Zieleń

piątek, 30 września 2016

W czwartek otwarto pierwsze sklepy w DL Center Point na Rakowie. Radość, że w biurowiec opuszczony przez PZU ktoś tchnął życie, łączy się ze smutkiem: znów hektary betonu i asfaltu! Łącznie z hektarami rozdętego nadmiernie skrzyżowania mamy betonowo-asfaltową pustynię, która ma ponoć uchodzić za centrum dla ok. 60 tys. mieszkańców południowych dzielnic. Pamiętając jak to miejsce wyglądało kiedyś (budy handlowe) można było liczyć na nową jakość przestrzeni publicznej. Niestety...

Swój wkład w upustynnienie tego fragmentu Częstochowy - przy okazji inwestycji DL Center Point - mają też nasi niezawodni drogowcy. Zadziałali niczym minister Szyszko, który na wyimaginowaną groźbę pożarcia przez korniki Puszczy Białowieskiej odpowiada cięciem tejże. Nasi lokalni barbarzyńcy, by zapobiec wyimaginowanym zatorom woleli wyciąć drzewa i poszerzyć al. 11 Listopada zamiast wziąć kubeł białej farby by inaczej przemalować znaki na jezdni.

GS160923_04drzewa

Szpaler wyciętych drzew zaznaczyłem zielonymi strzałkami

Drogowcy wciąż uważają, że im szerzej i więcej asfaltu tym zawsze lepiej. Im rozleglejsze skrzyżowanie tym bardziej przepustowe - nie dostrzegając, że wydłużone ponad miarę czasy ewakuacji (z rozległego skrzyżowania zjeżdża się długo, a schodzi - w przypadku pieszych - jeszcze dłużej) zżerają znaczną część cyklu sygnalizacji doprowadzając do skutku odwrotnego niż zamierzony. Potem zdarza się, że sami drogowcy zamalowują nadmiar asfaltu białymi liniami oznaczającymi teren wyłączony z ruchu - jak w al. Jana Pawła II zaraz za pl. Trzech Krzyży w stronę DK1.

O tym, że skrzyżowanie przy estakadzie jest przewymiarowane, bo i tak kierowcy nie korzystają ze wszystkich asfaltowych powierzchni - już pisałem na tym blogu (zainteresowanych tą analizą odsyłam tutaj). Teraz, przy okazji inwestycji DL Center Point, postanowili... jeszcze je poszerzyć, przy okazji wycinając tak przez nich nielubiane drzewa. I to, jak wspomniałem, zupełnie niepotrzebnie

Robienie trzeciego pasa w "alei" 11 Listopada było bez sensu: poziom ruchu jest tu taki, że do jazdy na wprost, na południe, wystarczyłby jeden pas - lewy. Zaś dotychczasowy prawy mógłby służyć do zjazdu na parking DL Center Point.

Inna sprawa czy płynność ruchu ma być ważniejsza niż drzewa - choć tu tego dylematu nie ma. Będziemy to zresztą wkrótce obserwować: jadący na wprost pojadą lewym pasem, skręcający na parking, dobudowanym prawoskrętem (kosztem drzew), zaś środkowy pas zostanie niewykorzystany. Częstochowscy kumple min. Szyszki wycięli drzewa na wszelki wypadek, na wyrost!

Przypomnę teraz dwie ilustracje, które pojawiły się na tym blogu. Pierwsza: to obecny stan zieleni na skrzyżowaniu (zdjęcie nie obejmuje niestety wyciętego obecnie szpaleru). Drugie - jak mogłoby wyglądać, gdyby urządzaniem ulic zajmowali się w Częstochowie ludzie światli i nowocześni - a nie tkwiący w okowach lat 60. XX wieku.

drzewabrakgs21

Istniejące drzewa (pokolorowane by były lepiej widoczne na fotografii)

 drzewa21

Tyle drzewo mogłoby być na skrzyżowaniu

Fantazja? W Częstochowie barbarzyńców - tak. Za to poniżej: świeży przykład z Warszawy, gdzie podczas remontu hali targowej Koszyki (otwarcie lada dzień) posadzono drzewa o następujących parametrach: od 7 do 9 metrów wysokości, szerokość korony 3-4 metry. Są to dęby błotne:

Koszyki1

koszyki2 

Wracając do Częstochowy - być może wzdłuż poszerzonej niepotrzebnie al. 11 Listopada też posadzone zostaną drzewa (albo już są, bo byłem tam kilka dni temu)? Nie cofnę jednak swojej opinii o drogowcach-barbarzyńcach, kumplach min. Szyszki, jeśli posadzone zostaną znane z "kompensacyjnych nasadzeń" rachityczne patyczki z kępką listków (inaczej: szczotki). Bo wmawianie, że małe drzewko zastąpi duże to zwykła ściema. Rzeczywistą rekompensatą byłyby drzewa takiej wielkości jak lekkomyślnie wycięte. Czyli - na wzór posadzonych przed halą Koszyki w Warszawie. Owszem, są dużo droższe od "szczotek", ale jaki stanowiłyby procent w koszcie inwestycji DL Center Point? Bo to stojąca za nią firma finansuje podłączenie swoich terenów do ulicy - na warunkach określonych przez MZDiT?

Na ostatniej sesji rady miasta radny Przemysław Wrona ironizował, że w Częstochowie to może jeszcze powstanie pełnomocnik ds. drzew (na wzór oficera rowerowego). Tak, panie radny - i panie i panowie pozostali radni: przydałby się. Serio, bez ironii. Czy nie widzicie, jak łysieje Częstochowa? Dlaczego nie interweniujecie, nie naciskacie, nie pytacie? Też jesteście barbarzyńcami, dla których miejsce drzew jest w lesie albo w parku bo rosnąc przy ulicy przeszkadzają (np. w parkowaniu)? Robicie krzywdę waszym dzieciom i wnukom, którzy na pewno zapytają się: jak mogliście do takich zniszczeń dopuścić? Dlaczego ulice częstochowskie są jak patelnie, a w Paryżu, Dreźnie, Grazu czy innej skandynawskiej, holenderskiej, nawet czeskiej pipidówce chodzi się ocienionymi ulicami? I gdzie lepiej żyć - spytają?

Lista ogołoconych tylko w ostatnim czasie ulic jest w Częstochowie długa: północna strona ul. Sobieskiego, ul. św. Barbary, al. Jana Pawła II - wjazd do Biedronki, ul. św. Rocha na Grabówce, ul. Staszica, ul. Warszawska - odcinek na Aniołowie, gdzie drzewa nie wchodziły w jezdnię, itd.

A co nas czeka w najbliższej przyszłości? Nie pomylę się wiele, jeśli zlecenie dla drwali i wykaz planowanych remontów ulic to te same listy. Na poczesnym miejscu przygotowywanych projektów figurują ul. Kiedrzyńska i al. Wojska Polskiego... W rozpisywanych przetargach na projekty próżno szukać warunku, który znalazłem w Łodzi: "Geometria drogi musi być zaprojektowana w taki sposób, aby dostosować jej parametry do istniejącej zieleni - by można było zachować jak najwięcej terenów zielonych, drzew i krzewów."

niedziela, 06 grudnia 2015

Przeglądając zdjęcia "placu Hutników" (skrzyżowania przy estakadzie) wykonane przez redakcyjnego fotoreportera Grzegorza Skowronka - natknąłem się na taką oto perspektywę:

 drzewabrakgs1

Morze asfaltu i niemal całkowity brak zieleni! Architektoniczny i przestrzenny koszmar. Częstochowianie narzekają na betonowy (granitowy) plac Defilad ... o, przepraszam: Biegańskiego - a tymczasem i w centrum południowych dzielnic mamy jego odpowiednik.

Placu Hutników pełni oczywiście inna rolę niż przestrzeń przy ratuszu - jest węzłem komunikacyjnym, z którego ulice wybiegają aż w sześciu kierunkach, a nad tym wszystkim góruje jeszcze estakada. Czy można od tego miejsca wymagać więcej humanizmu, urody?

Nie jest to wcale pytanie retoryczne, bo z tym laniem asfaltu i brukowaniem kostką jednak przesadzono. Więc jeszcze raz zdjęcie stanu obecnego - "ulepszone" dla lepszej orientacji poprzez zaznaczenie istniejących drzew (mamy zimę, liście opadły, więc na oryginalnej fotografii ich nie widać). Otóż drzew nie ma wiele: dwa bardziej okazałe rosną koło torów tramwajowych, mamy też po stronie Jagiellończyków rząd "szczotek", czyli drzewek, które zawsze będą maleńkie i niepozorne, to taka ich uroda i gatunek:

drzewabrakgs2

A teraz zazielenione skrzyżowanie. Widać róźnicę?

 drzewa2

Zielonym kolorem "zasiałem" trawniki i dosadziłem drzewa - przy okazji zastępując "szczotki" przy Jagiellończykach gatunkami tzw. kolumnowymi. Plac Hutników jest bowiem bardzo rozległy i rachityczne roślinki nie tworzą w tym asfaltowym koszmarze odpowiedniej oprawy.

W tym miejscu należy się wyjaśnienie. Nieco zmniejszyłem połacie asfaltu, bo choć na pl. Hutników dość często zdarzają się korki, to równocześnie są pasy wykorzystywane incydentalnie, bądź też cały ruch w danej relacji bez problemu zmieściłby się na jednym. I tak:

* do jazdy na wprost z al. 11 Listopada w al. Niepodległości w zupełności wystarczy jeden pas, bo w tej relacji aut jest niewiele. Dzięki temu na tyle powiększają się wysepki na narożnikach pd.-wsch. i pn.-wsch., że opłaca się założyć na nich trawniki. Na drugiej z wymienionych wysepek zmieści się jeszcze drzewo (na tyle odsunięte od ul. Jagiellońskiej, by nie ograniczało widoczności dla wyjeżdżających z al. Niepodległości w przypadku nie działających świateł)

* z czterech pasów na dojeździe aleją Niepodległości do skrzyżowania zostawiłem trzy, bo w prawno praktycznie nikt nie skręca - kto miał to zrobić, skorzystał z ul. Źródlanej. Zaś jadących na wprost jest tyle, że wystarczy im jeden pas (tak zresztą było tuż po przebudowie, ale, że nie bardzo wiedziano, co zrobić z niepotrzebnym prawoskrętem, to zezwolono na jazdę nim także na wprost; a to miejsce akurat przydałoby się na trawnik i drzewa). Nie jest też potrzebny pas "znikąd donikąd" na Jagiellońskiej pomiędzy zatoką autobusową przy d. A-Dongu a dwoma pasami do jazdy na wprost. Zyskujemy miejsce na trawniki i drzewa

* dla skręcających od estakady w al. 11 Listopada wystarczy jeden pas (na pierwszym zdjęciu widać doskonale, jak rozkłada się ruch w tym miejscu), co pozwoliłoby poszerzyć środkowy zieleniec na tyle, by posadzić drzewa.

* drzewa "dosadziłem" też w pasie zieleni między jezdniami al. 11 Listopada (zdaje się, że gdzieś dalej na południe rośnie tam jakiś zapomniany egzemplarz) oraz po wschodniej stronie tej ulicy.

Rzut z góry można znaleźć w starszym wpisie na tym blogu.

Z punktu widzenia ruchowego zmiany są nieistotne (albo i istotne: krótsze "zebry" to krótszy czas ewakuacji pieszych, a więc mniej strat czasu - a przecież na tym ruchliwym skrzyżowaniu liczy się każda sekunda). Za to wizerunek placu Hutników staje się diametralnie inny! Już nie węzeł, ale prawdziwe wielkomiejskie skrzyżowanie.Bo miejskość to także przyuliczne drzewa.

Zdaję sobie sprawę, że pewnie byłby kłopot z posadzeniem wielu z widniejących na mojej koncepcji drzew z uwagi na przebieg podziemnych instalacji. Tu niestety kłania się sposób projektowania ulic w naszym kraju. O ile w miastach europejskich już na etapie koncepcji powstaje kompozycja funkcjonalno-przestrzenna (tzn. nie tylko układ jezdni, chodników, przejść itp. ale i np. szpalery drzew), to u nas projektant zieleni bywa zapraszany na końcu, gdy przebieg mediów jest już przesądzony.

Na koniec jeszcze informacja a propos z Warszawy: o rozpisaniu przetargu na przebudowę na bulwar "ścieku komunikacyjnego" jakim jest dziś ciąg al. Jana Pawła II - ul. Chałubińskiego, przekraczający skrzyżowanie przy Dworcu Centralnym estakadą. Zdecydowano o redukcji liczby pasów, bo niektóre są niepotrzebne: ni stąd ni zowąd pojawiają się po czym zanikają. Albo są incydentalnie wykorzystywane. Teren w mieście jest zbyt cenny, by lać asfalt "na wszelki wypadek", czy też dlatego, że raz na pół godziny ktoś z takiego pasa skorzysta. Odzyskane miejsce pozwoli na posadzenie szpalerów drzew i wyznaczenie dróg rowerowych.

m17873766AAAAA

Zwracam też uwagę na szerokości pasów ruchu. Już teraz na Jana Pawła II w Warszawie są węższe (3,25 m) od stosowanych standardowo w Częstochowie (3,5 m). A będą jeszcze węższe (3 m). Po pierwsze szkoda miejsca na zbędny asfalt, ale też badania dowodzą, że zbyt duża szerokość skłania do przekraczania dozwolonej prędkość. Pisaliśmy o tym w "Wyborczej" - oto link do artykułu na czestochowa.wyborcza.pl.

A szerzej o inwestycji warszawskiej - na warszawa.wyborcza.pl.

czwartek, 16 października 2014

Mamy zakaz wieszania plakatów wyborczych na latarniach w Alejach. MZDiT, wydając takie zarządzenie (brawo!) wziął przykład z Gdyni. Ale w tym portowych mieście zakaz dotyczy nie tylko paru reprezentacyjnych ulic lecz także latarni i słupów trakcyjnych porośniętych pnączami. Kilka lat temu władze Gdyni postanowiły bowiem w ten sposób poprawić wizerunek ulic, których otoczenie - jak to ujęto - nie jest atrakcyjne zaś drzew przyulicznych nie da się więcej albo w ogóle dosadzić z uwagi na brak miejsca.

W sieci znalazłem takie oto zdjęcie słupa trolejbusowego w Gdyni (widać podpięte do niego przewody trakcyjne):

W obsadzaniu słupów pnączami, najczęściej bluszczem, Gdynia nie jest wcale oryginalna. Podpatrzyła europejskie miasta.

W tej dziedzinie na pierwsze miejsce bez wątpienia wysuwa się 200-tysięczy Fryburg Bryzgowijski. Obrośnięte bluszczem słupy tramwajowe są charakterystycznym - wręcz typowym - elementem pejzażu tego niemieckiego miasta:

Tu zaś mamy pętlę tramwajową:

A teraz nowszy fragment linii tramwajowej, zbudowany góra 10 lat temu:

Jak widać, zielone słupy nie zawsze zastępują drzewa (gdy nie ma gdzie ich posadzić) ale mogą też być ich uzupełnieniem. Nota bene, co stoi na przeszkodzie, by drzewa posadzić w naszej al. Wyzwolenia między torowiskiem tramwajowym a jezdniami? Miejsca jest więcej niż we Fryburgu, gdzie udała się taka sztuka. Zresztą jaka sztuka? To standardowe, wręcz rutynowe podejście do kształtowania wyglądu miasta. Podobnie jak trawiaste torowiska a nie "pustynno-techniczne" z kamienną podsypką jak na naszej linii na Wrzosowiak.

Kolejne dwie fotografie nasuwają mi skojarzenia z naszą ul. Okulickiego: tak mógłby wyglądać tramwaj na odcinku od Łódzkiej do Nowobialskiej. Ucywilizowana ulica z krzewami, drzewami (także na środkowym pasie), słupami obrośniętymi bluszczem, trawiastym torowiskiem, wygodnym i bez korków dojazdem tramwajem do centrum - czy taka wizja nie byłaby kusząca dla mieszkańcom Parkitki cierpiących dziś z powodu wyścigowego charakteru ul. Okulickiego?

Tramwaj blisko ludzi, bo jest cichy - na trawie bezszelestny. Tramwaj jest wygodny, bo jest blisko. Na tym polega strategia Fryburga, które posiada perfekcyjny system komunikacji publicznej opierają się na pięciu liniach tramwajowych (przypominam, to miasto 200-tysięczne).

Kolejny przykład zbudowanej w ostatnich latach dzielnicy wraz z linią tramwajową:

Widać różnicę w porównaniu z naszą ul. Okulickiego? Oni mają ulicę - bulwar, my ściek komunikacyjny. W dodatku nie jest to kwestia pieniędzy (przecież wybudowaliśmy dwupasmówkę a na tramwaj da Unia) lecz planowania.

Słupy obsadza się we Fryburgu także w dzielnicach śródmiejskich. Wystarczy wokół latarni kawałek ziemi i efekt gotowy (ale też trzeba pilnować, by zieleń nie zasłoniła znaków):

 

A teraz przenieśmy się do innego miasta z zielonymi słupami - Grazu:

Zdjęcie zostało zrobione na Hilmteichstrasse, którą kursuje tramwaj nr 1. W głębi, już za tramwajem, widzimy kolejny zielony słup trakcyjny. A na częstochowskiej ul. Orkana łyso...

W zazielenianiu miasta Graz przebił niemiecki Fryburg, który nie zdecydował się na sadzenie drzew wprost na torach - jak to zrobiło austriackie miasto:

 

Nie jest to wcale fotomontaż lecz żart artysty: bo do czynienia mamy z instalacją artystyczną, o czym informuje umieszczona na ziemi tabliczka:



Ów kasztan rośnie sobie przed wejściem do zajezdni tramwajowej (tor do niego odgałęziono od czynnych, używanych przez tramwaje) jako symbol ekologicznego, przyjaznego mieszkańcom transportu publicznego.

"Wycieczkę" zaczęliśmy w Polsce i do niej wracamy. W naszym kraju nie tylko w Gdyni można znaleźć słupy obrośnięte bluszczem czy winem - są to jednak pojedyncze egzemplarze jako efekt prywatnej inicjatywy właściciela posesji bądź zaniedbania a nie przemyślanego działania. Oto Wrocław...

...i ulica Warszawska w Częstochowie. Tak, tak, to nie pomyłka:

Oby takiego "zaniedbania" było jak najwięcej. Niestety, jak na razie mamy wielkie cięcie. Wspomnianą ul. Warszawską ogołocono z drzew - choć jezdnia nie będzie poszerzana - ponieważ priorytetem nie jest ładne miasto ale łatwy dostęp do podziemnych instalacji, które niechętnie zakopuje się pod jezdnią (MZDiT działa w interesie nie mieszkańców lecz komercyjnych firm takich jak Tauron czy gazownicy).

Tak więc gdy Gdynia chce zasłonić zielenią nieciekawą zabudowę, u nas się ją odsłania. I rekompensatą wcale nie będzie - jak przekonują drogowcy - wsadzenie tu i ówdzie w miejsce rozłożystych drzew tzw. szczotek, bo przecież one nigdy nie urosną. Może więc chociaż słupy obsadzić bluszczem?

Tomasz Haładyj
Od marca 2015 r. redaktor naczelny częstochowskiej redakcji "Gazety Wyborczej".
Od 1991 r. jej dziennikarz, specjalizujący się w tematyce komunikacyjnej. Pisze też
o architekturze i urbanistyce. Pasjonat historii.
Współautor „Spacerownika
po Częstochowie”, napisał „Opowieść o częstochowskich tramwajach”. Laureat nagrody Silesia Press
za głośny raport
o dworcach kolejowych.
Pochodzi z Białegostoku.
Z wykształcenia jest ekonomistą transportu, ukończył warszawską
Szkołę Główną Handlową.


Częstochowski Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej

Rozkład jazdy