reklamę o nowym, szybszym od busa połączeniu z dworca Stradom, lecz... "RTG Zębów"!

GS150115_38(Fot. Grzegorz Skowronek/Agencja Gazeta)

W znalezieniu połączenia nie pomaga też wyszukiwarka na stronie intercity.pl. Podróżny musi wybrać między dworcami Częstochowa i Częstochowa Stradom. Skąd ma wiedzieć, że warto sprawdzić przede wszystkim ten drugi, skoro przez lata w świadomości częstochowian nie istniał? Zapewne wiele osób wybiera więc "Częstochowę" a ma tam tylko dwa pociągi i to jadące dłużej niż ze Stradomia, których jest przy tym sześć.

Wyszukiwarka, która "wypluwa" na raz połączenia z obu dworców znajduje się pod adresem rozklad.sitkol.pl - ale kto o niej wie? (trzeba wybrać nie "Częstochowa osobowa" i nie Częstochowa Stradom" lecz "CZĘSTOCHOWA" dużymi literami - wówczas zobaczymy pociągi z obu dworców).

Informacja to nie wszystko, ważna jest też cena biletów. Nowe połączenie wymaga specjalnego traktowania, wypromowania go, zachęcenia pasażerów i przywiązania ich. Takim narzędziem jest stosowana przez PKP Intercity - ale nie na tej trasie - tzw. taryfa relacyjna. Nie związana z liczbą kilometrów powinna mieć stawki adekwatne do oferty konkurencji. Mam na myśli zarówno odcinek Wrocław - Kraków jak i Częstochowa - Wrocław / Kraków. No i kiedy PKP Intercity dorobi się programu lojalnościowego?

Jaka więc będzie przyszłość pociągów na Stradomiu - zobaczymy. W grudniu 2015 r. okaże się, czy połączenie Wrocław - Kraków utrzyma się w obecnej liczbie. Nie ma za to niebezpieczeństwa, że już od kolejnego rozkładu zniknie. Remont linii przez Górny Śląsk potrwa jeszcze 3-4 lata i tyle czasu jesteśmy stosunkowo bezpieczni. I tyle też czasu ma PKP Intercity, by działaniami promocyjno-taryfowymi zachęcić częstochowian do korzystania ze swych usług. Bo od liczby wsiadających i wysiadających zależy, czy za kilka lat na dworcu Stradom nie pozostanie tylko Pendolino.

13:08, haladyj , Kolej
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 15 grudnia 2014

- Najpierw trzeba wyremontować istniejące linie - ogłosił jesienią 2011 r. minister transportu Sławomir Nowak wstrzymując budowę kolei dużych prędkości (300-350 km/h) z Warszawy do Poznania i Wrocławia. Ta decyzja dla Częstochowy - tracącej z roku na rok kolejne pociągi -  rodziła szansę. Bo „na już” PKP musiało poprawić kulawe połączenie stolicy z Dolnym Śląskiem. Sęk w tym, że remont tzw. protezy koniecpolskiej był tylko jednym z rozpatrywanych wariantów, obok modernizacji linii przez Katowice i Łódź. „Dlatego - apelowałem w grudniu 2011 r. na łamach Wyborczej - nasi parlamentarzyści i prezydent Częstochowy powinni już pakować walizki i jechać do Warszawy przekonywać Sławomira Nowaka”.

Zaraz potem powstał lobbujący parlamentarny zespół grupujący posłów i senatorów z Dolnego Śląska, Opolszczyzny i Częstochowy. W jego utworzenie i prace zaangażowali się nasi przedstawiciele: pod regulaminem zespołu widnieje podpis Marka Balta z SLD, który został też wiceprzewodniczącym obok Artura Bramory z PSL; przewodniczącą była Halina Rozpondek z PO.

Za protezą koniecpolską przemawiało wiele argumentów. Lobbyści byli jednak potrzebni jako przeciwwaga silnych nacisków Łodzi. Udało się. A jakie znaczenie miało doprowadzenie do remontu „protezy” widzimy dzisiaj: dobre tory remontowane pod pendolino przyciągnęły inne pociągi dalekobieżne.

Na tym bowiem polegała szansa Częstochowy - jesteśmy za małym miastem, by od nas specjalnie uruchamiać pociągi, ale możemy skorzystać, jeśli znajdziemy się „na szlaku”. W rezultacie 14 grudnia studentom skończył się koszmar z dojazdem do Krakowa i Wrocławia. Mamy pociągi do Poznania i Szczecina. Do Przemyśla i Zamościa.

I rzecz jasna mamy pendolino. Te pociągi są rewolucją na polskich torach, zmianą jakościową - tak jak w motoryzacji autostrady wobec zwykłych, jednojezdniowych dróg.

(Film autorstwa Wojciecha Liberdy - dziękuję za udostępnienie!)

Pendolino są pociągami przeznaczonymi dla tzw. KDP (Kolei Dużych Prędkości) - ale nie dla linii budowanych od zera, jak francuskie TGV (300-350 km/h), lecz z myślą o istniejących trasach, poddanych rewitalizacji w celu zwiększenia prędkości 200-250 km/h. To popularna strategia stosowana np. przez Niemców. Normalną praktyką w Europie jest też to, że szybkie pociągi wyjeżdżają poza KDP, na klasyczne trasy. Sam widziałem TGV we francuskiej Bretanii, wlokące się do Brestu 100 km/h. I taką odnogą jest „proteza koniecpolska”.

Nie martwię się przy tym, że pendolino swoje możliwości wykorzystuje obecnie tylko na 85 kilometrach CMK (a w relacji Wrocław - Częstochowa - Warszawa tylko na 20 km). Przecież pociągi nie kupuje się na rok lecz na lat minimum 30. A za rok, półtora przystosowanych będzie już w sumie 310 km (nie tylko CMK ale i część trasy z Warszawy do Gdańska). Wtedy urwiemy kolejne minuty, dojeżdżając z Częstochowy do Warszawy w 1 godz. 50 min.

Mimo ewidentnych korzyści, jakie przynosi Częstochowie "Projekt Pendolino" - nie brakuje malkontentów. Czyżby chcieliby do końca świata jeździć przedpotopowym taborem, choć w przypadku własnego auta mają pewne wyższe ambicje niż PRL-owski polonez bez klimatyzacji. 200 km/h to za dużo, wystarczy 160 tańszymi w zakupie pociągami? 160 km/h między dużymi miastami nie wystarczy, by skutecznie konkurować z samochodem jadącym "S-ką", czy "A-tką".

Bilety na pendolino są za drogie? Rozumiem jeszcze, że gdybyśmy, jak krakusi, stracili tani pociąg. Ale przecież te jadące „wiedenką” pozostały w komplecie. Od przybytku głowa nie boli. Pendolino jest dodatkiem, z którego będziemy mogli skorzystać, mając przy tym tańszą (ale i jadącą dłużej - coś za coś) alternatywę. Zresztą 59 zł za bilet na pendolino (studenci 28,91 zł) - o ile kupimy go z wyprzedzeniem - jest ceną do przyjęcia za dwie godziny komfortowej jazdy. Choć też nie rozumiem, dlaczego w przypadku Częstochowy nie jest to 49 zł i o to nie omieszkam zapytać PKP Intercity.

Ale i na „wiedence” za rok skróci się czas jazdy oraz pojawią się całkiem nowe pociągi. Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej. Dlaczego cieszę się z tej rewolucji na kolei a zwłaszcza z tego, że nie omija ona Częstochowy. Dla miasta nie mającego statusu wojewódzkiego, ma to kapitalne znaczenie.

Nie mam klapek na oczach i widzę, że nie wszystko na żelaznych szlakach dzieje się dobrze. Na najważniejszej dla częstochowian trasie do Katowic wciąż jest za mało przyspieszonych „sprinterów”. A i one powinny docierać do stolicy województwa w czasie poniżej godziny - oto wyzwanie dla parlamentarzystów, skoro cel pt. „proteza koniecpolska” już osiągnęli.
Za mało jest pociągów regionalnych w stronę Kielc, by można było mówić o dobrej komunikacji. Do Radomska jeździ się rzęchami, do Lublińca połączeń regionalnych w ogóle nie ma, przez co nowiutkie perony w Blachowni czy Herbach będą zarastać trawą. Poprawa w tych obszarach to kolejne cele dla częstochowskich lobbystów!

wtorek, 11 lutego 2014

Dzięki uprzejmości kolegi Piotra Radolińskiego, fotoreportera CKMKM, prezentuję zdjęcia z dworca Stradom ukazujące pociąg Pendolino obficie przysypany śniegiem:




Skąd Pendolino na Stradomiu i skąd czapy śniegu w ciepły, wiosenny piątek 7 lutego - bo wówczas wykonane zostały fotografie? Otóż przez Częstochowę przeciągane są wszystkie (jak dotąd) pociągi zbudowane we włoskiej fabryce koncernu Alstom. Cel podróży: Warszawa. Piątkowy konwój był już piątym a sumie PKP Intercity zamówiło 20 pojazdów.

Podróż Pendolino nr 5 była trudna z uwagi na atak zimy w Alpach. Stąd te czapy śniegu, które nie stopniały ani podczas przejazdu przez Czechy ani już w Polsce.

W ruchu regularnym Pendolino mamy zobaczyć w Częstochowie - i też na dworcu Stradom - w grudniu. Pociągi mają m.in. obsługiwać relację Warszawa - CMK - Koniecpol (bez postoju) - Częstochowa Stradom - Lubliniec (czy będzie postój handlowy, nie wiadomo) - Opole - Wrocław.

PKP PLK podało właśnie, że remont odcinka tzw. protezy koniecpolskiej z Częstochowy do Fosowskich (stacja węzłowa między Lublińcem a Opolem) „zbliża się do półmetka”. Z kolei na odcinku Koniecpol - Częstochowa gotowy jest jeden tor, co już w ub. roku odczuli podróżni jadący z Częstochowy do Krakowa. Czas jazdy skrócił się z 3 godz. do 2 godz. i kilkunastu minut a PKP PLK zapowiada, że docelowo wyniesie 1 godz. 45 min.

Jak będzie, zobaczymy. Jeśli zapowiedzi się ziszczą, to drżyjcie busiarze. Zwłaszcza, że powinno przybyć pociągów, jako, że PKP Intercity planuje skierować przez Częstochowę Stradom składy z Wrocławia do Krakowa w ramach objazdu remontowanych szlaków na Górnym Śląsku. Więcej kursów bardzo by się przydało, ponieważ dziś oferta kolejowa jest żenująco słaba: jeden pociąg skoro świt o 5.32 i to powolną trasą przez Myszków i Trzebinię (aż 3 godz. jazdy, co w połączeniu z porą jest propozycją dla masochistów) i jeden po południu o 16.28 szybką trasą przez Koniecpol (czas jazdy 2 godz. 14 min).

Wróćmy do Pendolino. Dzięki tym pociągom Częstochowa zyska dodatkowe połączenia: mówi się o trzech parach kursów dziennie z Warszawy przez Częstochowę Stradom do Wrocławia. A przede wszystkim podróż do obu tych miast będzie krótsza.

PKP PLK ogólnie podaje, że do Wrocławia pociąg  dotrze w około 3 godz. i 30 min po wyjeździe z Warszawy Centralnej. Ostatnio portal rynek-kolejowy.pl dotarł do najświeższych danych weryfikując nieco tę prognozę.

I tak dla relacji Warszawa Centralna - Wrocław (przez Częstochowę Stradom) czas jazdy wyniesie:

- w wersji optymistycznej: 3 h 35 min 

- w wersji realistycznej: 3 h 42 min

- w wersji pesymistycznej: 3 h 50 min.

Przekładając to na punkt widzenia częstochowianina: Pendolino zawiezie nas do Warszawy Centralnej w 2 h 5 min - 2 h 15 min zaś do Wrocławia w 1 h 30 min - 1 h 35 min.

Otwarte pozostaje pytanie, za jaką cenę.

13:58, haladyj , Kolej
Link Komentarze (3) »

Tomasz Haładyj
Od marca 2015 r. redaktor naczelny częstochowskiej redakcji "Gazety Wyborczej".
Od 1991 r. jej dziennikarz, specjalizujący się w tematyce komunikacyjnej. Pisze też
o architekturze i urbanistyce. Pasjonat historii.
Współautor „Spacerownika
po Częstochowie”, napisał „Opowieść o częstochowskich tramwajach”. Laureat nagrody Silesia Press
za głośny raport
o dworcach kolejowych.
Pochodzi z Białegostoku.
Z wykształcenia jest ekonomistą transportu, ukończył warszawską
Szkołę Główną Handlową.


Częstochowski Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej

Rozkład jazdy